''Kibice Zagłębia wywieźliby ich na taczkach'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Mateusz Porzucek
We wtorkowy wieczór rywalem Śląska II Wrocław w meczu 1/32 finału Pucharu Polski na stadionie przy Oporowskiej będzie Zagłębie Lubin. O nierównych połowach w ostatnim ligowym meczu, nowopozyskanym napastniku i wpadkach w poprzednich edycjach PP rozmawiamy z Filipem Trokielewiczem, dziennikarzem portalu mkszaglebie.pl.
Zagłębie Lubin przyjeżdża na Oporowską po niełatwym meczu przeciwko Bruk-Betowi Termalice Nieciecza. Miedziowi na inaugurację 8. kolejki ekstraklasy wygrali co prawda 2:1, jednak szczególnie pierwsza połowa, po której przegrywali, była w ich wykonaniu zupełnie nieudana. Lubianie spodziewali się, że beniaminek to będzie chłopiec do bicia?
Myślę, że Zagłębie po prostu przespało tę pierwszą połowę, w drugiej ich gra wyglądała już zdecydowanie lepiej. W żadnym wypadku nie zgodziłbym się jednak z tezą, że Zagłębie zlekceważyło Bruk-Bet, to jest raczej większy problem z równą grą tego zespołu i tym, jaki wpływ ma już trener Dariusz Żuraw. To, co mówi na konferencjach prasowych szkoleniowiec Miedziowych mija się z tym, jak drużyna wygląda później w meczach. Choćby w jednym z ostatnich wywiadów stwierdził, że chciałby Zagłębia grającego ładnie, a lubinianie w żadnym stopniu nie wyglądają ładnie, ta dyspozycja momentami wręcz woła o pomstę do nieba. Druga połowa w piątek była całkiem przyzwoita, natomiast ciągle daleko tej grze do ideału.
To co się rzuca w oczy w dotychczasowym bilansie Miedziowych trenera Żurawia to nierówna gra u siebie i na wyjeździe. Przed własną publicznością, nawet jeśli są kłopoty jak z Bruk-Betem, zazwyczaj jednak kończy się pozytywnie, a na wyjazdach najczęściej porażkami. Ustabilizowanie formy to kwestia czasu?
Ostatnio na obcym stadionie akurat nastąpiło przełamanie, chociaż biorąc pod uwagę, że gol na wagę zwycięstwa w Gliwicach (1:0) padł dopiero w 97. minucie, to praktycznie znowu był kolejny cały mecz bez zdobytej bramki. W tamtym spotkaniu Zagłębie kolejny raz nie wyglądało dobrze i momentami zdawało się nawet, że to Piast będzie bliżej zwycięstwa, bo marnowali sporo sytuacji. Miedziowym przy okazji poprzedniego meczu wyjazdowego na pewno dopisało szczęście, ale też indywidualne umiejętności Patryka Szysza i taki strzał Jewgienija Baszkirowa, który pewnie mu się teraz przez dłuższy czas nie powtórzy, bo nie jest to piłkarz, który zdobywa bramki co spotkanie. Sądzę zatem, że to przełamanie jest już za Zagłębiem, ale niewątpliwie ten zespół lepiej wygląda w Lubinie, być może chodzi po prostu o grę przed własnymi kibicami. Na wyjazdach coś nie gra.
Jeszcze po niedawnym meczu ligowym z pierwszym zespołem Śląska (3:1 dla wrocławian) trener Żuraw nie ukrywał, że brakuje mu bramkostrzelnego napastnika. Chwilę później wypożyczony z Banika Ostrawa został Czech Tomas Zajic, a w piątkowym debiucie w Lubinie od razu wpisał się na listę strzelców. Właśnie on może okazać się brakującym ogniwem ofensywy Miedziowych?
Ja jestem zdania, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i jeszcze daleko do tego, by mówić, że objawił się goleador, którego w Zagłębiu dawno nie było. Natomiast tak, biorąc pod uwagę, jak w poprzednim sezonie grali lubinianie oraz jaki był problem z napastnikami, bo przecież ani Karol Podliński, Rok Sirk czy Samuel Mraz nie gwarantowali goli, to można być optymistą. Jednak jak to będzie wyglądało w dalszej perspektywie, zobaczymy.
Czy Zagłębie trochę obawia się Pucharu Polski po kilku zawstydzających potknięciach w poprzednich latach? W ubiegłej edycji odpadli przecież z drugoligową Chojniczanką Chojnice, a w 2018 roku nawet z trzecioligowym Huraganem Morąg. Wyjazd do rezerw Śląska obiektywnie też wcale nie wygląda jak zapowiedź spacerku.
W Lubinie wszyscy mają w głowach te nieszczęsne wpadki, które przydarzały się w poprzednich sezonach. Na pewno Zagłębie nie może zlekceważyć Śląska II, bo właśnie ze względu na przeszłość, kiedy potrafiło przegrać nawet na własnym obiekcie z Chojniczanką, choć w ogóle nie powinno tam grać (niżej notowany rywal wyjątkowo zagrał na wyjeździe z silniejszym z powodu siarczystej zimy w pierwszych tygodniach 2021 roku – przyp. red.). Drugoligowiec, występujący na identycznym szczeblu rozgrywkowym, co Śląsk II, pokazał się wtedy w Lubinie z naprawdę fajnej strony i wygrał po rzutach karnych. Myślę, że to też jest pięta Achillesowa Zagłębia, to znaczy lepsze występy przeciwko zespołom, które są na tym samym poziomie, albo nawet lepsze. Natomiast gdy rywalem jest teoretycznie słabszy przeciwnik, Miedziowym często zdarzają się słabsze mecze, czego przykładem był chociażby piątkowy mecz z Bruk-Betem. Sądzę, że kluczem będzie szybko zdobyta bramka. Jeżeli Zagłębie będzie długo biło głową w mur, to będzie szansa dla Śląska II.
Jakiego zestawienia przedstawiciela ekstraklasy należy spodziewać się we wtorkowy wieczór przy Oporowskiej? Wiadomo, że Puchar Polski wymaga dwóch obowiązkowych młodzieżowców, ale z tym akurat nie ma problemu, bo nawet w piątek od początku zagrali Kamil Kruk i Łukasz Poręba. Powinniśmy oczekiwać większych rotacji w zestawieniu trenera Żurawia, czy właśnie ze względu na niedawne pucharowe potknięcia Zagłębie we Wrocławiu zagra wszystkim, co ma najlepsze?
Wydaje mi się, że opiekun lubinian pokusi się o zmiany, ale to nie będzie całkowicie drugi skład. Być może w środku wystąpi Łukasz Łakomy, jest też Adam Ratajczyk, ale przecież właśnie ten duet grający przeciwko Bruk-Betowi jest już wystarczający do wypełnienia wymogu młodzieżowców. Myślę, że te niedawne pucharowe wpadki, o których rozmawialiśmy, skłonią trenera Żurawia, by przynajmniej na pierwszą połowę posłać skład bez bardzo dużych zmian. W ten sposób będzie można szybko rozstrzygnąć losy spotkania, co jest możliwe, bo Śląsk II jednak gra w II lidze i uważam, że nikt nie chciałby wrócić do Lubina na tarczy. Po takim wyniku kibice Zagłębia wywieźliby ich na taczkach. Rotacji w podstawowej jedenastce raczej nie będzie, a później zobaczymy.