Krocząc ku ekstraklasie - Śląsk po 13 kolejkach II ligi
- Naszym celem jest powrót do ekstraklasy w ciągu dwóch lat, ale tego sezonu nie potraktujemy ulgowo. Jeśli będzie szansa na awans już teraz, to zrobimy wszystko, by ją wykorzystać – mówił po przyjeździe do Wrocławia trener Śląska Ryszard Tarasiewicz. Szkoleniowiec zabrał się ostro do pracy i choć na inaugurację jego podopieczni przegrali w Bielsku-Białej, były to złe miłego początki. Od tego czasu zespół WKS-u już więcej nie przegrał i wyrósł na jednego z głównych faworytów do awansu. Po 13 kolejkach wrocławianie zajmują pozycję wicelidera i są na dobrej drodze ku ekstraklasie. „Pięć kroków do ekstraklasy” – tak na początku września w nazwano w klubie z Oporowskiej serię kolejnych potyczek z rywalami zajmującymi pozycje w czołówce tabeli i aspirującymi do gry o najwyższe cele. Wrocławianie pokazali że są silni już w meczu z Turem Turek, który wygrali 4:0, tym samym kończąc długą serię rywali spotkań bez porażki. Remis 1:1 z Piastem w Gliwicach przyjęto z niedosytem, bo piłkarze Śląska jako pierwsi trafili do siatki, ale podopieczni trenera Tarasiewicza pokazali charakter w kolejnym spotkaniu kilka dni później, gdy mimo konieczności odrabiania strat, ostatecznie ograli 2:1 Wisłę Płock. Kolejne zwycięstwo – 2:1 z GKS-em Jastrzębie (niepokonanym na własnym stadionie od 1,5 roku) – potwierdziło dobrą formę piłkarzy Śląska, o czym boleśnie przekonała się ekipa Polonii Warszawa, która musiała przełknąć gorycz dwubramkowej porażki na Oporowskiej. – Śląsk jest najsilniejszą drużyną, z którą do tej pory mierzyliśmy się w tym sezonie drugiej lidze – mówił po meczu Waldemar Fornalik, trener „Czarnych Koszul”.
W międzyczasie piłkarze WKS-u po zaciętym boju, dopiero w rzutach karnych przegrali z Wisłą Kraków batalię o 1/8 finału Pucharu Polski. - Podziękowania za te wyniki należą się piłkarzom, którzy stosują się do moich wskazówek, głównie mam na myśli okresy między meczami i treningami. Dlatego bardzo dobrze wyglądamy pod względem fizycznym, a to jest jeden z kluczy do sukcesów. Przed tymi pięcioma meczami byłem optymistą, bo widzę chłopaków na co dzień i miałem obraz możliwości zespołu – stwierdził trener Tarasiewicz. Po 13 kolejkach zespół Śląska zajmuje pozycję wicelidera, tylko z punktem straty do prowadzącego Piasta Gliwice, jednak szkoleniowcy nie są do końca zadowoleni z dorobku punktowego. - Szkoda remisów z ŁKS-em w Łomży i ze Stalą Stalowa Wola. Gdybyśmy wygrali, to mielibyśmy już przewagę nad resztą stawki. Żal tych straconych 4 punktów, szczególnie, że byliśmy zdecydowanie lepsi od rywali w tych meczach – analizuje Waldemar Tęsiorowski, drugi trener WKS-u.
Wrocławian czekają teraz pojedynki z teoretycznie słabszymi rywalami, jednak nikt przeciwników nie zamierza lekceważyć. – Ostatnie wyniki pozwoliły nam jeszcze bardziej uwierzyć w siebie, ale wcale nie uważam, że kolejne mecze będą łatwiejsze i wszystko pójdzie „z górki” – mówi Patryk Klofik. W sobotę piłkarze Śląska zmierzą się w wyjazdowym spotkaniu z Odrą, a na boisku zabraknie pauzujących za żółte kartki Benjamina Imeha i Przemysława Łudzińskiego. - Bez nich nasza siła ofensywna trochę straci na wartości, bo obaj są w dobrej formie, ale mamy Tomka Szewczuka i Krzyśka Ulatowskiego, którzy ich powinni dobrze zastąpić. W odróżnieniu od defensywy nie mamy dużego pola manewru w pierwszej linii – informuje Tarasiewicz, który obserwował środowy mecz opolan z Arką. – Nie liczyłbym na to, że rywale będą zmęczeni po walce z gdynianami. Jedziemy powalczyć o jak najlepszy wynik i liczę, że 3 punkty zabierzemy ze sobą do Wrocławia – nie kryje nadziei Klofik, którego dobra gra nie umknęła uwadze w Zagłębiu Lubin i niewykluczone, że utalentowany zawodnik zimą wróci do klubu z ekstraklasy.
„Bójcie się chamy, do pierwszej ligi wracamy” – coraz częściej słychać na trybunach stadiony przy ul. Oporowskiej, jednak przed wrocławianami jeszcze długa droga. Duzy wpływ na wyniki mają sprowadzeni już po starcie sezonu Patryk Klofik i Przemysław Łudziński, którzy są najlepszymi strzelcami drużyny. Zimą obu może już jednak w Śląsku nie być. Wrocławianie mogą pochwalić się dobrą obroną (tylko 8 straconych bramek) i środkiem pola. - Nie byłoby dobrej gry Śląska bez świetnie dysponowanych Dariusza Sztylki i Wojciecha Górskiego. Muszę przyznać, że w niektórych momentach bardzo mi imponowali – komplementował wrocławian Maciej Skorża, trener Wisły Kraków. Gorzej wygląda gra ofensywna Śląska (tylko 16 strzelonych goli), mankamentem jest także gra bocznych pomocników - nie spełniają na razie nadziei sprowadzeni z Górnika Polkowice Marek i Janusz Gancarczykowie, którzy borykają się z kontuzjami. Wydaje się, że kluczowe znaczenie dla awansu będzie miał okres zimowy. Jeśli spełnią się obietnice prezesa Antoniego Kordosa o zastrzyku finansowym od sponsorów i władz miasta, to przy odpowiednich uzupełnieniach kadrowych siły ofensywnej powrót klubu ze stolicy Dolnego Śląska do ekstraklasy po pięcioletniej banicji może stać się faktem.
