Kibic na podnośniku: To był manifest przeciwko zamkniętym stadionom

Kibic na podnośniku: To był manifest przeciwko zamkniętym stadionom

fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Pochodzący ze Środy Śląskiej kibic WKS-u wynajął podnośnik koszowy, by z 22 metrów obejrzeć mecz swojej ukochanej drużyny. Szybko udało nam się z nim skontaktować, bo Tomasz Żółkiewicz jest od wielu lat fanem Śląska i członkiem Klubu Kibiców Niepełnosprawnych. – To był mój bunt, manifest przeciwko braku możliwości oglądania meczów z trybun – powiedział w rozmowie z nami.



 

Od środy jesteś chyba najsłynniejszym kibicem Śląska.

Myślę, że nie o to chodzi. To, co się zdarzyło, to mój bunt i manifest przeciwko temu, że my, kibice, nie możemy oglądać meczów z trybun. Jest nam z tego powodu źle, cierpimy w związku z tym. Była to chęć bycia bliżej z klubem i zespołem, bo nam odebrano taką możliwość. Uznaję to za działanie dla innych kibiców i chęć zwrócenia uwagi, na sytuację, w jakiej jesteśmy.

W Gdyni ostatnio też byłeś.

Pojawiłem się pod stadionem Arki Gdynia, ale później schowałem się w pubie i grzecznie oglądałem mecz. Jak dowiedziałem się, że ŚLĄSKnet nie dostał akredytacji na mecz w Gdyni, to szlag mnie trafił. Robicie bardzo fajne rzeczy i cieszę, że jesteście, przy okazji uznanie dla Was.

Dziękuję w imieniu redakcji. Wracając do wydarzeń z Płocka – musiałeś to wszystko dobrze zaplanować i zorganizować.

Tak, plan powstał dwa tygodnie temu, spojrzałem na terminarz i stwierdziłem, że w Płocku są idealne warunki do tego, żeby taką akcję zrobić. Spotkałem się z ogromną sympatią tamtejszych ludzi – okazało się, że właściciel tego podnośnika jest trenerem jednej z grup młodzieżowych Wisły Płock i był pod wrażeniem tego, co chcę zrobić. Dlatego postanowił mi udostępnić podnośnik bezpłatnie, musiałem tylko rozliczyć się z operatorem. Już dwa tygodnie temu wiedziałem, że akcja się uda.



Policja ci nie przeszkodziła?

Miałem ubaw, bo już po 5 minutach pojawił się pierwszy radiowóz i od razu poszli do operatora, ale okazało się, że pytali po prostu o usługę wynajęcia tego podnośnika. Potem przyjechały kolejne patrole, które wręcz otoczyły ten podnośnik. Ludzie uśmiechali się, machali, rozmawiali z policją, która obserwowała, co robię. Ja się tym nie przejmowałem, oglądałem sobie mecz, tylko w przerwie spojrzałem w dół.

Po meczu miałeś jakieś problemy ze strony policji?

Właśnie nie, byłem zdziwiony, bo myślałem, że posiedzę gdzieś na jakimś komisariacie z 3-4 godziny. Była taka sytaucja, że pojawiło się kilku kibiców Wisły, którzy oglądali mecz z chodnika. Starali się przez jakieś szpary zajrzeć na murawę, nie robili nic nielegalnego. W pewnym momencie podjechała policja, zatrzymała się, włączyła koguty i „spisała” tych ludzi. Nie wiem, po co to wszystko. Dlatego myślałem, że jeszcze trochę w Płocku pobędę, ale jak zjeżdżałem po meczu, to ostatni z tych radiowozów odjechał, co mnie bardzo zdziwiło.

Jak się oglądało mecz z takiej perspektywy?

Miałem ze sobą lornetkę od kolegi z koła łowieckiego, ale jej nie użyłem, bo miałem 2 lata temu laserową korekcję wzroku i bardzo dobrze wszystko widziałem. Bez problemu potrafiłem rozpoznać naszych zawodników, widziałem bramki. Ten stadion jest idealny do wynajęcia podnośnika.

Kiedy Śląsk zdobywał gole – nie było chwili zagrożenia po podskoczeniu z radości? (śmiech)

Hehe, nie, nie, trzymałem się mocno barierki, to była wysokość 22 metrów, więc po prostu było takie „jest! wreszcie!”. Musiałem zachować fason. Miałem już taką przygodę, że po golu dla Śląska musiałem jechać dla szpitala. To było w sezonie mistrzowskim, kiedy graliśmy u siebie z Jagiellonią Białystok. Kiedy zdobyliśmy bramkę na 3:1, podskoczyłem i skręciłem nogę. Ze stadionu zabrała mnie karetka, jak papież przejechałem na sygnale przez Wrocław na Kamieńskiego.

Po meczu pojawił się duży odzew, m.in. klub i Stadion Wrocław chcą docenić to, co zrobiłeś.

Dla mnie największą nagrodą była możliwość obejrzenia tego meczu i zwrócenia uwagi na pewne rzeczy. Nie oczekuję niczego, to była moja decyzja i moja prywatna sprawa, co robię. Nie oczekuję żadnych gratyfikacji, bo nie po to tę akcję zrobiłem. Oczywiście dziękuję, że kapitan Śląska Krzysztof Mączyński zauważył tę sytuację i powiedział kilka słów o mnie na pomeczowej konferencji prasowej. Dla mnie największą nagrodą byłaby możliwość zobaczenia niedzielnego meczu z ŁKS-em.

Z tego, co udało mi się ustalić, kibicem Śląska jesteś od dawna.

Tak, moja kibicowska historia sięga początku lat 80-tych, kiedy jako kilkuletni chłopak pojawiłem się z ojcem na meczu na Oporowskiej. Jak miałem 12 lat przeprowadziliśmy się z rodziną ze Środy Śląskiej do Żar, co paradoksalnie jeszcze bardziej wzmocniło moją miłość do Śląska, często pojawiałem się we Wrocławiu. Pewnego dnia mój wychowawca z internatu w Zielonej Górze wysłał do moich rodziców telegram, że syn ponownie wrócił od 3 w nocy z meczu.

Były też czasy trudniejsze, biedniajsze, nie zawsze miałem pieniądze na bilet na mecz, trzeba było kombinować. Pamiętam np. obejrzane z drzewa spotanie przeciwko GKS-owi Bełchatów, to było w sezonie wicemistrzowskim, wygraliśmy 4:2, stadion był zamknięty dla publiczności.

Mam też w swojej kolekcji ponad 30 kart kibica różnych klubów. Kiedy nie byłem jeszcze członkiem Klubu Kibiców Niepełnosprawnych, musiałem próbować jakoś inaczej dostać się na mecz, na który kibice gości nie mieli wstępu. Mając kartę kibica innego klubu mogłem bez problem wejśc na stadion i trzymać kciuki za Śląsk w momencie, kiedy dookoła mnie było pełno fanów gospodarzy.

Jesteś na każdym meczu wyjazdowym Śląska?

Od 10 lat opuściłem tylko dwa mecze.

Planujesz kolejne tego typu akcje?

Oby nie było takiej potrzeby. Nie chciałbym tego powtarzać, chciałbym razem z innymi kibicami cieszyć się z możliwości pójścia na mecz.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.