Jastrzembski znaczy jakość

Jastrzembski znaczy jakość

fot.:

Debiut Dennisa Jastrzembskiego był niespodzianką, nie tylko ze względu na krótki okres treningów z zespołem Śląska, ale też i pozycję. Wydawać się mogło, że będzie on przede wszystkim wahadłowym, a z Lechią rozpoczął mecz na pozycji nr 10 wraz z Robertem Pichem. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Oddajmy na początku głos trenerowi Jackowi Magierze, który zapytany na konferencji pomeczowej o wystawienie Jastrzembskiego jako ofensywnego pomocnika, uzasadniał:

Dennis był idealnie skrojony pod naszą taktykę w tym meczu. Szukaliśmy kogoś mobilnego, kto wygra dużo pojedynków. Tych podań do niego nie było tak dużo, jak sugerowaliśmy przed spotkaniem. Najwięcej okazji do zagrań miał Łukasz Bejger i przy podniesieniu głowy wyżej mógł te piłki posyłać. Korekty w przerwie nieco poprawiły sytuację. To jeden z powodów, dlaczego Dennis pojawił się na boisku. 

I rzeczywiście, gdy przeanalizować grę Jastrzembskiego, to jego ruchliwość rzuca się w oczy. Pomocnik szukał szybkiego podania i wyjścia na pozycję, jak np. w 3 minucie gry. W efekcie pressingu Pich odebrał futbolówkę i w trójkącie przez Janasika trafiła ona do byłego zawodnika Herthy Berlin. Ten zagrywa znów do Słowaka pod linię boczną i rusza na prostopadłe podanie, którego jednak nie było. Pich nie uruchomił młodzieżowego reprezentanta, tylko wycofał do Lewkota i akcja straciła impet.

Zamiast wywołanego wcześniej Bejgera, takim podaniem obsłużył Jastrzembskiego Stiglec, kiedy to Śląsk przeprowadził akcję na 4 podaniach: Szromnik - Verdasca - Stiglec - Jastrzembski. Zagraniem mijającym wzdłuż linii Chorwat uruchomił ofensywnego pomocnika, a ten oszukał obrońcę, urwał się w kierunku końcowej linii i dograł do wbiegającego Piaseckiego, ale ten był spóźniony, a Pich się zakiwał i nie zdołał oddać celnego strzału.

WAHADŁOWY NIE TYLKO OD BIEGANIA

Potrójna zmiana spowodowała, że ostatnie 30 minut meczu Jastrzembski rozegrał przy lewej linii. Podobnie jak wcześniej był wyróżniającym się zawodnikiem. Kiedy tylko miał przestrzeń , to wykorzystywał swój potencjał fizyczny, a także odnajdywał się w grze kombinacyjnej. Ważna tu też była zmiana profilu piłkarzy, jacy znaleźli się na murawie. Przesunięty na bok pomocnik mógł szukać gry kombinacyjnej z Marcelem Zyllą czy Caye Quintaną. W porównaniu do obecnych wcześniej Picha czy Stigleca szukali oni możliwości do szybkich wymian podań, na czym korzystał też młodzieżowiec. Co ważne, to nie były podania w bezpiecznej strefie, a pod polem karnym, dzięki czemu potrafiliśmy mocniej przenieść ciężar gry i przejąć inicjatywę.

Akcja zakończona uderzeniem w słupek przez Quintanę może posłużyć za przykład - tam w akcji po lewej stronie brali udział: Jastrzembski, Zylla, Quintana i Verdasca. W niezłym tempie wymieniali podania, wykonali wiele ruchu na małej przestrzeni. W konsekwencji Jastrzembski miał dużo miejsca i czasu na dokładne dogranie i takim obsłużył Hiszpana.

KLAROWNE WZMOCNIENIE

Sobotni mecz przyjaźni pokazał, dlaczego Dennis Jastrzembski z marszu dostał miejsce w podstawowym składzie. Widać po nim umiejętność gry na małej przestrzeni, świetne predyspozycje fizyczne i technikę na wysokim poziomie. Jest to zawodnik, który nie szuka przypadkowych zagrań, dośrodkowań w ciemno, byle tylko w pole karne. Dzięki ograniu na niemieckich boiskach nie odstaje fizycznie od doświadczonych ligowców. 

Szybko okazało się, że jest to piłkarz, wokół którego można obudować ofensywę Śląska. Dołożyć piłkarzy jak w drugiej połowie, dzięki którym będzie szansa utrzymać piłkę blisko pola karnego rywala. Wtedy jest szansa wywołać realne zagrożenie pod bramką przeciwnika.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.