''Klub powoli godzi się z tym scenariuszem'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław w 30. kolejce ekstraklasy podejmie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. O nieskuteczności kosztującej punkty, nieobecności kapitana i patencie na zielono-biało-czerwonych rozmawiamy z Krzysztofem Pulakiem, dziennikarzem Przeglądu Sportowego i Onetu.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza przyjedzie do Wrocławia po gładkiej porażce 0:3 z Rakowem. W tym meczu brakowało nawet samego zaangażowania niezbędnego w walce o utrzymanie, o czym na pomeczowej konferencji wspominał trener Radoslav Latal.
Czasami jest tak, że nieskoordynowane działania powodują, że nawet jeżeli jest ta aktywność, to brakuje odpowiedniej zespołowości i każdy biega po swojemu. Wydaje mi się, że to może być właśnie przypadek Bruk-Betu. Myślę, że przeciwko Słonikom bardzo odwróciły się mecze z Górnikiem Zabrze oraz Radomiakiem (dwa remisy po 1:1), w których beniaminek miał dużą przewagę, stwarzał sobie mnóstwo sytuacji. One były chyba ostatnim dzwonkiem, żeby realnie włączyć się do walki o utrzymanie. Niewykorzystane okazje z tych spotkań na przełomie marca i kwietnia spowodowały jednak, że teraz brakuje tej iskry. Nawet w klubie powoli godzą się ze scenariuszem, że mimo niezłej optycznie gry przez większość sezonu, ta drużyna po prostu spadnie.
Mówi pan o tej podświadomym zniechęceniu powodowanym nieskutecznością, a może w zespole Bruk-Betu po prostu nie ma odpowiedniej jakości na ekstraklasę, skoro tak duża liczba stwarzanych sytuacji nie przekłada się na zdobywane bramki i punkty?
To jest ciężkie pytanie. Wydaje mi się, że znamienna była gra właśnie w meczach z zabrzanami i Radomiakiem. Wtedy zawodnicy Niecieczy pokazali, że mają umiejętności, które pozwalają im grać w tej lidze. W wielu sytuacjach było widać łatwość z jaką dochodzili do sytuacji podbramkowych. Żeby tak zdominować rywala w ekstraklasie trzeba mieć jednak jakiś pomysł. W Bruk-Becie całkowicie jednak szwankuje efektywność. Gdyby piłka nożna polegała tylko na posiadaniu czy wymienianiu dużej liczby podań, to być może beniaminek z gminy Żabno plasowałby się nawet w czołówce, ale niestety w tej grze chodzi jednak o strzelanie goli. Tutaj brakuje nie tylko strzelb, lecz również pewnej równowagi w zespole. Pamiętajmy, że w skali całego sezonu wiele meczów zostało jednak przegranych defensywą. Nie tylko pod kątem popełniania jakichś widowiskowych błędów, ale po prostu oddalania gry rywala od własnego pola karnego. Te rzeczy mogły być kamyczkiem do ogródka o tytule „zespół niepasujący do ekstraklasy”, ale ja oglądając Bruk-Bet na przestrzeni dotychczasowych 29 kolejek nie mam wrażenia, żeby to był zespół nienadający się do tego grona pod kątem gry. Przykład Słoników pokazuje, że beniaminkowi bardziej opłaca się gra pełna kalkulacji niż to, co preferował na początku sezonu trener Mariusz Lewandowski.
Wielkosobotni mecz z Rakowem przyniósł Słonikom nie tylko wysoką porażkę, ale i ósmą w sezonie żółtą kartkę dla kapitana oraz mentalnego lidera Piotra Wlazło. Jego brak we Wrocławiu będzie chyba szczególnie problematyczny.
