Jastrzębskie reminiscencje sportowe

Przed sobotnim pojedynkiem Śląska w Jastrzębiu spotkaliśmy Krzysztofa Rusinka, który zmierzał w kierunku budynku klubowego. Piłkarz, który niedawno grał we wrocławskiej ekipie teraz reprezentuje barwy GKS-u. – Ostatnio byłem we Wrocławiu na weselu Radka Janukiewicza. Bardzo miło wraca się do stolicy Dolnego Śląska, fajnie było znów pospacerować po Rynku – mówił piłkarz, który jednocześnie narzekał, że jego nowa drużyna zbyt często traci szybko bramki i potem musi odrabiać straty. Potwierdziło się to w pojedynku ze Śląskiem, gdy Przemysław Łudziński już w 7 minucie meczu zmusił do kapitulacji bramkarza rywali. Był to już 6 drugoligowy mecz zespołu z Jastrzębia, w którym stracili gola w pierwszym kwadransie gry. - To już zupełnie inny Śląsk, niż ten gdy ja byłem. Wrocławianie grają odważnie na wyjazdach i wygrywają – stwierdził Rusinek po końcowym gwizdku arbitra.

Choć teoretycznie Ryszard Tarasiewicz miał na ławce rezerwowych w meczu z GKS-em 7 zawodników rezerwowych, to nie wszyscy byli gotowi do gry. Marek Gancarczyk wysiadając z autobusu ewidentnie kulał. – Podczas treningu doznał urazu stawu skokowego – wyjaśniał szkoleniowiec Śląska.

Wrocławianie wygrali w Jastrzębiu jako pierwsza drużyna od 23 meczów, ostatni raz taka sztuka udała się Miedzi Legnica13 maja 2006 roku, która również wygrała 2:1. Porażka popsuła gospodarzom jubileusz, bowiem mecz ze Śląskiem był ich 200 pojedynkiem w historii w II lidze.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.