Krzysztof Danielewicz: Czułem, że mam więcej inklinacji ofensywnych

Zwycięstwo było dziś tak blisko, a zarazem daleko. Sytuacji było mnóstwo, był też rzut karny, a strzeliliśmy tylko jednego gola. Boli taki remis, mamy świadomość, że mogliśmy ten mecz wygrać, piąć się w górę tabeli i być w świetnych humorach. Myślę jednak, że piłka nożna ma taką karmę w sobie, że to, co los nam dziś odebrał, to zwróci w kolejnych spotkaniach. W naszych rękach i nogach jest teraz pokazanie, że stwarzane sytuacje nie były przypadkowe. Pozostała kwestia centymetrów, szczęścia, umiejętności… Zabrakło drugiej bramki. Gdyby padła, Podbeskidzie już by się nie podniosło.


 

Jak się czułem na pozycji numer dziesięć? Zawsze czułem, że inklinacji ofensywnych mam trochę więcej. Zawsze grywałem na pozycjach ofensywnych, ale tak jest w zespołach, że trzeba się podporządkować taktyce, dlatego w ostatnim sezonie większość meczów grałem jako defensywny pomocnik. Dzisiaj trener wybrał mnie do tej roli i starałem się wywiązać z niej jak najlepiej. To był mj pierwszy czy drugi mecz na tej pozycji w Śląsku, więc pewne automatyzmy były jeszcze zaburzone. Generalnie cieszę się, że mogłem zagrać bliżej bramki przeciwnika.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.