Jakim składem na Podbeskidzie?
fot.: Mateusz Porzucek
Śląsk w dwóch ostatnich meczach rozczarował. Podopieczni Vitezslava Lavicki zdobyli tylko punkt. W sobotę zielono-biało-czerwoni zagrają na boisku beniaminka w Bielsku-Białej. Czy szkoleniowiec wrocławian powinien zdecydować się na zmiany?
Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie, jaki skład wytypuje trener Vitezslav Lavicka.
Jakie zestawienie personalne na Podbeskidzie?
Aż cztery zmiany. Tylko linia obrony pozostanie bez zmian. Tylko dlatego, że w tej formacji zmiennicy to wielkie niewiadome. Kolejną szansę występu od pierwszej minuty powinni otrzymać Pałaszewski i Pawłowski. Do wyjściowego składu wróci również Exposito.
Bramkarz: Matus Putnocky. Na przełomie października i listopada dwukrotnie zachował czyste konto. Przed tygodniem w Gdańsku pokonany był aż trzykrotnie. Nie pomógł drużynie, trudno mieć jednak do niego większe pretensje.
Prawa obrona: Piotr Celeban. Ze znakomitej postawy z początku sezonu niewiele już zostało. Wciąż nie wiadomo jak wygląda sytuacja Cotugno. Tylko dlatego doświadczony zawodnik utrzymuje miejsce w składzie.
Środek obrony: Israel Puerto, Mark Tamas. Grali razem całą wiosnę. Raz lepiej, raz gorzej. Wygląda na to, że również w tym sezonie będą tworzyli podstawową parę stoperów. A to gwarantuje emocje. Niekoniecznie te pozytywne.
Lewa obrona: Dino Stiglec. W niczym nie przypomina zawodnika z poprzedniego sezonu. Miewa przebłyski, ale jest ich zdecydowanie za mało. Według InStat Index był jednak najlepszym defensywnym zawodnikiem Śląska w Gdańsku.
Defensywni pomocnicy: Krzysztof Mączyński, Maciej Pałaszewski. Pałaszewski każdym pojawieniem się na murawie udowadnia, że zasługuje na występ od pierwszej minuty. Wydaje się, że wyjazd do beniaminka będzie ku temu najlepszą okazją. Szczególnie, że coś w duecie Sobota-Mączyński nie funkcjonuje. Warto pewnie byłoby posadzić obu doświadczonych zawodników na ławce. Nawet ja nie mam jednak tyle odwagi.
Prawe skrzydło: Lubambo Musonda. Musonda w tym sezonie może się podobać. Tradycyjnie już na liczby w jego wykonaniu nie mamy co liczyć. Robi jednak wiele pozytywnego szumu na połowie przeciwnika. Występy w reprezentacji Zambii dodały mu pewności, która również przekłada się na postawę w barwach Śląska.
Ofensywny pomocnik: Mateusz Praszelik. W Gdańsku zaliczył asystę. Poza tym był raczej niewidoczny. Pokazał, że potrafi dać więcej drużynie. Tego należy wymagać od niego w każdym kolejnym spotkaniu. Zwłaszcza, że na ławce czeka zmiennik.
Lewe skrzydło: Bartłomiej Pawłowski. Zagrał już od pierwszej minuty w Płocku. Tamten wybór był raczej dla niego krzywdą. Męczył siebie, męczył trenera i męczył kibiców. Najnormalniej w świecie był jednak jeszcze nie przygotowany do wyjściowego składu. Od tamtego meczu minęło jednak aż 40 dni, a w tym czasie Pawłowski powoli odbudowywał formę fizyczną i piłkarską. Efekty były już w Gdańsku. Spotkaniem z Lechią zasłużył na pierwszą jedenastkę na Podbeskidzie.
Napastnik: Erik Exposito. W Gdańsku szansę otrzymał Piasecki i nie udźwignął. Hiszpan, mimo że bywa irytujący, zdecydowanie więcej daje zespołowi. Od zespołu Lavicki w meczu z beniaminkiem wymagam by prowadził grę. A w ataku pozycyjnym lepiej wygląda Exposito. Kluczowe jest jednak to, by ofensywni pomocnicy wchodzili w wolne strefy, które tworzy Hiszpan.