Łabędzi śpiew. Podbeskidzie - Śląsk 2:1 (1:1)

Zespół Podbeskidzia po raz pierwszy w tym sezonie wygrał w 2. kolejce – 5 sierpnia na własnym stadionie pokonał 1:0 Unię Janikowo. Kibice z Bielska-Białej z utęsknieniem czekali na kolejne ligowe zwycięstwo. I doczekali się - w sobotę bielszczanie wykazali wyższość nad drużyną Śląska. Wrocławianie mimo objęcia szybko prowadzenia po rzucie karnym, dali sobie strzelić dwa gole i ponieśli kolejną porażkę. Jest to 4 z rzędu mecz WKS-u bez zwycięstwa, w dodatku gracze Śląska po raz kolejny nie potrafili zdobyć gola z akcji.


 

Wrocławianie rozpoczęli mecz w podobnym ustawieniu jak spotkanie z Lechią. Wysuniętego napastnika (Kowal), wspierali skrzydłowi (Rosiński i Ostrowski) oraz ofensywny środkowy pomocnik (Dudek). Piłkarze Śląska od pierwszych minut byli skoncentrowani i przejęli inicjatywę na boisku. W 12 minucie Ostrowski wykorzystał błąd rywala, przechwycił piłkę i wbiegł w pole karne, gdzie upadł na murawę, ale gwizdek arbitra milczał jak zaklęty. Chwilę później wskazał jednak na „wapno”. Dudek zagrał do Kowala, ten został zaatakowany przez bramkarza i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Dudek i wyprowadził WKS na prowadzenie. Chwilę później wrocławianie powinni prowadzić 2:0. Znów Dudek obsłużył podaniem Kowala, ten jednak zamiast od razu uderzać zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. Gracze Śląska nie cieszyli się długo z prowadzenia, bowiem gospodarze w 25 minucie doprowadzili do wyrównania. Kocur dośrodkował w pole karne, a Józefowicz strzałem głową skierował piłkę do bramki. Po golu gra obu drużyn stalą się mało atrakcyjna, piłka znajdowała się głównie w środku pola, dominowała niedokładność i chaos. W ostatnich minutach pierwszej połowy śmielej zaatakowało Podbeskidzie. W doliczonym czasie gry z dystansu uderzył Pater, a chwilę później Koman.



W przerwie trener Kubik zdecydował się na dwie zmiany. Na murawie pojawił się Solarz i Biliński. Niestety młody napastnik nie znalazł sposobu na pokonanie Merdy, który nie miał w drugiej części gry wiele pracy. Od gwizdka arbitra rozpoczynającego drugą połowę aktywniejsi byli gospodarze. W 46 minucie Janukiewicz z trudem obronił strzał Gorszkowa, a kilka minut później na szczęście dla Śląska skiksował Józefowicz. Jednak także wrocławianie mieli okazje na objęcie prowadzenia. Z odległości kilku metrów od bramki fatalnie przestrzelił Kowal. Gra wyrównała się i wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów. Jednak więcej szczęścia i determinacji było po stronie graczy z Bielska-Białej. Piłkę zagraną z głębi pola głową trącił jeden z gospodarzy, a największym sprytem w polu karnym wykazał się Chrapek. i zapewnił swojej drużynie komplet punktów.


Pobdeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)



1:0 - 14' Dudek (karny)

1:1 - 25' Józefowicz

2:1 - 81' Chrapek



Podbeskidzie : Merda - Rucki, Odrzywolski, Górkiewicz (73' Cieńciała), Koman, Monasterski, Gorszkow, Wróbel (46' Sacha), Kocur (53' Chrapek), Pater, Józefowicz.



Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Naskręt (46' Solarz), Sourek, Ignasiak - Sztylka (46' Biliński), Chrobot, Dudek, Rosiński (62' Ulatowski), Ostrowski - Kowal.




Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)



Widzów: 1500

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.