Klofik na Oporowskiej
Na piątkowym treningu na Oporowskiej pojawił się 21-letni Patryk Klofik, który ma być receptą na poprawę gry Śląska w środku pola. – Wkrótce zostanie zatwierdzony i na pewno znajdzie się w meczowej osiemnastce na mecze ze Zniczem i ŁKS-em Łomża – informuje Waldemar Tęsiorowski, drugi trener WKS-u. Piątkowe zajęcia odbywały się w dwóch grupach – pod jedną bramką zawodnicy ofensywni próbowali przechytrzyć obrońców i pokonać Radosława Janukiewicza, zaś po drugiej stronie boiska pozostali piłkarze ćwiczyli dośrodkowania i strzały na bramkę. Trener Ryszard Tarasiewicz próbował różnych wariantów w grze ofensywnej, miedzy innymi Krzysztofa Ostrowskiego i Roberta Rosińskiego na bokach pomocy, bowiem nadal tylko truchtał wokół murawy narzekający na uraz Janusz Gancarczyk. W środku próbowany był natomiast Klofik i zaprezentował kilka bardzo dobrych dograń. Do pierwszej jedenastki na mecz ze Zniczem prawdopodobnie powróci Petr Pokorny, który wraz ze Zbigniewem Wójcikiem tworzył parę stoperów. Wraz z Klofikiem na Oporowską przyjechał także Radosław Jasiński, jednak nie oznacza to, że mający na koncie 200 występów w ekstraklasie były piłkarz miedzy innymi Zagłębia Lubin miał zasilić szeregi Śląska. – Znamy się jeszcze z Kani Gostyń, a jako że znam Wrocław to przyjechałem mu pomóc w poruszaniu się po mieście. Na pewno gra w Śląsku będzie dla niego lepszym rozwiązaniem, niż kopanie piłki w młodej ekstraklasie. Jest to utalentowany chłopak, pod moim okiem w Kani uczył się dorosłej piłki, skąd przeniósł się do Lubina. Wcześniej grał miedzy innymi w szkółce piłkarskiej w Szamotułach, gdzie byle kogo nie biorą, a teraz przyjechał wyprowadzić Śląsk z dołka – żartował Jasiński.
Na Oporowskiej pojawił się także z ręką na temblaku Kamil Witkowski, który był bliski angażu w Gawinie Królewska Wola, jednak doznał urazu prawego obojczyka i w najbliższym czasie nie będzie mógł wybiec na boisko.
Trening Śląska obserwował także Piotr Czaczka, były piłkarz ręczny Śląska, olimpijczyk. – Znam się z trenerem Tarasiewiczem z dawnych lat. Gdy on grał w Nancy ja także grałem we Francji. Teraz wróciłem do Wrocławia i smutno się robi patrząc na to, co się stało z piłką ręczną we Wrocławiu – stwierdził Czaczka.
