Jakim składem na Wartę?
fot.: Anna Langowska (lechia.net)
Już w czwartek ostatni mecz ligowy WKS-u w 2020 roku. Czy tydzień przed wigilią to taka jedenastka sprezentuje kibicom Śląska dobrą grę i komplet punktów?
Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie, jaki skład wytypuje trener Vitezslav Lavicka.
Jakie zestawienie personalne na Wartę?
Posypała się obrona trenerowi Laviczce. Wojciech Golla wypadł na długo. Ostatnio brakowało także Celebana, Janasika i Musondy. W derbowym meczu szkoleniowiec zawiódł. Wystawiona przez niego jedenastka nie zaprezentowała się dobrze, a przeprowadzone zmiany nie odmienił losów meczu. Ostatni mecz roku to nie jest odpowiedni moment na wprowadzanie szerokich zmian. Wszak czeka nas ponad miesięczna przerwa. Należy jednak wprowadzić lekki wstrząs do wyjściowego składu. Ofiary? Mączyński i Pich. Kto w ich miejsce? Pałaszewski i Zylla.
Bramkarz: Michał Szromnik. To chyba jedyny piłkarz Śląska, który może narzekać na to, że granie w tym roku się kończy. Wskoczył do bramki i prezentuje się kapitalnie. O jego paradach w meczu derbowym mówiło się jeszcze po weekendzie. Dwa mecze w ekstraklasie i dwa razy znalazł się w jedenastce kolejki.
Prawa obrona: Guillermo Cotugno. W Lubinie w końcu mogliśmy oglądać Urugwajczyka na ekstraklasowych boiskach. Szczerze powiedziawszy nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić jego występu. Potencjał jest. Możliwości fizycznych i piłkarskich na tu i teraz nie ma.
Środek obrony: Israel Puerto, Mark Tamas. Bardzo nierówna para stoperów. Indywidualnie potrafią zagrać bardzo dobrze. Potrafią wygrywać pojedynki, notować odbiory i wyprowadzać piłkę. Kiedy muszą jednak współpracować w grze obronnej, nie wygląda to już tak dobrze. Obu należy jednak oddać, że w mecz z Zagłębiem ustrzegli się poważnych indywidualnych błędów.
Lewa obrona: Dino Stiglec. W obecnym sezonie to najbardziej chimeryczny piłkarz Śląska. Jeśli ma dobry dzień zachwyca. Jeśli jest markotny bywa kompletnie niewidoczny. A jeśli już daje się zapamiętać, to po błędach w obronie. Niestety, trener Lavicka przez niemal dwa lata obecności w klubie nie znalazł dla niego zmiennika. Mariusz Pawelec był długo przed trenerem i mam wrażenie, że zostanie jeszcze długo po nim.
Defensywni pomocnicy: Waldemar Sobota, Maciej Pałaszewski. Niezwykle szkoda mi Pałaszewskiego. To piłkarz, którego jestem wielkim fanem. I w końcu w tym sezonie pozwala mi patrzeć z radością na jego grę w środku pola. Ponawiam to co napisałem przed derbami. To od Maćka Pałaszewskiego powinien być ustalany skład środka pola. Partnerować mu powinien Sobota. W przeciwieństwie do Mączyńskiego może dać jakość w budowaniu kontrataku i ataku pozycyjnego.
Ofensywni pomocnicy: Bartłomiej Pawłowski, Mateusz Praszelik, Marcel Zylla. Trzech piłkarzy i każdy na innym etapie formy. Pawłowski jest na ewidentnej fali wznoszącej. Z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej piłkarsko i fizycznie. Mateusz Praszelik zalicza spadek formy. Być może wynika to z wygórowanych oczekiwań wobec niego. Wejście do zespołu miał znakomite. Zylla rzucany jest przez trenera na różne pozycje, w różnych fragmentach spotkania. W efekcie piłka głównie lata nad jego głową, bądź ma ją przeciwnik i musi po prostu za nią biegać. Dlaczego więc takie ustawienie? Bo każdy z wyżej wymienionych może rotować się pozycjami. To może wprowadzić powiew świeżości w ataki Śląska. Każdy z nich może również wykorzystać miejsce, które tradycyjnie tworzy Exposito.
Napastnik: Erik Exposito. W końcu stało się coś co wydawało się niemożliwe. Hiszpan trafił na boisku przeciwnika. Co więcej, był to stadion derbowego rywala. Bramka w ogólnych rozrachunku nie dała nawet punktu. Expostio wlał jednak w serca kibiców nadzieję, że możemy liczyć na coś więcej niż tylko kilka bramek w sezonie, i to na własnym stadionie. Oczywiście na plus dla Hiszpana praca w odbudowaniu obrony i pressingu. Imponuje mi tym.