Kaczmarek: Chcę wygrywać w takim stylu jak dziś
fot.: Facebook/Lechia Gdańsk
Przedstawiamy zapis wypowiedzi trenera Lechii Gdańskiej z konferencji prasowej po wygranym 2:0 meczu ze Śląskiem Wrocław.
Tomasz Kaczmarek: Zasłużone zwycięstwo, zagraliśmy bardzo konkretnie. Pierwsze mecze są trudne i nie mają wiele wspólnego z okresem przygotowawczym. W okresie przygotowawczym pracuje się nad wieloma rzeczami, jednak mecz ligowy to inne boisko, inne czynniki fizyczne i psychiczne i pod tym względem chodzi tylko o to, by ten pierwszy mecz wygrać. Nam się to udało i to w bardzo stabilnym stylu. Na początku meczu widać było jeszcze brak płynności i rytmu, ale wtedy też ważne jest, by umieć wygrywać mecze stałymi fragmentami. Nam to dzisiaj pomogło i doda nam to sporo wiary w tym aspekcie. Zespołowo dopuściliśmy Śląsk do bardzo małej liczby szans bramkowych, z czego jestem bardzo zadowolony. Przeciwnik chciał nas zaskoczyć z kontry, ale nie dopuściliśmy do tego, zabezpieczenie naszej gry było na dobrym poziomie.
Kubie Kałuzińskiemu na pewno pomoże ta zdobyta dzisiaj bramka, choć nie zgodzę się, że wcześniej był przygaszony. Musimy uważać z oceną młodych zawodników, Kuba ma dopiero 19 lat i jeśli ktoś oczekuje, że on będzie błyszczał w każdym meczu to jest wobec niego niesprawiedliwy. Proszę mi uwierzyć, że ten chłopak ciężko pracuje i w niedalekiej przyszłości będzie naprawdę bardzo dobrym zawodnikiem. Nie możemy zapomnieć, że młodzi zawodnicy potrzebują czasu. Ja nie wiem jak grał w piłkę Flavio Paixao gdy miał 19 lat. Myślę, że nie grał na wysokim poziomie. Nie wiem czy Durmus w tym wieku był w ogóle w zawodowej piłce. Rozwój to jest praca i czas. Ja jestem bardzo zadowolony z Kuby Kałuzińskiego.
Chcę żebyśmy wygrywali więcej spotkań w takim stylu jak dziś. Dużym zaangażowaniem, wspólną pracą, stałym fragmentem. Uważam, że dziś nasza druga połowa była lepsza niż pierwsza, bo więcej operowaliśmy piłką i utrzymywaliśmy się przy niej. Sztuka polega na tym, by na trudnym boisku pod presją mieć odwagę grać w piłkę i wziąć odpowiedzialność na siebie. Pod tym względem wyglądaliśmy dziś na zespół trochę bardziej stabilny.
Pomysł na stałe fragmenty był taki, by grać piłki dochodzące do bramki, gdyż bramkarz Śląska nie gra najlepiej na przedpolu. Te bramki, które zdobyliśmy nie były rozrysowane jeden do jednego przed meczem, ale było to podobne do pomysłu, który mieliśmy.
Moja rodzina mieszka we Wrocławiu, byłem tam na święta, tam się wychowałem. Pierwszy mój mecz na jakim byłem jako kibic z tatą i bratem to był mecz Śląska Wrocław ze Ślęzą Wrocław. Troszeczkę sentymentu mam do tego miasta, ale przed meczem się nad tym za bardzo nie zastanawiałem, chodziło o to, by zrobić dobrą robotę i zdobyć trzy punkty.