Lenczyk: Myśmy wrócili jak ci górnicy w Chile
Zapis wypowiedzi trenera Oresta Lenczyk z konferencji prasowej po meczu Śląsk - Polonia Warszawa: Muszę przyznać, że najbardziej jestem zaskoczony przyjęciem, jakie mi kibice zgotowali. Podziękowałem wtedy, dziękuję raz jeszcze. Piłka nożna jest po to, żeby stwarzać sytuacje, myśmy je stwarzali. Gra się po to, żeby zdobywać bramki, myśmy je strzelali. Ale te sytuacje, których nie wykorzystaliśmy, powinny być wykorzystane. Schodząc do szatni byliśmy chyba zbyt zadowoleni, że wygrywamy i chyba zapomnieliśmy o tym, że Polonia jest zwierzątkiem podrażnionym i będzie robiła wszystko w drugiej połowie, żeby ten mecz nie tylko wyrównać, ale wygrać. W przerwie byłem zmuszony dokonać zmiany. Tadek Socha podniósł rękę w szatni i powiedział, że już nie da rady. Po wojażach irańsko-walijskich (mecze reprezentacyjne, przyp.red.). Szanuję go za to. Być może mniej szanuje tego, który wszedł, bo dostał szansę, żeby się pokazać i jak to państwo pisaliście, żeby zagrać lepiej, niż jego brat. O nic go nie winie, ale spodziewałem się, że przy szybkiej grze on będzie zawodnikiem bardziej groźnym. Straciliśmy bramki absolutnie po błędach. To, co sobie Polonia stwarzała, nie było aż tak piękne, żebyśmy sobie nie dawali z tym rady. Miało być indywidualne krycie Kaźmierczak-Pietrasiak, są to pewne sprawy, które omawiamy na treningach. Druga bramka – również rozmawialiśmy o tym, że Brazylijczyk jest zawodnikiem, który lubi prowadzić piłkę i na boisku to zrobił. Nawet powiedziałem do trenera Wleciałowskiego w przerwie, że jak wejdzie Bruno, to będziemy mieli problemy. Nie wiem, co mnie Pan Bóg podkusił, że mi to do głowy przyszło. Fakty są takie, że mając prowadzenie i sytuacje, zrobiliśmy to, czego nie powinniśmy zrobić. Polonia zaczęła grać i strzelać bramki. Zanosiło się na to, że kandydat na mistrza Polski wygra. Dzięki temu, że Mila cofnął się na połowę boiska, żeby kopnąć piłkę, wyrównaliśmy. Powiem szczerze, że w takich sytuacjach wolałbym, żeby to bramkarz kopał. To trener Janas ma teraz problem, a nie my. Myśmy wrócili jak ci górnicy w Chile, których w końcu wyciągnięto. Oceniając mecz: było bardzo dobrze, dobrze, źle, potem wspaniale, czyli druga bramka. W obecnej sytuacji klubu trzeba powiedzieć, że straciliśmy dwa punkty, ale po nokaucie podnieśliśmy się. Gratulacje dla chłopaków, którzy walczyli do końca. Powiedziałem im, że trzeci mecz z wami jestem i nie przegrałem, ale wolałbym jeden przegrać, a drugi wygrać, bo to byłyby trzy punkty, a nie dwa.
Pytania:
Dlaczego zagrał dzisiaj Kaczmarek, a nie Kelemen?
Powiem tak – nie mam zastrzeżeń co do dzisiejszej gry Kaczmarka. To ja jestem trenerem, widzę codziennie, co się dzieje. Nie będę przyprowadzał tu lekarza czy masażysty, żeby wszystko tłumaczył. Kelemen był od wczoraj w treningu, jest jeszcze sporo meczów, być może już w kolejnym spotkaniu to on zagra. Nie chodzi o to, że on nie jest Polakiem i już go tępię. Zapraszam na dół do pana doktora i fizjoterapeuty. Chociaż jestem przekonany, że Kelemen powie, że był gotowy do gry.
Jak pan oceni współpracę Sotirovicia z Diazem?
Po przejściach. Liczyliśmy, że będzie lepiej, ale pierwsze 10 minut pokazało, że stwarzali sobie sytuacje. Bardzo chcieliśmy zdobyć bramki i udało się to nam dzisiaj dwa razy, ale też dwa gole straciliśmy. Każdy błąd przeciwnik wykorzystał i stąd taki wynik, który absolutnie nie przynosi satysfakcji.
Śląsk gra teraz dużo bardziej defensywnie, czy to jest działanie tymczasowe czy docelowe?
Nie chcę być złośliwy, ale trenera można zmienić, ale piłkarzy nie. Odpowiem wprost. Latem zrobiono wiele, żeby Śląsk grał ofensywnie i zdobywał bramki. W dwóch meczach strzeliliśmy dwie bramki, przeciwko Cracovii w pierwszym meczu sezonu padły trzy bramki, więc wszystko jest w porządku. Natomiast jako całość, jest jeszcze tyle roboty, że już o swoje włosy się nawet nie martwię. Chłopacy byli smutni w szatni, więc bardzo chcieli dzisiaj wygrać. Trzeba było się dzisiaj mocno nabiegać, żebyśmy nie stracili kolejnych bramek.
