Lechia - Śląsk (sobota, 17:00)

Zaledwie dwa dni odpoczynku mieli piłkarze Śląska. Podopieczni trenera Jana Żurka w piątek rano wyruszyli na drugi koniec Polski na podbój wybrzeża. Przyjaźń między kibicami Śląska i Lechii na pewno nie będzie miała wpływu na postawę wrocławskich piłkarzy, którzy wciąż walczą o pierwsze trzy wyjazdowe punkty od 29 lipca ubiegłego roku, z meczu inaugurującego z Miedzią Legnica. Szkoleniowiec WKS-u nie zdecydował się zabrać ze sobą Krzysztofa Rusinka, dla którego udział w tym meczu byłby szczególnym wydarzeniem (piłkarz został na pół roku wypożyczony z Lechii). Sobotnie spotkanie o godzinie 17.00 rozpocznie sędzia Mariusz Trofimiec. W środę wielka tragedia spotkała Jakuba Małeckiego, bohatera pojedynku z Unią Janikowo, autora zwycięskiej bramki z 92 minuty. Wrocławski pomocnik po raz drugi złamał w niedługim czasie nogę i prawdopodobnie czekać go będzie długa rehabilitacja. Prawdopodobnie na murawie od pierwszej minuty zagra rekonwalescent Benjamin Imeh, który wszedł w środę z ławki i pokazał się z dobrej stronie. To właśnie po jego zagraniu Małecki zdołał skierować piłkę do siatki. Do zdrowia powrócił także Zbigniew Wójcik. Obecność w wyjściowej jedenastce tego doświadczonego obrońcy powinna jeszcze bardziej polepszyć grę defensywną Śląska. Ta formacja wrocławskiej drużyny na początku sezonu spisywała się bardzo przeciętnie, popełniała wiele prostych błędów, a to właśnie dzięki znakomitej obronie Śląsk miał zdobyć wiosną 40 punktów. Zawodnicy po kilku meczach prezentują się już znacznie lepiej i mają serię 291 minut bez straty bramki. Duży wpływ na to ma oczywiście bardzo dobra postawa niezawodnego Radosława Janukiewicza.
Nasz sobotni rywal, jeśli tak można określić Lechię Gdańsk, przeżywa ostatnio mały kryzys. Podopieczni trenera Tomasza Borkowskiego ostatni mecz wygrali 24 marca z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:0). Następnie przyszedł czas na bezbramkowy remis z Górnikiem Polkowice, przegraną 1:3 z Polonią Warszawa, 0:2 z Odrą Opole oraz 0:1 w środowym spotkaniu z Polonią Bytom. Tak słaba forma lechistów, walczących o awans do ekstraklasy, jest jedną z największych niespodzianek rundy wiosennej, w której Lechia zgromadziła do tej pory zaledwie 10 punktów (oprócz remisu z Górnikiem i zwycięstwa z Podbeskidziem, wygrane z Unią Janikowo 5:1 oraz z Jagiellonią Białystok 1:0). Gdańszczanom niesamowicie brakuje wygranej i dlatego zawodnicy obu drużyn szybko zapomną o wzajemnym porozumieniu kibiców. Lechia plasuje się obecnie na piątej pozycji w tabeli z dorobkiem 39 punktów i do zajmującej trzecie miejsce Jagielloni, traci trzy punkty. Piłkarze z Gdańska są panami swojego stadionu – w dotychczas dwunastu rozegranych meczach u siebie, przegrali zaledwie jeden i to oni będą faworytami sobotnie pojedynku.
