Jawny przed inauguracją: Jesteśmy między młotem a kowadłem (WYWIAD)
fot.: Rafał Sawicki
W niedzielę 30 sierpnia o godz. 12:00 Śląsk II Wrocław rozpocznie sezon 2020/21 w 2. Lidze, rywalem wrocławian będzie Skra Częstochowa. W rozmowie z nami trener Piotr Jawny podsumował okres przygotowawczy, opowiedział też m.in. o niestabilnej sytuacji kadrowej drugiego zespołu, współpracy z treneralem Vitezslavem Laviczką, ambicjach na przyszły sezon oraz potencjalnych wzmocnieniach.
Na ile jest pan zadowolony ze sparingów oraz tych nietypowych przygotowań przedsezonowych?
Wiem z doświadczenia, że na sparingi trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Czasami się je wygrywa, później idzie słabo w lidze lub na odwrót. Graliśmy sparingi z ciekawymi zespołami – one nie zawsze były w pełnym składzie, chociaż Odra Opole wyszła w najsilniejszym zestawieniu, więc był to poważny sprawdzian. My również nie zawsze mieliśmy do dyspozycji graczy, którzy mogliby grać w lidze. Mało jest dla nas treningów czy sparingów z udziałem zawodników, którzy będą realnie grali w większości spotkań drugoligowych. Na to wpłynęły też kontuzje z pierwszego zespołu i to również się odbija na nas. My staramy się reagować na te wszystkie niedogodności i budować tych graczy, których mamy na co dzień w treningach i mieć ich w jak najlepszej dyspozycji.
Trudno chyba też mówić o stabilności w zespole. W sparingach występowali chociażby Golla i Pawelec – dziś filary obrony oraz bohaterowie pierwszej drużyny.
Trenując drugi zespół razem z Marcinem Dymkowskim, wiemy, na co się decydujemy. Gdy prowadziłem drużynę już wcześniej, w trzeciej, czwartej lidze, to trudno byłoby znaleźć tam dwa mecze, które gralibyśmy w identycznym składzie. Pewnie tak samo będzie i teraz. Naszym zadaniem jest rozwijać zawodników, których mamy dostępnych na treningach i tych, którzy przychodzą do nas z pierwszej drużyny. Ten sukces trzecioligowej drużyny miał miejsce tylko dlatego, że udało się nam stworzyć „namiastkę” współdziałania przez wspólne treningi, dużo analiz pomeczowych. W trzeciej lidze, gdy mieliśmy zawodnika na trening, dwa, to ta gra zawsze lepiej wyglądała, niż kiedy dostawaliśmy teoretycznie lepszych zawodników, ale bez żadnego treningu. To jest sport zespołowy i zgranie ma duże znaczenie.
Jak wyglądają ustalenia ze sztabem pierwszego zespołu w kontekście taktyki? Musicie grać tak samo?
My z Marcinem mamy określoną wizję futbolu, każdy trener oczekuje trochę innej gry. Nie gramy identycznej piłki, co pierwszy zespół, te szczegóły są zawsze inne. Jesteśmy trochę między młotem a kowadłem, bo jesteśmy ostatnim zespołem akademii i jednocześnie zapleczem pierwszego zespołu. Mamy wprowadzać juniorów i z drugiej strony ogrywać młodych zawodników, którzy nie grają w pierwszym zespole. Mamy przy tym dość spore pole do własnej interpretacji. Mamy również wolną rękę odnośnie pozycji, na jakich umieszczamy zawodników. Oczywiście zdarza się też tak, że trenerzy pierwszego zespołu dają nam wytyczne, żeby dany zawodnik zagrał na konkretnej pozycji, w określonym systemie. Teraz wiemy np., że jest wielu środkowych pomocników, więc przygotowujemy warianty taktyczne, żeby umieścić nie dwóch, a trzech pomocników. Ważne, aby każdy zawodnik grał na komfortowej dla niego pozycji oraz żeby mógł ewentualnie być na niej do dyspozycji w pierwszym zespole.
Wie pan już, kogo z pierwszego zespołu będzie pan miał do dyspozycji w niedzielę przeciwko Skrze?