Tak, to na pewno jest kluczowy element Bruk-Betu. Ostatnio Sebastian Bonecki zwrócił mi uwagę, że o ile rotacja w środku pola w trakcie całego sezonu była tam bardzo duża, to poza Wlazło praktycznie każdy z pomocników jest na podobnym poziomie. To zawodnik, który przez wiele kolejek dawał niecieczanom nadzieję na to, że utrzymanie jest możliwe. Cały czas nie możemy wykluczać, ale sądząc po wypowiedziach niektórych pracowników klubu można już bardziej doszukiwać się wniosków na przyszłość po spadku niż wiary, że misja utrzymania zaowocuje sukcesem.
W kontekście trudnej sytuacji zespołu chciałem też zapytać o ocenę dotychczasowej pracy trenera Radoslava Latala, który pojawił się w Niecieczy na początku 2022 roku po niespodziewanym rozwiązaniu kontraktu przez Michała Probierza. Czech to uznana marka w naszej lidze, więc należało się spodziewać, że uratuje ekstraklasę, czy jednak on sam nie do końca spodziewał się tego, z czym musi się mierzyć?
Mam osobiste przeczucie, patrząc choćby na brak tych skrajnych emocji, które powinny towarzyszyć walce o utrzymanie, że ta misja mogłaby potrwać dalej. Mam na myśli, że drużyna jak najbardziej może ewoluować pod okiem trenera Latala i kto wie, czy gdyby nie został zatrudniony wcześniej, to ekstraklasa dla Niecieczy jednak zostałaby utrzymana. Warsztat Mariusza Lewandowskiego nie był słabszy, tylko on wpajał swoim zawodnikom określoną filozofię, która była ryzykowna, a w tym przypadku nie dała efektów na oczekiwanym poziomie. Teraz piłka jest po stronie właścicieli klubu, którzy muszą się zdecydować, czy chcą wrócić do stylu preferowanego przez poprzednika Radoslava Latala czy ma jednak dalej rozwijać się pod okiem czeskiego szkoleniowcem.
On zimą miał niewiele czasu, ale dostał dużo ciekawych nazwisk i te wzmocnienia Bruk-Betu naprawdę mogły dawać nadzieję. Z nich jednak być może można już trenera Latala rozliczać, natomiast wiemy jak to jest z tymi transferami na ostatnią chwilę, ile nieraz mija czasu, żeby to wszystko odpowiednio zgrać. Zatrudniony przed rundą wiosenną szkoleniowiec Niecieczy na pewno stał przed trudnym zadaniem, ostatni ubiegłoroczny mecz beniaminka przeciwko Wiśle w Krakowie (0:3), w którym rolę tymczasowego szkoleniowca pełnił asystent zwolnionego Lewandowskiego Waldemar Piątek, bardzo utrudnił mu sprawę. To, co się teraz złego dzieje dla Bruk-Betu zaczęło się już wtedy przy Reymonta, Latal zdołał pewne rzeczy odsunąć w czasie świetnymi wynikami na początku wiosny, ale później te wyniki wróciły po prostu do średniej obecnego sezonu. Dochodzą jednak sygnały, że po sezonie może dojść do zmiany trenera w Niecieczy i rozważany jest powrót do poprzedniej filozofii.
Wiele w tym sezonie nie ułożyło się po myśli Słoników, ale akurat oba dotychczasowe mecze ze Śląskiem wyszły doskonale (1:0 w Pucharze Polski we Wrocławiu i 4:3 w lidze w Niecieczy). To może mieć znaczenie dla zawodników Bruk-Betu przed sobotnim spotkaniem?
Sądzę, że to są już zupełnie inne historie. Wspomniane październikowe spotkanie ekstraklasy na stadionie beniaminka to było fantastyczne widowisko, jedno z najlepszych w całym sezonie. Emocji było co niemiara, natomiast teraz w Bruk-Becie jest już inny trener i inny zespół. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, zabraknie Piotrka Wlazło, a można obstawiać, że od pierwszej minuty wybiegnie dwóch – trzech zawodników pozyskanych zimą. Mam też wrażenie, że Słonikom będzie trudno się grało przeciwko ostrożnej drużynie, a Śląsk z racji sytuacji w tabeli niewątpliwie taką będzie.