Ł. Madej: Nie boimy się nikogo

W czasie treningów i sparingów toczy się ostra rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce, a trener Orest Lenczyk duże pole manewru ma między innymi wśród skrzydłowych. Wygląda na to, że przeciwko Dundee United na bokach pomocy wystąpią Waldemar Sobota i Piotr Ćwielong, ale szkoleniowcy w odwodzie mają także Marka Gancarczyka, Remigiusza Jezierskiego, Sebastiana Milę oraz Łukasza Madeja. Szanse gry ostatniego z nich już na starcie zmniejszył uraz, którego nabawił się na jednym z treningów. Zapraszamy do lektury wywiadu z piłkarzem.


 

Nie wystąpiłeś w pierwszych letnich meczach sparingowych. Co się stało?
Miałem niegroźny uraz na treningu, upadłem nieszczęśliwie na sali i doznałem dosyć mocnego skręcenia. Choć potem odczuwałem skutki tego zdarzenia, to trzeba było jednak zacisnąć zęby i trenować.

Jesteś trochę zły, że już na początku okresu przygotowawczego walka o miejsce w składzie stała się dla Ciebie trudniejsza?
Trenowałem z pełnymi obciążeniami, nie mogłem tylko wziąć udziału w pierwszych dwóch sparingach – z Jagiellonią i Slovanem. Ćwiczyłem na sto procent, nie opuściłem żadnych zajęć. Po prostu wykonywałem trochę inną pracę i nie mogłem zagrać w pierwszych meczach kontrolnych. Trochę szkoda, bo mecze, to zawsze przyjemny przerywnik w czasie ciężkiej pracy treningowej, ale trzeba było się z tym pogodzić.

Nie boisz się, że wiele w tym sezonie nie pograsz?
Sezon będzie bardzo długi i każdy będzie wykorzystywany. Zaczynamy walkę bardzo szybko, po krótkiej przerwie. Mam nadzieję, że mecze z Dundee United nie będą naszymi jedynymi w pucharach, do tego dojdą spotkania w lidze i w Pucharze Polski, więc zapowiada się, że tych gier będzie sporo. To spowoduje, że trener będzie korzystał z większej liczby zawodników. Ale o to w piłce chodzi, żeby jak najwięcej grać, a gdy się do tego jeszcze wygrywa, tak jak my w meczach sparingowych, to każdy jest zadowolony.

Wyniki meczów sparingowych napawają chyba optymizmem?
Przegraliśmy co prawda z Jagiellonią, ale potem było już znacznie lepiej. Wydaje mi się, że nabraliśmy pewności siebie po tym sukcesie, jakim było wicemistrzostwo Polski w zeszłym sezonie. Teraz nie boimy się nikogo i jesteśmy mocniejsi psychicznie. Wyniki sparingów dodatkowo nas dowartościowują.

Ze szczytu łatwiej się jednak spada, niż na niego wchodzi. Nie obawiacie się, że po wicemistrzostwie rozbudziliście apetyty kibiców i nieco gorsze wyniki będą krytycznie odbierane przez kibiców?
Nie można przykładać większej wagi do sparingów, ale one pokazują, że jesteśmy silną drużyną. Pokazaliśmy, że drzemią w nas duże możliwości i potwierdzają to gry kontrolne. Można mówić, że rywale są w innym okresie przygotowań, ale przecież Dinamo szykuje się do walki o Ligę Mistrzów, podobnie Slovan. Wyniki z tymi zespołami zwiększają poczucie naszej własnej wartości, ale zdajemy sobie sprawę, że w lidze nie będzie łatwo. Przecież Lech po sukcesie na europejskiej arenie, teraz w ogóle w pucharach nie zagra. Może się okazać, że skończymy ten sezon na piątym miejscu, a możemy równie dobrze na pierwszym. To jest piłka i niczego nie można tu przewidzieć. Teraz wszystkich mobilizuje ta Liga Europejska. Dundee United to jest trudny przeciwnik, ale uważam, że jak najbardziej w naszym zasięgu. Awans do kolejnej rundy byłby wielką sprawą, a nasza gra w sparingach utwierdza nas w przekonaniu, że możemy tego dokonać.

Wiecie już coś na temat szkockiego rywala?
Widzieliśmy fragmenty ich spotkań, także jakiś pogląd mamy. Wiadomo, że zespoły z ligi szkockiej charakteryzują się dobrym wybieganiem. Dundee jest usposobiona dość ofensywnie, gra do przodu i mniej więcej wiemy czego można się spodziewać po ich grze. Mamy jednak poczucie własnej wartości i wiemy, że możemy ich przejść i możemy rozpocząć kolejną fajną przygodę, która może zostać zwieńczona sukcesem, podobnym jakim było wicemistrzostwo. Pierwszym krokiem w tym kierunku musi być pokonanie Szkotów.

Odczuwacie, że przerwa urlopowa była krótsza niż zwykle? Organizmy inaczej reagują?
Mieliśmy rzeczywiście tylko 13 dni urlopów, ale ja nie czuję jakiegoś zmęczenia. Oczywiście wiadomo, że zależy to też od danego dnia – po ciężkim treningu jest mniej przyjemnie, niż po lżejszym. Wydaje mi się, że jakiś kryzys jest nieunikniony, każdy zespół ma w pewnym momencie dołek. Po to jest jednak odpowiednio szeroka kadra, żeby było pole manewru i gdy ktoś będzie w gorszej formie, to zastąpi go równie dobry kolega. Trudno jest utrzymać równą, wysoką formę przez pięć miesięcy. Dlatego ci zawodnicy, którzy na początku będą mniej grali, w dalszej fazie rozgrywek mogą być bardzo przydatni.

Wkrótce przeniesiecie się na nowy stadion. Rozmawiacie o tym, że będziecie grać na nowym, dużym obiekcie?
Teraz głównie myślimy o Lidze Europejskiej, o potyczce z Dundee. Fajnie, że przeniesiemy się na taki stadion, który będzie wizytówką Wrocławia, ale musimy jeszcze na to trochę poczekać. Trochę szkoda, że z Dundee nie zagramy przy ponad czterdziestu tysiącach widzów, ale może uda się przejść do kolejnych rund i uda się na nim zagrać z jeszcze lepszymi przeciwnikami.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.