Kulisy odejścia Marcina Wojciechowskiego

W ubiegły piątek Śląsk rozwiązał kontrakt z Marcinem Wojciechowski. Jak poinformował menager Śląska Michel Thiry, Wojciechowski nie spełniał oczekiwań klubu. To stwierdzenie wywołało dyskusje wśród kibiców, którzy słusznie uważali Marcina za wartościowego zawodnika. Dzisiejsza Wrocławska publikuje wywiad z Wojciechowskim, który odsłania kulisy rozwiązania umowy. Co ciekawe wersja ta jest całkowicie odmienna. Przyjmując nawet poprawkę na rozgoryczenie zawodnika (który podobno przyznawał że nie jest zadowolony ze swej gry) jest to kolejny przejaw nienajlepszej (delikatnie mówiąc) postawy pana Thiry wobec zawodników oraz manipulowania opiniami. Niedawno mieliśmy "aferę Dzięciołów" teraz problem Marcina. Czy trzeba czekać dalej?


 

WROCŁAW Marcin Wojciechowski od minionego czwartku nie jest już zawodnikiem Śląska Wrocław. Oficjalnie stał się ofiarą klubowych oszczędności. Jak się dowiedzieliśmy zarabiał 2500 zł. miesięcznie.


* Jak doszło do rozwiązania z tobą kontraktu? - zapytaliśmy Marcina Wojciechowskiego.
- W miniony czwartek na rozmowę zaprosił mnie trener Marian Putyra. Trwała ona 40 minut i w jej trakcie zostałem poinformowany, że klub rozwiąże ze mną kontrakt. Trener przekazał mi, że jedyną przyczyną zerwania umowy są oszczędności. Wiem, że Śląsk miał zapłacić Obrze Kościan za moje wypożyczenie 15 tys. zł do grudnia, a nie uczynił tego do dzisiaj. Poza tym po sezonie WKS miał przekazać do kasy mojego poprzedniego klubu za mój ewentualny transfer definitywny 80 tys. zł.
* Dowiedzieliśmy się także, że sztab szkoleniowy nie do końca był zadowolony z twojej postawy...
- No trochę to dla mnie dziwne, bo trener Putyra ani słowem o tym nie wspomniał. A to co pan powiedział wiem od kolegów z zespołu, którzy do mnie dzwonili, bo gdzieś przeczytali o tym w prasie.
* Jaka jest więc prawdziwa przyczyna twojego odejścia?
- Szczerze mówiąc nie wiem. Muszę najpierw na własne oczy zobaczyć te artykuły. Poza tym chcę porozmawiać z menedżerem Thiry i wyjaśnić sobie z nim parę spraw.
* Chcesz przez to powiedzieć, że miałeś z nim konflikt?
- Nie, ja bym tego tak nie nazwał. Po prostu nie za bardzo mogliśmy się ze sobą dogadać. Mogę powiedzieć, że od 2 miesięcy w zasadzie nie zamieniliśmy ze sobą słowa. W czwartek przy okazji rozwiązania kontraktu także nie rozmawialiśmy. Każdy w klubie wiedział, że ja z menedżerem nie lubimy się. W ogóle szkoda mi trochę chłopaków z zespołu. Nikt z nas nie jest informowany o problemach klubu, nikt nie przyjdzie do nas wytłumaczyć sytuacji. Byliśmy traktowani jak przedmioty. To najbardziej boli. Ja na przykład byłem w tej grupie, która bardzo często dopominała się o pieniądze. W końcu mieszkałem sam, z dala od domu i musiałem się sam utrzymywać. A przecież przez 3 miesiące w zasadzie nie dostawałem pieniędzy.
* Gdzie będziesz teraz grał?
- Wróciłem do Kościana i niemal na pewno wiosnę będę piłkarzem Obry. Szkoda tylko, że nie dowiedziałem się o klubowych planach wobec mnie w styczniu, bo wtedy znalazłbym jakiś klub II-ligowy. A teraz będzie ciężko. Miesiąc temu pytało się o mnie Aluminium, ale obecnie w Koninie zamknięto kadrę i oferta jest już nieaktualna.
* Zagrasz jeszcze kiedyś w Śląsku?
- Nigdy nie mów nigdy. Bardzo lubię Wrocław, drużyna ma wspaniałych kibiców, a ja mocno zżyłem się z chłopakami. Szkoda tylko, że sytuacja finansowa klubu jest taka zła. Sportowo też nie jest różowo, bo przecież WKS jest zagrożony spadkiem do III ligi.
* Pytanie na koniec. Twój najlepszy mecz w Śląsku?
- Wszyscy mówią, że jest nim spotkanie ze Stalą Stalowa Wola, kiedy strzeliłem gola i wygraliśmy 1:0. Ja jednak najbardziej zadowolony byłem z występu przeciwko GKS-owi Bełchatów, kiedy przeprowadziłem wiele udanych akcji.


Marcin Wojciechowski * Urodzony: 30.09.1981 * Wzrost: 178 cm * Waga: 76 kg * Pozycja: prawy pomocnik * Kariera klubowa: Rawia Rawicz, SMS Sport Contact Wrocław, Rawia, KP Konin, Obra Kościan, Śląsk, Obra

źródło: Gazeta Wrocławska/własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.