Lenczyk: Mam pretensje do drużyny

Orest Lenczyk: Na Widzewie zawsze bardzo trudno się grało. Prowadziliśmy w tym meczu dwa razy, ale go nie wygraliśmy. To jest lekcja poglądowa dla zawodników i dla trenera, który na koniec dokonał zmiany taktycznej i mieliśmy zyskać na czasie. Dziękuję zawodnikom za zaangażowanie w tym meczu, to było kluczowe, jeśli chcieliśmy wrócić z jakimiś punktami do domu.


 

Pytania:

Do kogo ma pan pretensje za stratę drugiej bramki?
Pan jest w lepszej sytuacji, bo mógł pan to sobie zobaczyć na video, ja jeszcze tego nie oglądałem. Ogólnie mam pretensje do drużyny, bo mieliśmy piłkę przy prawym narożniku na połowie rywala, a stało się, że były dwa kopnięcia i spadliśmy z nieba do piekła.

W pierwszym meczu pomiędzy Śląskiem a Widzewem bohaterem był Madej, który też wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Wtedy prosił pan dziennikarzy, żeby nie pisali, że trener miał nosa, bo to był pana błąd, że Madej nie grał od początku. Dzisiaj sytuacja była bardzo podobna, czy nie żałuje pan, że Madej znowu zaczął mecz na ławce?
Nie łączyłbym tych sytuacji, bo ci, co byli dzisiaj na boisku, nie zawiedli mnie na tyle, żebym kogokolwiek zmieniał po 45 minutach.

Długo pan się zastanawiał nad składem i taktyką na ten mecz?
No i co panu to da, jeśli odpowiem, że zastanawiałem się nad tym przez godzinę? Odbyliśmy dwa, trzy treningi w podobnym składzie, który musiał i tak być zmieniony ze względu na kartkę Pietrasiaka i kontuzję Stevanovicia.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.