Kaźmierczak superstrzelec

Zespół Śląsk II gładko pokonał MKS Oława zdobywając wszystkie bramki w pierwszej połowie meczu. Hat trick ustrzelił Robert Kaźmierczak, który ma już na koncie 12 goli w czwartej lidze, a wynik ustalił Michał Pędzich. Dzięki wygranej wrocławianie utrzymali pozycję wicelidera, za tydzień podopieczni trenera Wiesława Urycza zmierzą się w ciężko zapowiadającym się meczu w Bolesławcu z BKS-em.


 

Spotkanie rozpoczęło się dla wrocławian wyśmienicie – pierwsza groźna akcja przyniosła im bramkę. Tarasiewicz zagrał z własnej połowy w kierunku Kaźmierczaka, ten zwiódł obrońcę oraz wybiegającego bramkarza i uderzeniem z 16 metrów posłał piłkę do siatki. Goście próbowali odrobić straty – z dystansu Trojana próbował zaskoczyć Kowalczyk – ale czynili to nieskutecznie. Tymczasem w 27 minucie piłka w polu karnym trafiła pod nogi Kaźmierczaka, który po raz drugi zmusił Florczyka do kapitulacji. Zespół z Oławy miał duże problemy z rozmontowaniem defensywy Śląska, piłkarze próbowali zatem uderzeń z dystansu (m.in. Ochmański) lub wstrzeliwania piłek w pole karne, które padały łupem Trojana lub wrocławskich obrońców. W 44 minucie po jednym z dośrodkowań bliski szczęścia był Kowalczyk, ale piłka po jego strzale głową poszybowała obok słupka. Chwilę później prawą stroną popędził Pędzich, który zwiódł dwóch rywali, a szarżującego gracza WKS-u nieprzepisowo powstrzymał Florczyk i arbiter wskazał na 11 metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Kaźmierczak i wrocławianie prowadzili już 3:0. Kolejny gol tuż przed przerwą podłamał gości, a moment dekoncentracji wykorzystał Pedzich, który zakończył swój rajd celnym uderzeniem z ostrego kąta.

W przerwie trener Stanisław Szałajko zdecydował się na dwie zmiany, a goście ambitnie zaatakowali. Dwukrotnie w odstępie minuty błąd popełnił Mróz, ale na szczęście dla wrocławian Lipiński nie wykorzystał prezentów. Piłkarze Śląska wyszli na drugą połowę chyba zbyt rozluźnieni, co starali się wykorzystać rywale (m.in. z dystansu uderzał Ochmański). Trener Urycz także dokonał zmian i obraz gry powrócił do normy – najpierw Bilińskiemu odskoczyła piłka w polu karnym, a w 69 minucie po kontrze Kaźmierczak odegrał do Wana, który z 13 metrów nie trafił w światło bramki. W końcówce Florczyka zaskoczyć próbowali także Dudek z rzutu wolnego, Kaźmierczak i Biliński, ale wynik nie uległ zmianie.



Śląsk II – MKS Oława 4:0 (4:0)

Kaźmierczak 6’, 27’, 45 (k.), Pędzich 45’+1
Śląsk II: Trojan – Tarasiewicz, Ignasiak (46’ Gawron), Mróz, Rudolf (68’ Parada)– Pędzich, Kaczmarek (58’ Frey), Dudek, Wan – Biliński (58’ Gul), Kaźmierczak.


MKS Oława: Florczyk – A. Gancarczyk, Żelasko, Sikorski, Zakliński – Kozioł (56’ Zarówny), Kowalczyk, Konon (90’+1 Mońka), K. Gancarczyk (46’ Kopek)– Lipiński, Ochmański (88’ Gogola).

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.