To się rozstrzygnie dopiero w sobotę wieczorem, po meczu pierwszego zespołu z Wisłą Kraków. Z nami będą trenować Szymon Lewkot i jeden z zawodników pierwszego zespołu. Pozostali zawodnicy, którzy nie zagrają lub zagrają, ale mało, dojadą na niedzielne spotkanie ze Skrą.
Czy któryś z pana zawodników zrobił ostatnio zauważalny postęp?
Mogę wyróżnić Oliviera Wyparta, który w ostatnim okresie zrobił krok do przodu mentalnie i zdecydowanie wygląda lepiej niż pół roku temu. Wyróżniam wszystkich, bo każdy z zawodników, którzy zostali, to są chłopcy, którzy chcą iść do przodu. Nie ma żadnych problemów z ich motywacją.
A w drugą stronę – czy ktoś pana rozczarował?
Jeżeli jest taka sytuacja, to wolę powiedzieć to osobiście chłopakom. Im dodatkowy stres jest niepotrzebny. Wymagaliśmy więcej w przeszłości właśnie od Oliviera, to go zmotywowało, dojrzał. Tu nie ma sytuacji, że ktoś się nie stara lub komuś się nie chce. Każdemu zależy, taka została grupa zawodników.
Dużo młodych zawodników odeszło.
W piłce nożnej nie ma żadnych tajemnic. Albo zawodnik jest na danym poziomie, albo nie. Jest oglądany przez szereg trenerów, którzy go oceniają. My mamy tych graczy na treningu i to widać, kto na jakim poziomie jest i gdzie może grać. Bez sensu, żeby ktoś siedział na ławce lub miał wchodzić na ostatnie minuty. Jeżeli jego poziom jest teraz trzecioligowy, to szukamy mu klubu z trzeciej ligi, jak Tomkowi Mamisowi. Zawodnicy z Akademii dochodzą do pewnego momentu i albo jest z nimi podpisywana umowa, albo decydujemy się na wypożyczenie, albo dziękujemy im za współpracę.
Jak trener ocenia ostatnie zmiany kadrowe?
Odszedł od nas Łukasz Wiech. My chcieliśmy, żeby został i tworzył parę z Konradem Poprawą lub Pawłem Kucharczykiem, ale Łukasz uznał, że chce szukać sobie miejsca w pierwszoligowym zespole. Był w Sosnowcu, Sandecji. Obiecał, że da znać, jeśli podpisze finalnie umowę. Odeszli również Adrian Sobczak i Maciej Buławski. Uznaliśmy, że nie dadzą sobie rady w 2. Lidze – tak oceniliśmy ich potencjał, poziom gry. Powrócił do nas Szymek Lewkot, który był wypożyczony do Ślęzy Wrocław. W tej chwili nadal trenuje z pierwszym zespołem, gdzie ma okazję do pokazania się trenerowi Laviczce. Był naszym zawodnikiem rok temu, liczymy na niego, bo ciekawie się prezentuje i wierzymy, że będzie naszym mocnym punktem. Również młodzi zawodnicy rozpoczęli z nami treningi: Filip Michalski, Michał Dryja, Filip Gryglak, Igor Maruszak oraz Maks Trepczyński. Z juniorów są u nas Kacper Głowieńkowski i Patryk Szymański. Kontuzjowany jest jeszcze Paweł Fediuk. Tę kadrę mamy dość wąską, ponieważ chcemy też, żeby grało jak najwięcej naszych zawodników, nie chcieliśmy nikogo z zewnątrz wprowadzać.
Jaki jest cel pana drużyny na ten sezon?
Pamiętam, co było rok temu, wszyscy mówili, że to już trzecia liga, że będzie ciężko się nam utrzymać. My się koncentrowaliśmy na najbliższym meczu i tak robimy też teraz. Takie rozmyślanie o tym, czy to będzie walka o utrzymanie, środek tabeli, czy coś więcej, nie ma większego sensu. Mamy tu tyle zmiennych, na które nie mamy wpływu, że planowanie czegoś na dłuższy okres kompletnie nie ma sensu. Cieszymy się, że chłopcy, którzy są u nas po 8-10 lat będę mogli się pokazać na takim poziomie. Tego się trzymamy.