Kolejny rems: Śląsk II - BKS Bolesławiec 2:2 (0:1)

Zespół Śląska II tylko zremisował z BKS-em Bolesławiec i opuścił fotel lidera IV ligi. Nie jest wykluczone, że wrocławianie stracą punkt za remis w Trzebnicy, DZPN wkrótce zajmie się weryfikacją tego spotkania. Nieliczna grupa kibiców, która pojawiła się na stadionie w Kobierzycach była świadkiem dobrego widowiska. Szkoda tylko, że chwilami nad sytuacją nie panowała trójka sędziowska.


 

Wrocławianie, jak na faworyta przystało, od pierwszych minut przejęli inicjatywę. Z dystansu próbowali uderzać Biliński i Madeja. Goście nie przestraszyli się jednak Śląska, grali ambitnie i nie ograniczali się tylko do bronienia dostępu do własnej bramki. Golkipera próbował zaskoczyć Akacki, a w 22 minucie po dośrodkowaniu Demczara piłkę po strzale głową Rissmanna zdołał złapać Jaworowski. Chwilę później szarżującego Akackiego nieprzepisowo powstrzymał Galuś i arbiter podyktował rzut karny. Jaworowski wyczul intencje strzelca i zdołał odbić futbolówkę, jednak jego koledzy zaspali, a nie atakowany Rudyk dopełnił formalności. Po kilku minutach mogło być 0:2, ale Pietkiewicz przegrał pojedynek z Jaworowskim. Piłkarze WKS-u dążyli do wyrównania, jednak mądrze grający rywale nie pozwalali na wiele. Z dystansu zaskoczyć bramkarza próbowali Wan i Madeja, a w ostatnich minutach pierwszej połowy świetnej okazji nie wykorzystał Biliński. Przerwa dobrze podziałała na podopiecznych trenera Hryńczuka. W 48 minucie Witkowski został sfaulowany przez Pietrzaka i arbiter znów wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Małecki. Kilka minut później pomocnik mógł cieszyć się z kolejnej bramki. Piłka po pięknym uderzeniu z 25 metrów po raz drugi zatrzepotała w siatce. Wrocławianie poszli za ciosem i kilkadziesiąt sekund później mogli zdobyć kolejnego gola. Małecki dośrodkował wprost do Witkowskiego, ale piłka po jego strzale z woleja trafiła tylko w boczną siatkę. Gdy Śląsk objął prowadzenie role się odwróciły i teraz to rywale rzucili się do odrabiania strat. W 60 minucie Wan wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej, ale 7 minut później futbolówka wpadła do siatki. Błąd w komunikacji Tarasiewicza i Sochy wykorzystał Rissmann i ustalił wynik meczu. W końcówce piłka wpadła do siatki, ale radość graczy Śląska była przedwczesna. Asystent arbitra dopatrzył się bowiem przepychanki na polu karnym i bramka nie została uznana.



Śląsk II - BKS Bolesławiec 2:2 (0:1)

Bramki: Małecki 49’ (k.), 55’ – Rudyk 23’, Rissmann 67’


Śląsk: Jaworowski – Galuś, Tarasiewicz, Socha, Rudolf – Hajdamowicz (70’ Kosztowniak), Madeja (67’ Gul), Małecki, Wan (67’ Kaczmarek) – Biliński, Witkowski.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.