Lenczyk: Niech się udaje dalej
Dobry wieczór Państwu. Wygrał faworyt. Ale jak to w życiu bywa, bardziej w piłce nożnej, wynik meczu jest taki, na jaki zasługują obydwie drużyny. Bramka, a w zasadzie jeden celny strzał, zadecydowały o tym, że inicjatywę przejęła drużyna ŁKS-u. Nie przypuszczałem, że na tak długo. Wydarzenia na boisku udowodniły, że w drużynie gospodarzy jest wielu piłkarzy, którzy umieją grać w piłkę. Wiek się nie liczy. Odpowiednio uporządkowana gra tej drużyny jak i jej prowadzenie sprawiło nam bardzo wiele problemów. Oczywiście do czasu zdobycia bramki. No cóż, bardzo chcieli piłkarze Śląska wygrać, nie mówiąc o trenerze. Ja spodziewałem się bardzo trudnego meczu. W szatni powiedziałem zawodnikom, że to będzie najtrudniejszy mecz w roku, bo kończący rok, w którym często nie było łatwo. Przed meczem wydawało się, że mamy szanse powtórzyć mecz z Zabrza. Czyli w pierwszej połowie opanować środek boiska, a nawet połowę przeciwnika. Bramka nam to popsuła. Było jednak widać, że wielu zawodnikom ten mecz „nie idzie” i trzeba było coś robić, aby przestać starać się ładnie grać, ale postawić na skuteczną grę. Udało się. Niech się udaje dalej w lutym przyszłego roku.
Pytania:
Marek Wasiluk powiedział, że jest to jego bardzo ładne pożegnanie ze Śląskiem. Czy on to tak sobie mówi, czy on wie coś, czego nie wiedzą inni?
Pan mi zadaje najczęściej takie pytania, które są w gazecie napisane, ale ja o nich nie wiem. Rozmawiajmy o meczu, a nie o tym co będzie z Markiem Wasilukiem. Cieszę się, że miał duży udział w zwycięstwie Śląska. Muszę podkreślić ogrom sił włożonych przez zawodników będących na boisku. Nawet tych, którym ta gra za bardzo nie wychodziła. Prawdopodobnie nerwy były złym doradcą.
Skąd decyzja o postawieniu na Marka Wasiluka?
Marek jest typem zawodnika o bardzo dobrej lewej nodze. Ma świetne warunki fizyczne. Ale również brałem pod uwagę, że jak gdyby, gasł na lewej obronie Mariusz Pawelec, tym bardziej zdając sobie sprawę, że wyjdzie na boisko Szałachowski.
