Komentarz redaktora ŚLĄSKnetu

Poniższy news jest komentarzem do wydarzeń związanych z osobą Mateusza Duszy. Przed zapoznaniem się z poniższym tekstem zalecamy przeczytanie wcześniejszej wiadomości opublikowanej na naszych łamach.

Znając dokładnie od lat sytuację w Młodzieżowej Sekcji Piłkarskiej WKS Śląsk Wrocław ww teksty od początku wydały mi się niewiarygodne. Zaledwie po kilku telefonach i rozmowach wiedziałem na pewno - informacje zawarte w ww tekstach są nieprawdziwe. Dla osoby choć trochę znającej specyfikę piłki młodzieżowej rzucają się w oczy liczne błędy merytoryczne. Co gorsza, wiele jest w tych tekstach pomówień nie popartych żadnymi nazwiskami, faktami, datami lub dokumentami. Nikt nie rozmawiał z zarządem sekcji piłkarskiej WKS (są to 3 osoby wciąż obecne w siedzibie sekcji). Podobno były próby kontaktu z dyrektorem klubu, Józefem Pilchem, jednak nikt nie poszedł dalej. W artykułach, bardzo podobnych do siebie (ci sami autorzy lub te same źródło) brak stanowiska strony oskarżanej o tak niecne zamiary. Co ciekawe, nikt nie wysilił się, aby sprawdzić wiarygodność tych rewelacji w Manchester United. Nie zweryfikowano, czy takie zaproszenie zostało wysłane i do kogo, nie ustalono kiedy miałyby być testy, wreszcie nikt nie spróbował ustalić kiedy, i kto rzekomo wysłał tak skandaliczny fax o kontuzji młodego zawodnika Śląska. Opowiada się o faxach uderzając na oślep bez sprawdzenia. Wiele oszczerstw można było łatwo zweryfikować. Nikt jednak nie wysilił się, aby sprawdzić podstawowe sprawy.


 

1.Zatrudnienie znanej kancelarii prawniczej w celu prowadzenia spraw klubu wobec Mateusza Duszy jest niemożliwe. Wyjaśnienie w piśmie klubu. Jeśli ktokolwiek miałby pojęcie o charakterze funkcjonowania klubu, który jest dotowany z miasta a dodatkowo jest Organizacją Pożytku Publicznego. Budżet jest dokładnie kontrolowany. A koszty takiej kancelarii stanowiłyby dużą część wydatków. Nikt nie odważył się podać nazwy kancelarii widma.

2.Łatwo też można było sprawdzić, który z działaczy może mieć córkę dwudziestokilkuletnią. Bardzo łatwo sprawdzic, że takiej osoby nie ma!

3.Drużyna rezerw rocznika 98 nie istnieje. Tabele młodzików są dostępne na stronie DZPN. Występują dwa zespoły Śląska rocznik 98 (trener Piotr Duda) i 99 (Marek Jasiński). Relacje z meczów rocznika młodszego (99) na bieżąco ukazywały się na ŚLĄSKnecie. Ani razu nie wystąpił w tej drużynie Mateusz. We wspomnianym turnieju wystawiono dwa równorzędne drużyny. Obie dotarły do finału więc trudno w kontekście tych zawodów mówić o karnym przesunięciu do rezerw. Pomijam fakt, że autory tekstu nawet nie napisali o jaki turniej chodziło (chociaż relacja z niego ukazała się na ŚLĄSKnecie).

We wspomnianych tekstach jest też sporo sprzeczności.
To rodzice zawodnika poniżej 12 roku życia są jedynym dysponentem jego karty. Klub nie może blokować wyjazdu na jakiekolwiek testy. Rodzic nie musi się pytać o zgodę klubu. Zaskakujące jest więc stwierdzenie, że klub wstrzymał wyjazd zawodnika. Nieprawdą jest też rzekomy fax do MU o kontuzji zawodnika. Klub jest gotów przedstawić na ten dowód wszystkie bilingi. Jednocześnie dziwi fakt, skąd wiadomo o tym niby-faxie. Jeśli ktoś był w stanie donieść, dziwne, że nie sprostował tego w angielskim klubie. Dziwne że nie podał nazwiska osoby wysyłającej itd. Dziwne w końcu, że nie było na ten temat dalszej korespondencji. Zaskakuje, że Manchester tak łatwo odpuścił kontakt. Autorzy tekstu wspominają o problemach z wyjazdem ze względu na kłopoty finansowe. Tu trzeba zaznaczyć, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy wyjazdem na camp a wyjazdem na zaproszenie klubu. Na camp może jechać każdy zawodnik, jedzie jednak na własny koszt. Wyjazd na zaproszenie to niebywałe wyróżnienie. Klub pokroju MU wysyła kilkanaście, może nieco więcej zaproszeń w ciąg roku dla danego rocznika. Takich zawodników się pamięta, łatwo więc sprawdzić czy takie zaproszenie zostało wysłane oraz czy były takie odpowiedzi ze strony Śląska. Nikt sobie takiego trudu nie zadał. Odpada także argument problemów finansowych z wyjazdem. W przeciwieństwie do campu koszty przelotu, oraz pobytu dla zawodnika i opiekuna pokrywa klub zapraszający.

