Last dance? (ZAPOWIEDŹ)

Last dance? (ZAPOWIEDŹ)

fot.:

Być albo nie być. Ta mantra chcąc nie chcąc krąży wokół trenera Lavicki coraz intensywniej zapowiadając poniekąd rychły koniec współpracy. Oczywiście nic nie jest jeszcze przesądzone, ale mecz z Wisłą Płock oraz nadchodząca po nim przerwa na reprezentacje mogą okazać się kluczowe w całym tym zamieszani



 

Większość mediów piszących o Śląsku i potencjalnym zatrudnieniu nowego szkoleniowca bagatelizuje mecz  z Nafciarzami twierdząc, że nawet zwycięstwo nie uratuje posady szkoleniowca wrocławskiej drużyny. Nowym trenerem miałby zostać Maciej Skorża, który spośród wszystkich kandydatów byłby chyba największą niewiadomą ze względu na długi rozbrat z polską piłką. Wszystko to jednak okryte jest póki co aurą plotek i niedomówień, dlatego dopóki coś się nie wydarzy, trudno brać te doniesienia za pewnik. Sam fakt jednak, że takie pogłoski krążą zdecydowanie nie ułatwia pracy trenerowi Lavicce. Prawdopodobnie ciąży na nim w tym momencie największa presja odkąd trafił do Śląska. Na papierze WKS w starciu z Wisłą Płock uchodzi za faworyta, ale zbyt dużo już takich meczów widzieliśmy w tym roku, żeby w ciemno uwierzyć w korzystny rezultat. Wszystko będzie zależało od postawy zawodników, których wystawi w bój i poniekąd powierzy swój los czeski szkoleniowiec.

 Kliknij i sprawdź aktualny kurs w Superbet na zwycięstwo Śląska 

Drużynę trenera Sobolewskiego można określić jako jedną z beneficjentów okresu przejściowego pomiędzy zmianą formatu rozgrywek Ekstraklasy, dzięki czemu w tym sezonie spada tylko jedna drużyna. W innym wypadku zespół z Płocka balansowałby na granicy strefy spadkowej, choć jak pokazuje tabela są w tym sezonie drużyny gorsze od Nafciarzy. Już w poprzednich rozgrywkach  bardzo długo widmo spadku zaglądało w oczy piłkarzom Wisły Płock, lecz w rundzie wiosennej udało się ugrać kilka punktów niezbędnych do pozostania w Ekstraklasie. Kibice na pewno nie mogą być zadowoleni z obecnego stanu rzeczy, a oliwy do ognia dolało odejście Dominika Furmana. Zawodnik ten od lat dźwigał cały zespół na swoich barkach i po jego odejściu zastępstwa upatrywano w słowackim talencie ze szkółek Tottenhamu Filipie Lesniaku. Były dyrektor sportowy płocczan Marek Jóźwiak twierdził nawet, że jest on lepszy niż Furman. Polska liga jednak szybko zweryfikowała Lesniaka i do tej pory nie wychylił się ponad ligową przeciętność. Tymczasem na lidera nieoczekiwanie wyrósł inny niegdyś duży talent Mateusz Szwoch. Mimo słabego początku sezonu zaczął on spełniać pokładane w nim oczekiwania i z dorobkiem 3 goli i 9 asyst jest najbardziej wyróżniająca się postacią w swojej drużynie. Dobrą informacją dla wrocławian może być nieobecność Alana Urygi. Kapitan drużyny z Płocka, który od nowego sezonu zamieni obecną Wisłę na krakowską Białą Gwiazdę, wypisał się z występu ze Śląskiem przez przekroczony limit żółtych kartek. Do składu za to po długiej nieobecności wraca Rafał Wolski, który pokonał wszystkie problemy zdrowotne i zdążył już wpisać się na listę strzelców w poprzednim meczu z Rakowem.

W całej historii ligowych spotkań ekipy z Wrocławia i Płocka mierzyły się ze sobą jak dotąd 16 razy. Minimalnie korzystniej wypada w tym bilansie Śląsk z 7 zwycięstwami na koncie, przy sześciu triumfach Nafciarzy i trzech remisach. Ostatni mecz obu drużyn spokojnie można zaliczyć do najgorszych w wykonaniu zawodników WKS-u w tym sezonie. Śląsk przegrał tamto spotkanie 0:1 po  bramce Gjertsena w 86. minucie spotkania, a szansę na wyrównanie zmarnował Pich uderzając w poprzeczkę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.