Jawny: Trudno mi wierzyć w ponowny start 3. ligi (WYWIAD)
fot.: Rafał Sawicki
Druga drużyna Śląska Wrocław w tym roku nie rozegrała ani jednego oficjalnego spotkania i ciągle jest na czele III grupy 3. ligi. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to zakończenie rozgrywek bez rundy wiosennej i... No właśnie, tutaj zaczynają się dywagacje, co z awansami i spadkami. Porozmawialiśmy na ten temat z Piotrem Jawnym, trenerem rezerw WKS-u.
Po pierwsze, jak u Pana zdrowie? Dopisuje?
A dziękuję, jest bardzo w porządku. Cała rodzina zdrowa i nie znam nikogo, kto zmagałby się z koronawirusem.
Rozmawiamy akurat w takim momencie, gdy już wiadomo, że niższe ligi są zakończone. Są awanse, nie ma spadków. W przypadku 3. ligi dowiemy się co i jak 12 maja, ale już teraz chciałbym Pana zapytać - jakie jest najlepsze rozwiązanie, jeśli nie udałoby się dograć sezonu na boisku?
Chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że trudno będzie dokończyć ten sezon. Niższe ligi nie mają takich warunków, żeby w sposób bezpieczny wszystko przeprowadzić. Jakie jest dla mnie najlepsze rozwiązanie? Przyznam, że pewnie nie jestem najlepszą osobą, żeby o tym mówić, bo mój zespół jest liderem 3. ligi, więc moje słowa mogą być odebrane jako wersja premiująca Śląsk...
A czy byłby Pan za opcją tylko z awansami, czy i z awansami, i spadkami?
Hmm, ponieważ ekstraklasa, 1. i 2. liga grają, będą spadki. A skoro będą, wtedy jest chyba zrozumiałe, że z 3. ligi powinny być awanse. Idąc tym tokiem rozumowania, mimo wszytko rozegraliśmy większość sezonu. Byłoby co innego, gdybyśmy zagrali jedynie 1/4 meczów. Wtedy można by się zastanawiać, czy całkowicie nie skasować rozgrywek, czyli nie robić ani spadków, ani awansów. A tu mamy sytuację, w której rozegraliśmy ponad 50% spotkań.
Natomiast gdybym ja miał wyrazić swoją opinię, powiedziałbym, żeby awanse były, ale bez spadków. To oczywiście wiązałoby się z powiększeniem lig w przyszłym sezonie.
Może wystąpić nawet taka anomalia, że w 3. lidze będzie 21 zespołów. To byłoby ciekawe.
Właśnie, bo są też takie 4. ligi, gdzie jest jeszcze podział na grupy. Przypuszczam, że wtedy mistrzowie z obu by awansowali.
Tak. I teraz sobie przypomniałem, tak w nawiązaniu do naszej rozmowy z października, że miał Pan taki sezon jako piłkarz, gdzie trzeba było rozegrać ponad 40 meczów ligowych (śmiech). Być może to niespodziewanie wróci.
Źle nie wspominam tego sezonu (śmiech).
Muszę teraz spytać o kolejną kwestię. Gdyby okazało się, że awanse w 3. lidze jednak będą, to czy mimo wszystko odważyłby się Pan powiedzieć, że Śląsk, prędzej czy później, i tak by sobie na mistrzostwo zasłużył?
Wiesz, nie jesteśmy tak zadufani w sobie, żeby w taki sposób na to reagować (śmiech). Na pewno wiedzieliśmy, że jesteśmy świetnie przygotowani do rundy wiosennej. Nie było żadnych kontuzji i wielu z tych chłopców, jakich mam do dyspozycji, to zawodnicy mający ok. 20 lat, chcący się ciągle rozwijać i grać wysoko na zawodowym poziomie. Oni są bardzo ambitni. Myślę więc, że można było się spodziewać, że ten kolejny krok do przodu w końcu zrobią. Między rundą jesienną a wiosenną jest dłuższa przerwa niż między wiosenną a jesienną, więc tutaj mieliśmy duże pole do ich rozwoju.
Zdawaliśmy sobie sprawę, że na wiosnę na pewno będziemy grać dobrze. Natomiast jeśli chodzi o wyniki, wiadomo, że z nimi bywa różnie. Wiem, że Ruch Chorzów i Polonia Bytom mocno gotowały się na myśl rywalizacji o awans, także nie byliśmy go pewni. Walka byłaby zaciekła.
A tak mnie zastanawia, czy gdyby rozgrywki zostały odwołane, drużyna rezerw przeszłaby na tryb dłuższych wakacji, podczas gdy pierwszy zespół grałby jeszcze w ekstraklasie? Czy to byłyby jednak równoległe treningi w maju i czerwcu? Żaden piłkarz z rezerw i tak nie mógłby wspomóc “jedynki”, skoro nie był w wydzielonej grupie 50 osób zbadanej testem na obecność koronawirusa. Wtedy wyglądałoby to jak trenowanie dla samego trenowania.
Tak, tyle że nasi chłopcy z rezerw od blisko dwóch miesięcy trenują w trybie pracy zdalnej. Mieli wszystko rozpisane, co trzeba zrobić, a potem wysyłali swoje raporty i zapisy wideo. Wiadomo – chodzi o to, żeby jak najmniej stracić z regularnej formy.
