Juniorski weekend

Sporo bramek padło w ostatnich meczach juniorów. Juniorzy młodsi Śląska S.A. rozgromili na wyjeździe Gryf Świdnica aż 11:0, juniorzy starsi WKS Śląsk pokonali Parasol 8:0, a druga drużyna juniorów młodszych WKS Śląsk przegrała ze Śliwicami 3:4. Centralna Liga Juniorów (juniorzy starsi Śląsk S.A.) pauzowała ze względu na mecze reprezentacji. Wolne mieli także juniorzy młodsi WKS Śląsk.


 

Juniorzy młodsi Śląska S.A. (trener Kowalczyk) bardzo chcieli udowodnić , że ubiegłotygodniowa porażka z FC Wrocław Academy była tylko wypadkiem przy pracy. Młodzi wrocławianie podeszli do meczu bardzo zmotywowani i wygrali bardzo wysoko. Aż 4 bramki strzelił Jakub Berkowicz, po 2 Mariusz Idzik i Mateusz Stępiń a po 1 Michał Babiec, Krystian Włodarczyk i Mikołaj Kotfas.

Skład Śląska: M. Sobczak - A. Sobczak, Łuczkiewicz, Dochniak (Maciaj Idzik), Babiec - Stępiń, Kubacki, Pałaszewski (Kalarus), Kubacki, Berkowicz (Włodarczyk) - Mariusz Idzik.

Juniorzy starsi WKS Śląsk (trener Maligranda) łatwo rozprawili się z drużyną Parasola. Już w 2 minucie po podaniu Badela gola strzelił Lisicki. Dwie minuty później po akcji Szpyry ze Schmidtem i Badelem ten ostatni podwyższył na 2:0. Kapitan Śląska miał szanse na kolejną bramkę ale nie wykorzystał karnego. Na 3:0 podwyższył strzałem z dystansu Lisicki, a chwilę potem Schmidt efektownym lobem strzelił czwartego gola. Ten sam zawodnik wykorzystał podanie Wierzbickiego i zdobył piątą bramkę a tuż przed przerwą Trzepacz dobija strzał Badela i jest 6:0. W II połowie do siatki trafiają jeszcze Badel po podaniu Śmigielskiego i po raz trzeci w tym meczu Lisicki.

Skład Śląska: Paszkowski (Guźniczak) - Górny (Ziemba), Szymczak (Tatarzyński), Wierzbicki, Badel - Szpyra (Mizera), Schmidt, Kępczyński (Maciński), Lisicki, Mankiewicz, - Trzepacz (Śmigielski).

Juniorzy młodsi WKS Śląsk II Wrocław przegrali na wyjeździe z KS 99 Śliwice 3:4. Podsumowanie meczu według trenera Dzigońskiego.

Bardzo ciekawe widowisko, w którym wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Bez wątpienia byliśmy zespołem dwa razy lepszym, pod względem piłkarskim ale niekonsekwentnym, nieskoncentrowanym i niepotrafiącym wykorzystać słabości przeciwnika. Pierwsza połowa ułożyła się nam wyśmienicie, ponieważ już w 50 sekundzie meczu, bramkę zdobył Kuba Sobiecki, uderzając dośrodkowaną piłkę z woleja. Dalsza część meczu była spokojnym rozgrywaniem piłki ale ze zbyt dużą ilością niedokładnych górnych piłek. Przeciwnik zdobył pierwszą bramkę, za stałego fragmentu gry – nasi pomocnicy źle ustawili mur, a Patryk Wierzęć nie przewidział, że piłka odbije się przed nim. Drugą bramkę straciliśmy, po zbyt łatwym ograniu dwóch obrońców i zbyt późnym doskoku, do zawodnika z piłką. Trzecia bramka to indywidualny błąd w kryciu Mateusza Sołtysa – przeciwnik wsadził głowę do dobrze dośrodkowanej piłki. Po pierwszej połowie zespół obudził się i zaczął realizować założenia taktyczne. Drugą bramkę, w 45 minucie, po ładnym górnym podaniu, zdobył Mateusz Sołtys. Trzecią, dwie minuty później, po strzale z ostrego kąta Marcin Miniewicz. Od 50 minuty, zagraliśmy ultra ofensywnie, cały czas posiadając piłkę i rozgrywając ją jak najszybciej do przodu. Przeciwnik cofnął się na swoją połowę i nie potrafiąc odebrać nam piłki, wybijał wszystko w przód, grał na czas. Byłem przekonany, że kolejne bramki to tylko kwestia czasu, ponieważ mecz był do wygrania. Niestety pomimo naszego naporu i przewagi w każdym sektorze boiska, dwie minuty przed końcem meczu, pozwoliliśmy przeciwnikowi do przeprowadzenia jedynego kontrataku, który skończył się utratą bramki. Winę za tego gola wziął na siebie Kacper Jaremko, który pozwolił aby piłka „przełamała mu ręce”. W ostatniej minucie wyborną sytuację, po stałym fragmencie gry, miał Marcin Miniewicz ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Wynik bardzo nieadekwatny do poziomu gry obu zespołów. Szkoda, że nie przywieźliśmy do Wrocławia nawet jednego punktu ale najważniejsze że zawodnicy wrócili bogatsi o nowe doświadczenia (konsekwencja, korzyści z gry po ziemi, dokładność)

Skład: K.Jaremko (40’ Wierzęć) - F.Żmijowski, W.Kończyło, Paliwoda, M.Marszałek - B.Anaszewski (51’ Włodarczyk), S.Jedynak, M.Czarnota, Sołtys (50’ K.Wiatrak), Sobiecki - M.Miniewicz

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.