Kolejny blamaż. Polonia - Śląsk 3:1 (1:1)

Ruch Chorzów, Szczakowianka Jaworzno i Śląsk Wrocław. Co łączy te trzy kluby? Są one jak dotychczas jedynymi, które nie wywiozły nawet punktu ze stadionu w Bytomiu. Niestety wrocławscy piłkarze nie stanęli na wysokości zadania i przegrali z Polonią. Choć WKS prowadził, to rywale zdołali aż trzykrotnie pokonać Janukiewicza . Jednak inne zespoły mające aspiracje pierwszoligowe również nie wygrywały i Śląsk nadal liczy się w walce o pierwszą ligę!


 


W autokarze do Bytomia znalazło się miejsce dla 17 zawodników, w tym dla występujących ostatnio regularnie w rezerwach Witkowksiego, Mroza, Kaźmierczaka i Małeckiego. Zabrakło odsuniętego od drużyny Egharevby i przebywającego w szpitalu Rudolfa. Na zdrowie nie narzekał Janukiewicz, który doszedł do siebie po urazie głowy, którego nabawił się w spotkaniu z Piastem. Jednak przed meczem trener Tarasiewicz musiał dokonywać roszad w składzie. Dziennikarze ze zdziwieniem spoglądali na murawę i na ksero protokołu meczowego. Bowiem w awizowanym zestawieniu wyjściowej jedenastki widniały nazwiska Budki i Bugaja, tymczasem na boisko wybiegli Ostrowski i Mróz. Choć trener Tarasiewicz na pomeczowej konferencji prasowej tłumaczył, że obaj zgłosili urazy podczas rozgrzewki, to w kuluarach pojawiły się inne informacje. Budka w przeciwieństwie do Bugaja nie pojawił się nawet na ławce rezerwowych, a przyczyną tego miała być decyzja arbitra, który nie dopuścił piłkarza do zawodów z powodu nie przedstawiania wymaganych dokumentów lekarskich.



Wydawało się jednak, że szczęście będzie tego dnia sprzyjać wrocławianom. Po bezbarwnym początku meczu, w 18 minucie Ostrowski będąc z boku pola karnego i ku zaskoczeniu wszystkich, a w szczególności źle ustawionego golkipera Polonii nie dośrodkował piłki w pole karne, lecz skierował ją w stronę bramki i Śląsk objął prowadzenie! Bramka spowodowała, że mecz nabrał tempa. Bytomianie ruszyli do odrabiania strat i już w 25 minucie byli bliscy wyrównania. Po dośrodkowaniu z prawej strony z piłką minął się Celeban, jednak zaskoczony tym był także napastnik Polonii, którego lekki strzał wybił z linii bramkowej Naskręt. Kilka minut później znów błąd popełnił defensor Śląska i gdyby nie faul Naskręta tuż prze linia pola karnego, nie wiadomo jak by się ta akcja zakończyła. Z upływem kolejnych minut ataki gospodarzy słabły i wydawało się, że Śląsk zejdzie na przerwę prowadząc. Niestety tak jak szczęście sprzyjało podopiecznym trenera Tarasiewicza w Radomiu, tak w Bytomiu fortuna uśmiechnęła się do rywali. W 45 minucie Poloniści przeprowadzili szybką kontrę, Rozmus z łatwością ograł wybiegającego przed pole karne Janukiewicza i ze spokojem skierował futbolówkę do siatki. Choć członkowie wrocławskiej ekipy dopatrywali się spalonego, to wydaje się, że arbiter nie popełnił w tej sytuacji błędu.



Gospodarze podbudowani golem do szatni ruszyli od początku drugiej połowy do ataku. W 53 minucie błędu Naskręta nie zdołał wykorzystać Pajączkowski, ale kilkadziesiąt sekund później znacznie lepiej zachował się Rozmus. Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Rosiński, futbolówka trafiła do napastnika Polonii, a ten wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Trener Tarasiewicz postawił wszystko na jedną kartę i wzmocnił atak, zmieniając ustawienie na 1-3-4-3. Ofensywna gra zawsze wiąże się z zagrożeniem w postaci kontr i podobnie było tym razem. Wrocławianie mieli problemy z przedostaniem się pod bramkę rywali, tymczasem gospodarze próbowali dobić zespół Śląska kolejną bramką. Dogodne okazje ku temu zmarnował Gacki i Rybski. Jednak w 80 minucie napastnik Polonii znalazł sposób na skierowanie piłki do siatki. Z kilkunastu metrów strzelał Sosna, a nienajlepiej dysponowany tego dnia Janukiewicz nie tak niefortunnie sparował piłkę, że ta wpadła wprost pod nogi Rybskiego, a ten wepchnął ją do bramki. Nie był to jednak koniec emocji na murawie. W końcówce nad nerwami nie zapanował Ulatowski, który na środku boiska zaczął się przepychać z jednym z rywali. Nad sytuacją nie zapanował szybko sędzia i po kilku sekundach w okolicy starcia znalazła się większość piłkarzy, a na odsiecz z ławki wybiegł nawet Waldemar Tęsiorowski. W doliczonym czasie gry Rybski zdecydował się na strzał piętą, ale graczowi Polonii zabrakło tym razem szczęścia i po chwili sędzia zakończył mecz.



Po ostatnim gwizdku arbitra wrocławianie miny mieli nietęgie. Radości nie było widać także na twarzach E. Ptaka i R.Sobańskiego, którzy z trybun obserwowali to widowisko. Na szczęście Śląsk czeka już tylko jeden ligowy wyjazd – do Jaworzna, a pozostałe 4 mecze WKS rozegra na stadionie przy ul. Oporowskiej. Miejmy nadzieję, że wrocławianie szybko zregenerują siły, bowiem niedzielny mecz z ŁKS-em może mieć kluczowy wpływ na ostateczną kolejność w tabeli.




Polonia Bytom - Śląsk Wrocław 3:1 (1:1)


0:1 18' - Ostrowski

1:1 45' - Rozmus

2:1 54' - Rozmus

3:1 80' - Rybski



Polonia: Suchański - Broniewicz, Galeja, Marcinkowski (64' Gacki), Pajączkowski, Rozmus (90' Świder), Rybski, Sosna, Jurczyk, Brehmer, Trzeciak (90' Wieczorek).



Śląsk: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak, Sztylka (77' Kaźmierczak), Naskręt - Ostrowski, Dudek, Mróz (67' Witkowski), Rosiński - Ulatowski, Kowal.






Sędziował: Mariusz Trofimiec (Kielce)


Widzów: 2000+150.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.