''Legia chce tracić jak najmniej punktów'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Paweł Kot
W pierwszym meczu po wrześniowej przerwie na kadrę rywalem Śląsk na Stadionie Wrocław zagra z Legią Warszawa. O sytuacji po awansie do fazy grupowej Ligi Europy, charakterystyce oraz ofensywie mistrza Polski rozmawiamy z Szymonem Borczuchem, dziennikarzem TVP Sport.
Czy można powiedzieć, że po tym, jak Legia Warszawa wywalczyła awans do fazy grupowej Ligi Europy, rozpoczyna kolejny etap sezonu – taki, w którym będzie przykładać większą wagę do ekstraklasy?
Nie sądzę, żeby Legia do tej pory nie przykładała wagi w sposób szczególny do rozgrywek ligowych. Wiadomo, że te akcenty może były nieco bardziej rozłożone pomiędzy mecze w ekstraklasie i kwalifikacjach europejskich pucharów, ale mistrzowi Polski zależało na ligowych punktach, co było widać choćby w ostatnim spotkaniu przeciwko Wiśle w Krakowie (0:1). Pod tym względem raczej nic się nie zmienia. Myślę, że duże znaczenie mogą mieć transfery. Nowi piłkarze, ale również ci, którzy już do tej pory byli, ale nie spędzili z tą drużyną dużo czasu, a teraz będą mieli okazję, by wkomponować się do tego zespołu nieco lepiej.
Legia jesienią co prawda nie wystąpi w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale mecz 1. kolejki rozegra już w środę – na wyjeździe ze Spartakiem Moskwa. Czy biorąc pod uwagę właśnie ten nietypowy, przyspieszony termin spotkania Ligi Europy można się spodziewać, że trener Czesław Michniewicz we Wrocławiu zdecyduje się na rotacje w składzie, wiele zmian?
Kadra jest troszeczkę szersza, chociaż wiemy, że szkoleniowiec Legii pewnie nie będzie mógł ze wszystkich skorzystać, bo są kontuzje i inne różnego rodzaju kłopoty. W sobotę we Wrocławiu i w środę w Rosji na pewno nie zobaczymy dwóch identycznych jedenastek. Mecz ze Spartakiem będzie bardzo ważny, nie tylko dlatego, że rozpocznie rywalizację w fazie grupowej Ligi Europy, ale i ten przeciwnik jest teoretycznie najbardziej w zasięgu Legii. Myślę, że Czesław Michniewicz oraz jego piłkarze będą myśleli o spotkaniu w Moskwie, ale z drugiej strony ten zespół ma przed sobą tę lekcję, którą w poprzednim sezonie dostał Lech Poznań. Nie chcieliby być kolejną drużyną, która obudzi się w listopadzie i zorientuje, że ligowa czołówka uciekła zbyt daleko. Legia będzie próbowała stracić jak najmniej ligowych punktów.
Czy w dotychczasowych meczach mistrza Polski w tym sezonie można było dostrzec już coś charakterystycznego, czego powinien w sobotę obawiać się Śląsk? Patrząc na statystyki, choćby czterech różnych strzelców czterech ligowych bramek, trudno znaleźć wyróżniającą się postać.
Myślę, że dużym osiągnięciem trenera Michniewicza i całego klubu jest, że udało się pozyskać piłkarzy ofensywnych. To sprawiło, że Legia nie jest uzależniona od jednego Tomasa Pekharta, tylko ten wachlarz jest szeroki, gole zaczął strzelać na przykład Rafael Lopes, co nie było normą w poprzednim sezonie. To jest duża siła zespołu z Łazienkowskiej. Wiemy, że są kłopoty w obronie, tutaj mistrz Polski stara się to nadrobić. Drużyna trenera Michniewicza gra w sposób różnorodny, co widzieliśmy w pucharach. Potrafiła reagować w zależności od rywala czy sytuacji na boisku i dzięki temu w ogóle uzyskała awans do fazy grupowej Ligi Europy. Właśnie na tę elastyczność Legii zwróciłbym uwagę, natomiast jeśli już mówimy o tym, na co Śląsk będzie musiał zwrócić uwagę w sobotę, to na pewno będą musieli być bardzo czujni w obronie.
A jakim zawodnikiem jest pozyskany latem napastnik Mahir Emreli? Azer jeszcze nie trafił w ekstraklasie, ale zdążył strzelić kilka ważnych goli w europejskich pucharach. Czy można się spodziewać, że niczym Pekhart w poprzednim sezonie, zawalczy o koronę króla strzelców?
To jest w ogóle dobre pytanie, czy wobec tego, o czym rozmawiamy i co oglądaliśmy w pierwszych meczach ligowych oraz pucharowych, którykolwiek z piłkarzy ofensywnych Legii włączy się do walki o tytuł najlepszego strzelca ekstraklasy. Jeżeli gole będą się rozkładały równomiernie, to niekoniecznie. Może nie będzie jednego takiego goleadora jak Pekhart, tylko cały ten tercet czy kwartet zgromadzi po mniej więcej 10 – 15 goli, a ktoś z innego zespołu będzie skuteczniejszy. Może to być Mikael Ishak z Lecha czy bardziej z przymrużeniem oka Felicio Brown Forbes, chociaż w sumie czemu nie, patrząc na jego gola z poprzedniej kolejki właśnie przeciwko Legii. Natomiast sądzę, że Emreli pokazał już takie atuty, które z czasem, jeśli przełamie się w ekstraklasie, to też będzie regularnie zdobywał bramki.
Jaki pomysł na tych dwóch napastników będzie miał Czesław Michniewicz? Czy Emreli i Pekhart to podobni zawodnicy, czy może zdarzą się takie mecze w tym sezonie, kiedy szkoleniowiec Legii zaproponuje grę dwójką napastników?
Myślę, że Azer może się dobrze uzupełniać z królem strzelców poprzedniego sezonu. Czech to zawodnik jednak mocno jednowymiarowy, ale bardzo skuteczny jak na polskie realia. Niby wszyscy wiedzieli, czego się po nim spodziewać i jak należy go zatrzymać, a jednak niemal nikomu się to nie udawało. Moje pierwsze wrażenie dotyczące gry Emreliego, może jeszcze powierzchowne i zbyt wczesne, ale jest takie, że gra w sposób nieco bardziej urozmaicony. Poczekałbym jednak jeszcze z kategorycznymi ocenami na jego temat, zobaczymy, jak to się będzie rozwijało.