Kto zabrał kasę?

Tuż po przejęciu pakietu akcji Śląska przez Bithell Holding LTD. bardzo ciekawego wywiadu udzielił trener Ryszard Tarasiewicz. Szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych stwierdził, iż chciałby ściągnąć do drużyny 4 zawodników: bramkarza, dwóch bocznych pomocników oraz napastnika.


 

Jednak wtedy Tarasiewicz nie mógł być nawet pewien tego, że poprowadzi zespół w następnych rozgrywkach, bowiem wraz z końcem czerwca wygasał jego kontrakt z klubem. Ostatecznie nowa rada nadzorcza Śląska zdecydowała się na przedłużenie o 3 lata umowy z legendą WKS-u.

Po zakończeniu rozgrywek klub z Oporowskiej zakończył współpracę z 5 zawodnikami: Sobocińskim, Łudzińskim (wypożyczenie), Capem, Pokornym i Górskim, natomiast jeszcze w trakcie rozgrywek rozwiązał kontrakt z Jackiem Banaszyńskim. W związku z sytuacją awaryjną, w końcówce poprzedniego sezonu drużyna została z jednym wartościowym bramkarzem, jako pierwszego gracza zakontraktowano chorwackiego golkipera Ivo Vazgeca. Nieco później do Wrocławia na testy przyjechał Amir Spahić. Uniwersalny zawodnik z Bałkan wypadł pozytywnie i ostatecznie podpisał umowę z klubem, wzmacniając potencjał defensywny zespołu. Warto zaznaczyć, że obaj gracze (Vazgec i Spahić) nie kosztowali klubu ani złotówki.

Mijały kolejne tygodnie, a we Wrocławiu o nowych zawodnikach ani słychu. Oczywiście Śląsk, w różnym okresie czasowym, zapraszał na testy najróżniejszych zawodników m.in. Carlinhosa, Jurco, Alessandro czy Vascaka. Szczególnie nazwiska byłego reprezentanta Brazylii czy zawodnika, który strzelił bramkę Celticowi i występował w Lidze Mistrzów rozbudziły apetyty wśród fanów Śląska. Jak się okazało były to przysłowiowe koty w worku. Co prawda tuż przed zakończeniem okienka transferowego pozyskano wszechstronnego Łukasza Madeja, jednak w poniedziałek stało się coś bardzo dziwnego.

Przed cały dzień Ryszard Tarasiewicz negocjował z działaczami Lechii Gdańsk pozyskanie gracza zielono-biało-zielonych Andrzeja Rybskiego. Kiedy sam zawodnik oraz klub z Trójmiasta oficjalnie przekazali tę informację do mediów okazało się, że Śląsk nie zdecydował się na zatrudnienie tego gracza. Co ciekawe stało się tak pomimo tego, że za Rybskiego nie trzeba było płacić zbyt dużej kwoty odstępnego - spekuluje się o 300 000 zł (dla porównania więcej zapłacono za Patryka Klofika). Niestety okazało się, że deklaracje przewodniczącego Rady Nadzorczej Śląska Józefa Birki o chęci przekazania klubowi pieniędzy na dodatkowe transfery były nieco przedwczesne.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.