Lavicka: Stałe fragmenty zrobiły różnicę
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław po fatalnej drugiej połowie przegrał na wyjeździe z Arką Gdynia 1:2 (1:0). Co po tym spotkaniu miał do powiedzenia trener wrocławian?
Vitezslav Lavicka: Był to bardzo ważny mecz dla obydwu drużyn. Gratulacje dla gospodarzy, walczyli do ostatniej sekundy meczu, a stałe fragmenty zrobiły różnice. Strzeliliśmy pierwsi bramkę na początku meczu. W drugiej połowie nie mieliśmy już takiej kontroli nad meczem, w końcówce gospodarze wywierali presję na naszych obrońców i ze stałych fragmentów zdobywali bramki.
Dlaczego na murawie pojawił się Dankowski, a nie Musonda?
Widzieliśmy, że Arka niebezpiecznie dośrodkowuje i zawodników dobrze grających głową, dlatego na prawą obronę wprowadziliśmy Kamila Dankowskiego.
Czy uraz Damiana Gąski jest poważny?
Damian rozpoczął już trening, trenował indywidualnie, a od jutra będzie przygotowywany do treningu z drużyną.
Co się stało z Cotugno? Jeśli to nic poważnego to czy możemy spodziewać się go w Płocku, czy dostanie czas na odpoczynek?
Brakuje mu jeszcze meczowej kondycji, dlatego zmieniliśmy go w meczu z Rakowem jak i dzisiaj.
Dlaczego trener tak długo czekał ze zmianami? Arka się rozpędzała, a Śląsk cofał się do defensywy.
Wydaje mi się, że nie zwlekaliśmy ze zmianami. Czekaliśmy na ostatnie 30 minut meczu.
W pierwszej połowie dużo wniosła zmiana stron Picha i Płachety. Czy to był pomysł zawodników, czy trenera i dlaczego nie było to kontynuowane w drugiej połowie?
Wszyscy zawodnicy mają jasne zadania w ofensywie. Zmiana stron wynikała z sytuacji.
Co pan sądzi o rzutach karnych?
To nie jest moja praca. My skupimy się na swojej grze i z niej wyciągniemy wnioski.