Jakim składem na Lechię?

Jakim składem na Lechię?

fot.:

To był sezon przedziwny. Jesień przebiegła bezproblemowo, co więcej Śląsk był jedną z najlepszych drużyn tej części rozgrywek. W 2020 roku piłkarze nie zdążyli się porządnie rozpędzić po przerwie zimowe, a trzeba było się zatrzymać. Ostatni mecz WKS zagra ze swoim „przyjacielem” z Gdańska. Na boisku braterskiej atmosfery jednak nie będzie. Oba zespoły walczą o 4. pozycję. Czy taka jedenastka ma szansę na zapewnienie klubowi większych pieniędzy?

 



 

Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie, jaki skład wytypuje trener Vitezslav Lavicka.

 

Jakie zestawienie personalne na Lechię?

3 zmiany w składzie i korekta ustawienia. Tym razem proponuję grę bez typowej 10. Czy de facto bez pozycji, której we Wrocławiu nie było przez całe rozgrywki. Swoją szansę obok doświadczonego Mączyńskiego powinien otrzymać Bargiel. Drugim absolutnym debiutantem w ekstraklasie powinien być Maćkowiak. Miejsce na jednym ze skrzydeł znalazłem również dla Gąski.

 

Bramkarz: Matus Putnocky. Słowak rundy finałowej nie będzie wspominał najlepiej. 11 bramek w 6 meczach to nie jest najlepszy wynik. Putnocky nie zawinił jednak przy żadnym z goli. Co więcej, był bliski obrony rzutu karnego. Meczem z Lechią zamknie sezon z kompletem minut. Całkowicie zasłużenie.

 

Prawa obrona: Kamil Dankowski. Dla Kamila mecz we Wrocławiu będzie pożegnaniem z kibicami. W klubie jest od wielu lat. W pewnym momencie wydawało się, że zajmie na lata miejsce na prawej stronie defensywy. Wtedy przytrafiła mu się ciężka kontuzja, po której nie odzyskał już miejsca w składzie. Problemy z obsadą prawej obrony sprawiły, że wrócił do łask trenera Lavicki i nie prezentuje się gorzej od faworyzowanego Musondy.

 

Środek obrony: Israel Puerto, Mark Tamas. W rundzie finałowej Puerto strzelił dwa gole, w środę do siatki trafił również Tamas. Pod względem ofensywnym obaj stoperzy na plus. Niestety nieco gorzej wygląda ich praca w obronie. 11 straconych bramek pokazuje, że współpraca na linii Hiszpan-Węgier wymaga jeszcze wiele pracy. Na szczęście niedługo do zdrowia powróci Wojciech Golla. Rywalizacja na tej pozycji zapowiada się niezwykle ciekawie.

 

Lewa obrona: Mateusz Maćkowiak. Młody lewy obrońca do Wrocławia trafił z akademii RB Lipsk. Od momentu pojawienia się we Wrocławiu ani razu nie pojawił się na murawie w ekstraklasie. Jest naturalnym zmiennikiem Dino Stigleca i o jego możliwościach powinniśmy się przekonać w starciu z Lechią. Chorwat gaśnie w oczach. Widać, że pod względem fizycznym był to dla niego trudny sezon. Wciąż potrafi dokładnie dośrodkować ze strojącej piłki, brakuje mu jednak siły na skuteczne wywiązywanie się ze swojego podstawowego zadania. Ostatni mecz kampanii to idealna szansa dla młodzieżowca.

 

Środek pomocy: Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński, Przemysław Bargiel. Zdecydowałem się na ustawienie z trójką środkowych pomocników, bez klasycznej 10 z dwóch powodów. Po pierwsze w Śląsku typowego rozgrywającego nie ma. Z konieczności na tej pozycji grywali Pich i Chrapek. Ja wielokrotnie na tej pozycji chciałem zobaczyć Gąskę. Drugim powodem jest fakt, że chciałbym w końcu na boiskach ekstraklasy zobaczyć chłopaka, w którym zobaczyli coś ludzie z AC Milan. Ustawienie Bargiela obok doświadczonego Mączyńskiego i zabezpieczenie go Łabojką może pozwolić młodzieżowemu reprezentantowi Polski na pokazanie pełni swoich możliwości.

 

Skrzydłowi: Damian Gąska, Przemysław Płacheta. Jeden powinien w końcu dostać swoją prawdziwą szansę. Drugi powinien mieć możliwość pożegnania się z wrocławskimi kibicami. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że Płacheta we Wrocławiu spędzi tylko rok. W stolicy Dolnego Śląska pokazał się ze znakomitej strony, wielokrotnie ciągnąc grę zespołu. Bez niego WKS miałby spory problem z awansem do czołowej ósemki. Jeśli mecz na zakończenie sezonu, kiedy do wygrania jest tak naprawdę tylko kilkaset tysięcy złotych nie jest dobrym momentem na występ Gąski od pierwszej minuty, to dyrektor Sztylka powinien zawodnikowi zaproponować zmianę klubu.

 

Napastnik: Erik Exposito. Hiszpan po wznowieniu rozgrywek gra niemal wszystko .Tylko dwukrotnie został zmieniony w okolicach 80. minuty. Prezentuje się w tym czasie co najmniej dobrze. Jest aktywny, trafia do siatki, asystuje, zagrywa kluczowe podania. Jasne, trafiają mu się słabsze spotkania, jak to w Białymstoku.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.