Kulisy odejścia Marcina Wojciechowskiego
WROCŁAW Marcin Wojciechowski od minionego czwartku nie jest już zawodnikiem Śląska Wrocław. Oficjalnie stał się ofiarą klubowych oszczędności. Jak się dowiedzieliśmy zarabiał 2500 zł. miesięcznie.
* Jak doszło do rozwiązania z tobą kontraktu? - zapytaliśmy Marcina Wojciechowskiego.
- W miniony czwartek na rozmowę zaprosił mnie trener Marian Putyra. Trwała ona 40 minut i w jej trakcie zostałem poinformowany, że klub rozwiąże ze mną kontrakt. Trener przekazał mi, że jedyną przyczyną zerwania umowy są oszczędności. Wiem, że Śląsk miał zapłacić Obrze Kościan za moje wypożyczenie 15 tys. zł do grudnia, a nie uczynił tego do dzisiaj. Poza tym po sezonie WKS miał przekazać do kasy mojego poprzedniego klubu za mój ewentualny transfer definitywny 80 tys. zł.
* Dowiedzieliśmy się także, że sztab szkoleniowy nie do końca był zadowolony z twojej postawy...
- No trochę to dla mnie dziwne, bo trener Putyra ani słowem o tym nie wspomniał. A to co pan powiedział wiem od kolegów z zespołu, którzy do mnie dzwonili, bo gdzieś przeczytali o tym w prasie.
* Jaka jest więc prawdziwa przyczyna twojego odejścia?
- Szczerze mówiąc nie wiem. Muszę najpierw na własne oczy zobaczyć te artykuły. Poza tym chcę porozmawiać z menedżerem Thiry i wyjaśnić sobie z nim parę spraw.
* Chcesz przez to powiedzieć, że miałeś z nim konflikt?
- Nie, ja bym tego tak nie nazwał. Po prostu nie za bardzo mogliśmy się ze sobą dogadać. Mogę powiedzieć, że od 2 miesięcy w zasadzie nie zamieniliśmy ze sobą słowa. W czwartek przy okazji rozwiązania kontraktu także nie rozmawialiśmy. Każdy w klubie wiedział, że ja z menedżerem nie lubimy się. W ogóle szkoda mi trochę chłopaków z zespołu. Nikt z nas nie jest informowany o problemach klubu, nikt nie przyjdzie do nas wytłumaczyć sytuacji. Byliśmy traktowani jak przedmioty. To najbardziej boli. Ja na przykład byłem w tej grupie, która bardzo często dopominała się o pieniądze. W końcu mieszkałem sam, z dala od domu i musiałem się sam utrzymywać. A przecież przez 3 miesiące w zasadzie nie dostawałem pieniędzy.
* Gdzie będziesz teraz grał?
- Wróciłem do Kościana i niemal na pewno wiosnę będę piłkarzem Obry. Szkoda tylko, że nie dowiedziałem się o klubowych planach wobec mnie w styczniu, bo wtedy znalazłbym jakiś klub II-ligowy. A teraz będzie ciężko. Miesiąc temu pytało się o mnie Aluminium, ale obecnie w Koninie zamknięto kadrę i oferta jest już nieaktualna.
* Zagrasz jeszcze kiedyś w Śląsku?
- Nigdy nie mów nigdy. Bardzo lubię Wrocław, drużyna ma wspaniałych kibiców, a ja mocno zżyłem się z chłopakami. Szkoda tylko, że sytuacja finansowa klubu jest taka zła. Sportowo też nie jest różowo, bo przecież WKS jest zagrożony spadkiem do III ligi.
* Pytanie na koniec. Twój najlepszy mecz w Śląsku?
- Wszyscy mówią, że jest nim spotkanie ze Stalą Stalowa Wola, kiedy strzeliłem gola i wygraliśmy 1:0. Ja jednak najbardziej zadowolony byłem z występu przeciwko GKS-owi Bełchatów, kiedy przeprowadziłem wiele udanych akcji.
Marcin Wojciechowski * Urodzony: 30.09.1981 * Wzrost: 178 cm * Waga: 76 kg * Pozycja: prawy pomocnik * Kariera klubowa: Rawia Rawicz, SMS Sport Contact Wrocław, Rawia, KP Konin, Obra Kościan, Śląsk, Obra
źródło: Gazeta Wrocławska/własne