Jerzy Klempel nie żyje

W piątek rano zmarł Jerzy Klempel - najlepszy piłkarz ręczny w historii polskiego szczypiorniaka, przez wielu uznawany za najlepszego zawodnika światowego handballu wszech czasów. Miał 51 lat.



 

Środowisko handballowe przeżyło szok. Odszedł wielki sportowiec, dla wielu Król piłki ręcznej, przez większość kariery związany ze Śląskiem Wrocław. Klempela podziwiałem, kiedy siedmiokrotnie z rzędu zdobywał ze Śląskiem mistrzostwo Polski, gdy rzucał mnóstwo goli w meczach pucharowych. Hala przy ulicy Saperów we Wrocławiu była centralnym miejscem polskiego handballu. W tej hali Klempel grał dla Śląska, wygrywał dla Śląska i do tej hali wrócił po piętnastoletniej przerwie po to, aby zdobyć, już w roli trenera, mistrzostwo i wicemistrzostwo kraju.

W różnych rolach był przy ukochanej drużynie aż do piątku. Do
końca sezonu przychodził na zawody, zasiadał blisko ławki
rezerwowych i - wielce podekscytowany - oglądał mecze, wykrzykując
swoje opinie. Udzielał wskazówek zawodnikom, często także sędziom.
Niekiedy sędziowie może i chcieliby zareagować na poczynania
Klempela nieco ostrzej i może raz czy drugi byli bliscy udzielenia
mu napomnienia. Jednak pozwalali na swoiste zachowanie się
człowiekowi, który - chociaż nie figurował już w protokole - do
końca prowadził swój zespół. Bo Śląsk zawsze był Jego, Kukusia,
drużyną.

Klempel rozegrał 215 meczów w reprezentacji Polski, z którą wywalczył brązowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu (1976) i mistrzostwach Świata w 1982 r. w Niemczech, a także srebrny medal w Pucharze Świata. Kilka razy wystapił też w reprezentacji świata. Był królem strzelców na olimpiadzie w Moskwie (1980) oraz na mistrzostwach świata w Danii (1978) i Niemczech (1982).

Karierę rozpoczynał w Gwardii Opole, ale już jako 16-latek zadebiutował w Śląsku Wrocław. W latach 1976-82 siedmiokrotnie z rzędu poprowadził "Wojskowych" do mistrzostwa Polski, a w 1978 r. do przegranego finału Pucharu Mistrzów z Magdeburgiem.

Następnie grał w niemieckim Goeppingen, który został karnie zdegradowany za podpisanie profesjonalnego kontraktu z... Klemplem. W sezonach 1985/86-87/88 był trzykrotnie królem strzelców Bundesligi. Do dziś nie zostały pobite jego rekordy: 19 bramek w jednym meczu, 16 goli z gry. A wszystko to uzyskane z przeciętnym zespołem.

Wrócił do Wrocławia w 1996 r. jako trener i po roku pracy zdobył kolejny tytuł mistrzowski, a w następnym sezonie wicemistrzowski. Grał na prawym rozegraniu, rzucał lewą ręką, celowal jak nikt inny na świecie. Od dziś jest nas o jednego mniej.

Zbigniew Wyrozumski

Filip Podolski

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.