Jeszcze o Bydgoszczy

Choć o meczu w Bydgoszczy napisano już wiele, z racji braku na tym pojedynku kibiców z Wrocławia, postanowiłem napisać kilka swoich uwag o tym pojedynku. Co warte podkreślenia Śląsk nie zagrał w środę źle, wręcz przeciwnie, wrocławianie zaprezentowali się dużo lepiej niż w meczu z Lechią. Jednak już przed pierwszym gwizdkiem WKS został osłabiony. W wyniku „afery kartkowej” trener Tarasiewicz nie zabrał ze sobą Bugaja i Celebana.


 

Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczy, gdyby ci piłkarze pojawili się na murawie. Tradycyjnie już pierwsze minuty meczu należały do rywali. To nie może być przypadek, że we wszystkich wiosennych meczach wrocławianie na początku nie umieją przejąć inicjatywy. Sporo nerwowości wprowadził sędzia, który szybko pokazał 3 żółte kartoniki zawodnikom WKS-u. Z czasem wrocławianie śmielej zaatakowali, ale zabrakło trochę szczęścia Egharevbie (trafił słupek, dwukrotnie centymetrów zabrakło mu do sięgnięcia piłki). Nie popisał się także Kowal, który z 6 metrów nie trafił do bramki. Jeśli dodamy do tego sytuację z drugiej połowy, kiedy to Frank przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem widać jasno, że Śląsk potrafił stworzyć sytuacje bramkowe, brakowało jedynie „kropki nad i”. Wiadomo, że napastnicy nie będą mieli kilkunastu sytuacji do zdobycia gola w meczu i trzeba od nich wymagać, by umieli wykorzystać jedną okazję, którą będą mieli podczas trwania spotkania. Tym razem Kowal i Egharevba nie potrafili zachować zimnej krwi w najważniejszych momentach. Nienajlepiej spisywała się także linia defensywna. Naskręt tak niefortunnie podawał piłkę do Janukiewicza, że raz bramkarz po pogoni zdołał ją chwycić jeszcze na linii końcowej, ale kilka minut później futbolówka po kolejnym nieprecyzyjnym podaniu wyszła na róg, a po tym rzucie rożnym gospodarze byli bliscy zdobycia bramki. Trener Tarasiewicz nie miał dużego pola manewru. Szewczyk nie był na 100% zdolny do gry, a Rosiński jeszcze nie jest gotowy do gry przez pełne 90 minut. I choć kadra WKS-u jest dosyć liczna, to nie zawsze ilość przekłada się na jakość. Na razie nie sprawdza się Kaźmierczak i coraz śmielej można zadawać sobie pytanie, czy wymiana jego za Wielgusa była słuszna? Jak zawsze podczas meczu bardzo żywiołowo reagował trener Tarasiewicz. Raz tak głośno krzyknął do arbitra technicznego, że chyba tylko opanowaniu sędziego zawdzięcza to, że nie został po raz kolejny odesłany na trybuny. Kibice byli także świadkami dość zabawnej sytuacji, gdy obaj trenerzy zaczęli sprzeczać się ze sobą stojąc w okolicach ławek rezerwowych. Choć można narzekać na pracę arbitra, że szybko pokazał wrocławianom żółte kartki, to trzeba także przyznać, że nie uznał gola dla gospodarzy odgwizdując problematycznego spalonego. Gospodarze jednak stworzyli więcej dogodnych sytuacji strzeleckich i jedną z nich wykorzystali. Duże problemy wrocławianie mieli z upilnowaniem Sotirovicia. Po starcie bramki Śląsk próbował odrobić straty, jednak znów egoizmem popisał się Egharevba, który zbyt długo przetrzymywał piłkę przy kontrach. Gospodarze mogli wygrać wyżej, jednak Janukiewicz popisał się fantastyczna interwencją przy pojedynku z Dahem. Na koniec kilka słów o otoczce spotkania. Stadion w Bydgoszczy prezentuje się okazale, jednak mecz na tak dużym obiekcie wiele traci przy tak małej ilości kibiców. Dziwnie też musieli się czuć piłkarze, którzy od czasu do czasu mogli usłyszeć okrzyki „WKS! WKS!”, które nie dopingowały ich, ale rywali. Do małego incydentu doszło po meczu. Wrocławscy dziennikarze chcieli dostać się w okolice szatni, by porozmawiać z zawodnikami Śląska, jednak drogę zagrodził ochroniarz. Wstępu zabronił kierownik Zawiszy. Co ciekawe zespół z Wrocławia nie miał nic przeciwko obecności dziennikarzy, nawet sam trener Tarasiewicz próbował interweniować, ostatecznie w akcie łaski pozwolono przejść przedstawicielowi radia. Dziwny to zwyczaj, bowiem na innych stadionach nie ma takich problemów. Widać nie wszyscy dorośli do pewnych spraw.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.