Kto wygra w ciszy?

„W stolicy całego Śląska i w wolnym mieście się mawia, że Wrocław dzielnicą jest Gdańska, a Gdańsk dzielnicą Wrocławia”. Te słowa zna chyba większość osób regularnie jeżdżących na wyjazdy, które wybierają się w najbliższy weekend do Gdańska.


 

Zgoda kibiców Śląska i Lechii jest najdłużej trwającą w Polsce a osoby, które choć raz były na wyjeździe w Gdańsku z całą pewnością mówią sobie: ”Jeszcze tu wrócimy”. Przed samym meczem zabawa będzie na pewno przednia, jednak samo spotkanie będzie obserwowane w ciszy, bowiem kibice z Gdańska są w konflikcie z zarządem własnego klubu. Trzeba tu zaznaczyć, że Lechia dzięki swoim fanom kilka lat temu wystartowała z A-klasy pnąc się po ligowych szczeblach, aż w końcu znalazła się w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Gdańszczanie wydzwaniają do wrocławskich kibiców z prośbą o nie prowadzenie dopingu na tym spotkaniu. Powodów sporu jest stosunkowo dużo, a można o nich przeczytać na stronie Lechia-protest.pl. Klub odpowiedział na pytania kibiców Lechii, ale pat trwa i nie wiadomo kiedy znów w Gdańsku zapanuje atmosfera piłkarskiego swięta. Zatem osoby, które nie wiedzą o proteście, a pamiętają poprzednie mecze tych zespołów z głośnym dopingiem mogą się poczuć mocno zdziwieni panującą na Traugutta atmosferą. Nie mniej jednak z całą pewnością każdy z fanatyków Śląska jest zawsze mile widziany w Gdańsku.

Piłkarze Śląska zapowiadają walkę o 3 punkty, a dobra gra w Krakowie z Cracovią, oraz u siebie z Legią sugeruje, że zawodnicy nie rzucają słów na wiatr. Czy Waldemar Sobota znowu będzie robił zamieszanie na skrzydle? Jego dobra gra w pierwszych trzech meczach na poziomie Ekstraklasy dała mu przepustkę do Reprezentacji Polski U-23, prowadzonej przez Stefana Majewskiego. Bardzo aktywny był też Vuk Sotirović, który wspólnie z Cristianem Diazem powinien postraszyć defensorów Lechii.

W drużynie Śląska trzeba jeszcze zwrócić uwagę na kolejnego bocznego pomocnika – oprócz Waldemara Soboty na starcie sezonu miejsce w pierwszej „11” wywalczył sobie Piotr Ćwielong, który wydaje się być w naprawdę dobrej formie. Silne atuty ofensywne mogą być szansą Śląska na wywiezienie z Gdańska trzech punktów, zwłaszcza, że Lechia jeszcze w tym sezonie nie wygrała, a wrocławianie są „w gazie” - oglądając ich niektóre akcje ofensywne ręce same składają się do oklasków.

Natomiast Lechia walczy o pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie. Wiele osób twierdzi, że gra drużyny trenera Kafarskiego może się podobać, ale brakuje wykończenia akcji skrzydłowych. Zresztą własnie na poszukiwaniach napastnika wciąż skupia się zarząd klubu, mając na oku piłkarzy z Finlandii czy Islandii, testując kilku innych. Wiadomo już, że na mecz ze Śląskiem nie będzie żadnego nowego snajpera w barwach gospodarzy, ale warto uważać na Lechię i jej ofensywne ustawienie 4-3-3. Od wyniku tego spotkania na pewno jeszcze dalsza praca Tomasza Kafarskiego na Traugutta nie będzie zagrożona, jednak porażka oraz kontynuowanie słabej formy może już w najbliższej przyszłości wpłynąć na pewne zmiany na tym stanowisku.

Podsumowując: zabraknie dopingu, ale na pewno będą emocje. Obu drużynom w głowach głównie atakowanie braki rywala a nie bronienie własnej. Szkoda jednak, że zarząd Lechii Gdańsk nie potrafił dogadać się z własnymi kibicami, ponieważ do atmosfery piłkarskiego święta, potrzeba właśnie… atmosfery tworzonej przez fanów na trybunach. Kto wygra w ciszy?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.