Nieprawdą jest także jakoby klub zastraszał rodziców Mateusza Duszy i zmuszał do podpisania niekorzystnych umów. Przede wszystkim jak słusznie wspomniał klub w sprostowaniu taka umowa nie miałaby mocy prawnej. Po drugie parę dni po wspomnianych publikacjach w mediach uczestniczyłem w spotkaniu w siedzibie sekcji z ojcem Mateusza. Pan Dusza nie wyglądał na zastraszonego, dziękował kierownictwu sekcji za chęć pomocy (do takie nie doszło, gdyż pan Dusza nie dostarczył zgodnie z obietnicą zaproszenia z MU, które podobno posiadał). Została wtedy opowiedziana mrożąca w żyłach historia o próbie przejęcia kontroli nad wyjazdem Mateusza przez całkowicie inne osoby, ale ze względu na małą wiarygodność i szacunek do osób przedstawionych w tej opowieści na tym etapie nie przedstawię tej historii. Na pewno jednak padły słowa zaprzeczające prawdziwości wspomnianych artykułów a relacje obu stron mozna było określić jako dobre.

Sprawa zaproszenia wydaje się naprawdę dziwna. Nie sposób znaleźć jednej osoby poza rodziną zawodnika, która przyznaje się, że widziała zaproszenie. Czy naprawdę takowe zaproszenie istniało? Trudno powiedzieć - postaramy się na pewno to ustalić. Nie zmienia to faktu, że większość zarzutów już teraz można określić jako nieprawdziwe.

Trzeba powiedzieć, że WKS Śląsk byłby szczęśliwy, gdyby jego wychowanek trafił do tak znakomitego klubu. Byłaby to znakomita promocja dla klubu, trenerów, możliwość przyciągnięcia sponsorów stworzenia dobrej atmosfery wokół sekcji oraz zachęta do podnoszenia umieętności dla młodych zawodników. Wystarczy spojrzeć jak chwali się swoimi zawodnikami w klubach zagranicznych FC Acdemy Wrocław (m.in w Aberdeen Przemysławem Łukasikiem nota bene wychowankiem Śląska).

Tego typu oszczercze artykuły miały pomóc zawodnikowi. Pójście na skróty, brak sprawdzenia prawdziwości informacji itd spowodował, że są one pełne pomówień nieprawdy i nieścisłości. W niesprawiedliwym i krzywdzącym świetle przedstawia się klub WKS Śląsk Wrocław. Pomówienia mogą ciężką pracę klubu przez ostatnie lata. Po poprzednim zarządzie atmosfera w Śląsku (jeszcze wtedy MSP) była fatalna. Bałagan organizacyjny, zaległości finansowe i skłócenie zarządu z większością środowiska piłkarskiego na Dolnym Śląsku – taki był obraz klubu jeszcze 3 lata temu. Wielu graczy odeszło do innych klubów (choćby do wspomnianego FC Academy). Między innymi z powodu tej atmosfery Śląsk SSA ma podpisaną umowę z Parasolem. Gracze Śląska byli pomijani przy powołaniach do kadry Polski i Dolnego Śląska. Obecnie Śląsk wyszedł na prostą pod względem finansów, zrobił skok do przodu organizacyjnie. Zawodnicy wracają do Śląska, zacieśnia się współpraca z seniorskim Śląskiem, pojawiają się powołania do reprezentacji Polski i liczne do makroregionu. I choć jeszcze wiele pozostaje do poprawy, daleko jest do doskonałości należy mieć nadzieję, że będzie coraz lepiej. WKS Śląsk Wrocław dysponuje prawie 8 krotnie niższym budżetem niż Zagłębie Lubin, nie ma takiej bazy treningowej, internatów itp. Nie jest też w strukturach klubu seniorskiego. Mimo to w ubiegłym sezonie w Śląsku trenowało blisko 350 młodych chłopców (i kilka dziewczynek). We wszystkich rozgrywkach lig regionalnych i terenowych Śląsk był na podium. Stek, bzdur i pomówień może wyrządzić wiele zła.
Skandalem są słowa "Niestety, przez odbiegające od wszelkich zasad moralnych zachowanie działaczy ten talent może zostać zmarnowany." i pare innych epitetów. Porażające jest tak ostre ocenianie ludzi, których się nie zna, nie widziało i z którymi nie zamieniono nawet słowa.
Ewentualny rozwój sytuacji będziemy na bieżąco śledzić i informować o nim czytelników.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.