W procesie dwutygodniowej izolacji uczestniczy dwóch piłkarzy rezerw, którzy dopiero będą mogli dołączyć do pierwszego zespołu. Pamiętajmy, że jednak spora grupa młodych zawodników z rezerw tam trenowała. Wkrótce będziemy mogli rozpocząć treningi w mniejszych grupach, ale czekamy jeszcze na szczegóły dotyczące obiektów, na których treningi będą się odbywać i jak to wszystko ogólnie będzie wyglądać. Na pewno chcemy wznowić treningi za kilka dni.
Więcej będziemy wiedzieć w momencie, gdy otrzymamy terminarz mówiący o tym, kiedy skończy albo zacznie sezon np. 2.liga. Wtedy dopasujemy sobie dalszy harmonogram. Na dzisiaj przewidujemy, że treningi rezerw będą odbywać się do końca czerwca. My też jesteśmy trochę powiązani z kwestiami szkolnymi, bo kilku naszych chłopców wciąż się uczy, a niewykluczone, że za miesiąc szkoła jeszcze wróci. Także postaramy dopasować się w jakimś stopniu do końca roku szkolnego, a potem? Dłuższa przerwa, dwa lub trzy tygodnie, i powrót w połowie lipca. Jednak mimo wszystko musimy reagować na bieżąco.
Wszystko stoi trochę w rozkroku i na pewno każdy, a szczególnie trenerzy i piłkarze, chcieliby wiedzieć więcej.
Dokładnie. Nie czytałem jeszcze dzisiejszych komunikatów [rozmowa odbyła się 7 maja o 16:00]. Czyli możliwe, że 3. liga jeszcze ruszy?
Tak. Jako że PZPN ma przejąć 3.ligę od sezonu 2020/2021, wojewódzkie związki niejako oddają mu odpowiedzialność za decyzje.
To może być trudne. Bo jeśli decyzja ma zapaść 12 maja, to trzeba dać klubom chociaż dwa tygodnie na treningi. A później jeszcze 16 kolejek... Ciekawe, kiedy to wszystko by się skończyło. Zobaczymy.
Tutaj muszę dopytać jeszcze o kwestie finansowe. Nie rzuciło mi się w oczy, żeby ten dość drażliwy temat przewijał się w mediach w przypadku rezerw, ale czy Pana drużynę też dotknęła obniżka płac?
Z tego, co pamiętam, uchwała w sprawie obniżek pensji dotyczyła ekstraklasy, ponieważ chłopcy w rezerwach nie zarabiają takich pieniędzy i określona została również minimalna kwota, której nie można było obniżyć...
10 tysięcy zł brutto.
Tak, właśnie. U nas trenerzy w rezerwach solidarnie z innymi pracownikami klubu oczywiście zgodzili się na obniżki swoich wynagrodzeń. Natomiast jeśli chodzi zawodników, szczerze mówiąc, nie doszły do mnie żadne tego typu informacje.
Bo zastanawiam się nad przykładem takich piłkarzy jak Marcin Szpakowski, który kilka miesięcy temu został włączony do składu pierwszego zespołu i pewnie znajduje się w grupie przetestowanej na obecność koronawirusa. Ale w takim razie rozumiem, że akurat on w kwestii finansowej jest jeszcze na poziomie zespołu rezerw.
Nie jestem tutaj osobą kompetentną, żeby wypowiadać się na temat kontraktów, ale z tego, co wiem, przejście do pierwszego zespołu nie wiązało się jeszcze z przejściem na wyższy poziom zarobków.
Rozumiem. Teraz załóżmy, że 3. liga jednak wraca. Jako trener bałby się Pan powrotu do gry po takim “niby okresie przygotowawczym”? Chodzi o kontuzje, wobec których w najlepszych ligach świata mówi się, że będą występować zdecydowanie częściej po restarcie rozgrywek.
Dlatego jestem zaskoczony tym, co mi powiedziałeś. Nie chcę wyrokować, natomiast w 3. lidze jest przede wszystkim wiele zespołów półzawodowych. Bez odpowiednich środków finansowych. Wiemy też, że w ekstraklasie badania na obecność koronawirusa finansuje PZPN, a u nas się chyba na to nie zapowiada. Ale zakładam, że skoro na poziomie centralnym wszyscy zostali przebadani, to w 3. lidze też jest to brane pod uwagę. Byłbym zdziwiony, gdyby było inaczej.
Szczerze mówiąc, trudno mi jest teraz uwierzyć w ponowny start 3. ligi. Kilkutygodniowe treningi, następnie 16 kolejek do rozegrania - to zajęłoby bardzo dużo czasu. Nie chciałbym tutaj na razie dywagować, musimy czekać na informacje, ale tak jak mówisz - musielibyśmy potrenować. Bez przywrócenia odpowiedniej obudowy i wzmocnienia mięśni piłkarzy - będzie problem, będą kontuzje.
Powiedział Pan wcześniej, że piłkarze rezerw mieli swoje rozpiski i treningi domowe. To teraz zapytam, już kończąc, czy również trener zespołu popełniał jakieś treningi (śmiech)? Czy może jednak ten ostatni okres był bardziej odpoczynkiem w ramach odcięcia się od piłki?
Ćwiczę, ćwiczę. Cały czas! Biegałem też, kiedy była taka możliwość. Do tego ciągle dostawaliśmy pracę zdalną od naszych koordynatorów i dyrektora, tworzyliśmy jednostki treningowe i mieliśmy określone zadania. Musieliśmy to wszystko raportować co dwa tygodnie, także dużo było pracy przy komputerze, ale też starałem się na tyle, ile mogłem, ćwiczyć w domu. Bardzo się nie zapuściłem (śmiech).