Jastrzębskie reminiscencje pozasportowe

Kiedyś na naszych stronach pojawiały się teksty pod tytułem „Zza loży prasowej, czyli wyjazd grupy ŚLĄSKnetowej”, po tym co działo się przy okazji meczu z GKS-em Jastrzębie poważnie zastanawiamy się nad wznowieniem tego cyklu. Jeszcze nie zdarzyło się przy okazji meczów w trzeciej i drugiej lidze, by nie wpuszczono przedstawicieli ŚLĄSKnetu na stadion w roli dziennikarzy, choć zdarzały nam się różne przygody. W jednym z klubów początkowo odmówiono nam akredytacji używając śmiesznej argumentacji o braku miejsc dla tylu przedstawicieli mediów, ale w końcu udało się nam dojść do porozumienia. W innym zaś zarządzający stwierdził po meczu, ze jeden z przedstawicieli więcej na stadion nie zostanie wpuszczony – wszystko z powodu tego, że nie pozwoliliśmy sobie na bezpodstawne używanie siły przez ochroniarzy, którzy najnormalniej w świecie mogli poprosić o przesunięcie się. Nie od dziś jednak widmo, że część przedstawicieli tej profesji ma spore problemy z używaniem głowy do odpowiednich celów. Szkoda tylko, że ważna klubowa osobistość także się nie popisała się w tym względzie. Zamiast zakazywać wstępu dziennikarzom, lepiej mógłby się zająć organizacją pracy swojego klubu – rozpoczęcie odśnieżania boiska na 2 godziny przed meczem, gdy była na nim już pokaźna warstwa śniegu i jasne było, że szans na powodzenie tej operacji nie ma żadnych, to przykład kompetencji owej osoby. Na szczęście ów klub pożegnał się z II ligą, bez żalu z naszej strony, i nie sprawdzimy wiarygodności słów prezesa.

Wracając do meczu z GKS-em Jastrzębie, to zachowanie szefostwa klubu wprawiło nas w osłupienie. Po wysłaniu faksów z prośbą o akredytacje dla przedstawicieli ŚLĄSKnetu i strony oficjalnej na Oporowską przyszła odpowiedź, że GKS może akredytować z serwisów internetowych 1 (słownie: jedną) osobę! Można być zupełnie oderwanym od rzeczywistości, ale w trzech osobach jest podobno Bóg, a człowiek się nie roztroi, by jednocześnie robić relację „na żywo”, filmować i robić zdjęcia. A zdarzają się mecze, gdy do obsługi wybiera się też np. osoba robiąc statystyki, czy jeszcze jeden fotograf. Widać w Jastrzębiu jednak na to nie wpadli. Wobec takiego stanowiska z pomocą przyszła nam jedna z redakcji, której staliśmy się specjalnymi wysłannikami na ten mecz, co potwierdził faks z odpowiednią informacją. Niestety po przybyciu na miejsce okazało się, że faks to zbyt mało. Pan Prezes wpadł do biura, rzucił okiem na pismo i rzekł: „Nie wydawać”, po czym niczym tornado wyleciał, nie pozostawiając nawet możliwości rozmowy. Okazało się, iż na stan umysłów miejscowych organizatorów znacząco wpłynął niedawny mecz z GKS-em Katowice, w którym podobno część osób otrzymało akredytacje prasowe, a nie powinno, co zaowocowało pewnym zamieszaniem. Problemem stała się nasza wiarygodność: - Skąd możemy mieć pewność, że panowie są naprawdę dziennikarzami? – zapytywał przedstawiciel miejscowego MOSiR-u. Widać faks wysłany z Oporowskiej, drugi faks wysłany przed redakcję gazety, akredytacja z meczów Śląska i legitymacja ŚLĄSKnetu to zbyt mało. Mówiono coś o meczu podwyższonego ryzyka i o fladze zerwanej przez fotografa 3 lata temu, choć to stwierdzenie mija się z prawdą. Trudno uznać osobę bez specjalnej kamizelki i akredytacji o bycie fotografem, a jeśli takowa poruszała się przez dłuższy czas wokół murawy nie niepokojona przez nikogo, to świadczy to o miejscowej organizacji. Ostatecznie po ciężkich, prawie godzinnych bojach udało nam się otrzymać akredytacje, po zaświadczeniu o naszej prawości przed redakcję innej gazety, znacznie bliższej miejscowym. Mniej szczęścia mieli przedstawiciele strony oficjalnej, z których zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią akredytację otrzymała tylko jedna osoba. Może dla niektórych klubów II liga to poziom zbyt wysoki, by podołać organizacyjnie? A zarządzającym GKS-em polecamy wizytę w Gdyni, by zobaczyli, jak można w zupełnie inny sposób traktować dziennikarzy.

Ciekawostką jest fakt, że strona oficjalna GKS-u bez skrupułów i pytania korzysta z naszych materiałów publikując wypowiedzi zawodników i relację z meczu, dokładając do tego relację na żywo z innego portalu. Rzeczywiście w taki sposób jedna osoba może obsłużyć mecz. W zasadzie nie musi nawet ruszać się z domu na stadion… Wrocławski klub zapowiada, że podobne restrykcje jak obowiązywały w Jastrzębiu, spotkają przedstawicieli stron internetowych GKS-u wiosną przy okazji meczu rewanżowego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.