Lavicka: Nie zgodzę się z tym, że piłkarze mają za dużo wolnego
fot.: Paweł Kot
Trener Vitezslav Lavicka odpowiedział na pytania o formę najbliższego rywala, ewentualne zmiany w składzie. Zdradził również, w jakiej dyspozycji są jego podopieczni oraz jak często i jak intensywnie trenują na co dzień.
Po meczu z Lechią jest pan bardziej optymistą czy pesymistą?
Z jednej strony jesteśmy sfrustrowani. Kolejny wyjazd na którym straciliśmy punkty. Z drugiej jednak, chłopcy walczyli, zdobywali bramki. Decydowały małe detale. Musimy je poprawić. Gdy prowadziliśmy 1:0, mieliśmy szansę na drugą bramkę - nie udało się i rywal strzelił nam krótko po tym gola. Ten czas jest trudny dla nas wszystkich. Trzeba walczyć, mam nadzieję, że teraz przygotujemy się lepiej do kolejnego meczu.
Wygrana Podbeskidzia z Zagłębiem była niespodzianką?
Beniaminek, który wie, co robi. Potrafią grać, wykorzystywać swoje mocne strony. Były szybkie przejścia, walka o strzelanie goli oraz dobra organizacja gry. Najważniejsze jest serce. Walczą w każdym meczu o punkty. Nie będzie to dla nas łatwy mecz, ale jesteśmy przygotowani.
Z Podbeskidziem w pierwszym składzie zagra już Pawłowski?
Pokazał w ostatnim meczu, że jest jakościowym zawodnikiem, który robi różnicę na boisku. Potrafi dać wiele zespołowi. Może być kimś więcej, niż tylko zmiennikiem.
Jak pan ocenia Marcela Zylle po meczu w Gdańsku na skrzydle? Więcej dawał zespołowi w środku.
Przyszedł jako ofensywny zawodnik. Były mecze, gdy udowadniał, że potrafi grać i na pozycji numer 10, i na skrzydłach. Młodzieżowcy nie zawsze są w stanie utrzymywać stałą formę. Marcel pracuje na treningach, jest dobrze nastawiony.
Posadzenie Mączyńskiego czy Soboty na ławce kosztem Pałaszewskiego wchodzi w grę?
Nikt nie ma zapewnionego stałego miejsca w składzie. Jako trener, staram się podejmować jak najlepsze decyzje dla drużyny. Zgadzam się, że w ostatnich występach środek boiska nie funkcjonował, jakbyśmy tego chcieli. Maciek Pałaszewski pokazuje się dobrze. Jutro mamy ostatni trening przed wyjazdem i po nim wybierzemy skład.
Czy jest pan zadowolony z pozycji w jakiej znajduje się obecnie Śląsk biorąc pod uwagę rozwój drużyny?
Nie jestem ani zadowolony, ani rozczarowany. To jest proces, który trzeba udoskonalać. Jesteśmy w takim momencie, gdy brakuje nam wyników. Podobnie było w tamtym sezonie. Mieliśmy dobre rozpoczęcie, potem przyszedł kryzys i znowu szliśmy lekko w górę. Potrzebujemy dobrych wyników dla mentalności zawodników. Gdy zaczniemy wygrywać, to pewność siebie też będzie większa.
Mecz z Podbeskidziem jest ważny, żeby utrzymać się blisko czołówki tabeli. Zgodzi się Pan?
Jasne, ta tabela jest ciasna. Każdy jest blisko siebie. Ważne jest, by zrobić dobry wynik, żebyśmy trzymali wysoką pozycję w tabeli. To wyzwanie dla nas wszystkich. Należy maksymalnie się skupić w tym spotkaniu.
Jak wyglądały treningi przed meczem z Podbeskidziem? Według kibiców, zawodnicy dostają za dużo wolnego.
Nie zgodzę się z tym, nie mają dużo wolnego. Chłopcy pracują, jak jest to zaplanowane. Po powrocie z Gdańska mieliśmy trening wyrównawczy. Piłkarze, którzy grali mecz mieli trening regeneracyjny, Ci, którzy grali mniej mieli trening wyrównawczy. Inni podtrzymywali rytm meczowy w drugiej lidze. Niektóre treningi trzeba jednak raz w tygodniu zrobić indywidualnie, żeby nie narażać się na koronawirusa. Musimy trzymać się zasad bezpieczeństwa.
Partnerem głównym ŚLĄSKnetu jest firma Superbet - sprawdź najnowsze promocje!