Kelemen: To jest moja praca
Już w czwartej minucie popisał się pan fantastyczną interwencją, broniąc rzut karny.Marian Kelemen: No tak, pomogłem na początku, ale chłopaki walczyli do końca, w końcu i nam należał się rzut karny, który został wykorzystany.
Miał pan dzisiaj bardzo dużo pracy.
No tak, nie pamiętam takiego meczu tutaj, żebym miał tyle sytuacji do bronienia. Najważniejsze są trzy punkty, możemy się w szatni cieszyć. Trochę teraz odpoczniemy i przygotowujemy się na kolejne spotkania.
Z czego wynikają te błędy w obronie?
Nie wiem. Z piłką nożną jest jak z życiem, są lepsze i gorsze okresy. W tej rundzie idzie nam znacznie gorzej, ale jakoś musimy przez to przejść i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
Są ku temu jakieś przesłanki? Dzisiaj piłkarze GKS-u mieli kilka stuprocentowych okazji do zdobycia bramki.
Mieli swoje szanse, ale to my zdobyliśmy trzy punkty i to my się cieszymy. Mam nadzieję, że dzięki temu nasze nastroje się polepszą.
Bełchatowianie strzelali tak słabo, czy to pan tak dobrze bronił?
Nie wiem, co mam odpowiedzieć. To jest moja praca, jestem bramkarzem. Pomogłem dzisiaj zespołowi i to mnie cieszy. Gra nam nie szła, ale walczyliśmy do końca.
Ten mecz po serii porażek miał pokazać, że dalej liczycie w walce o mistrzostwo. Po tej kolejce nadal do Legii tracicie trzy punkty, wierzycie jeszcze w ich wyprzedzenie?
Oczywiście, że tak. Dla nas każdy mecz jak finał. Nasza gra wymaga poprawy, zdajemy sobie z tego sprawę. Jeśli będziemy zaangażowani w każde spotkanie, to wszystko może się jeszcze zdarzyć.
Kryzys jest już za wami?
Gra na pewno nie była ładna dzisiaj. Uważam, że się jeszcze pozbieramy i pokażemy, na co nas stać.
Wróciliście dzisiaj do domu i są trzy punkty.
W piłce nożnej nie ma logiki, trzeba po prostu wykorzystywać swoje sytuacje, nieważne na jakim boisku.
Gdzie grało się wam lepiej?
Wiadomo, że Stadion Miejski jest bardziej nowoczesny, ale na Oporowskiej murawa jest o wiele lepsza.
To może zagracie tu kolejne spotkania?
To już nie moje kompetencje (śmiech).
