Lenczyk: Powroty jak spod Stalingradu

Trener Orest Lenczyk po meczu sparingowym z Hradcem Kralove udzielił redakcji SLASKnetu ekskluzywnej wypowiedzi na temat dzisiejszej potyczki, zbliżającego się meczu z Lechem, a także sytuacji w drużynie. Zapraszamy do lektury, jak zwykle z trenerem WKS-u, niezwykle ciekawej.


 

Orest Lenczyk: Dobrze, że ten mecz się odbył, widać było, że wszystkim chciało się grać. Stwarzaliśmy sobie sytuacje bramkowe, szczególnie w pierwszej połowie. Problemem była tradycyjnie skuteczność, ale z drugiej strony na przykład Diaz, czy Marek Gancarczyk ostatnio nie byli w grze. Wykorzystaliśmy przerwę w rozgrywkach, by rozegrać ten mecz, a z drugiej strony dała ona nam szansę na podleczenie zawodników, którzy mają urazy. Dzisiejsze spotkanie odbyło się bez udziału kilku zawodników i grali przede wszystkim ci, którzy byli zdrowi i ci, którzy czekali na grę od pewnego czasu. Zdecydowałem się w defensywie zostawić tych, którzy ostatnio grają, a przemeblować przód. Problem za to zaczął się ze skompletowaniem defensywy po zejściu Sochy i Celebana, bo obrońców chcieliśmy trochę oszczędzić. Wychodzi na to, że mamy zawodników wszechstronnych, bo udało się jakoś obronę zestawić i nie straciliśmy bramki.

Prawdopodobnie uniknęliśmy kontuzji, ale choć mecz był towarzyski, to był twardy. To, że nie wygraliśmy, to efekt niewykończenia akcji, które czasami były dość składne, a także klasy przeciwnika. Mieliśmy grać w ofensywie tak, że Diaz jest z przodu, a pod nim podwieszony Vukelja, później Gikiewicz z Jezierskim, a z gry wyszło jak wyszło. Chcieli coś tam strzelić i pchali się do przodu, a w środku czasem te powroty były jak spod Stalingradu, takie człapanie. Brakowało dzisiaj w tej strefie jednak trzech ważnych zawodników – Kaźmierczaka, Mili i Sztylki. Gdyby byli na boisku, to wtedy gra wyglądałaby inaczej.

Gdyby jednak dziś rywal był zdecydowanie silniejszy, to pewnie z tyłu by nie było tak dobrze, a z przodu pewnie jeszcze gorzej. Chcę zwrócić uwagę, że mamy kilku zawodników w formie, a cały problem jest w tym, by byli wszyscy którzy są na boisku. Ten tydzień zakończymy poniedziałkowym testem szybkości oraz wydolności i spodziewam się tam na tyle dobrych wyników, że pojedziemy do Grodziska raczej przygotowywać się już w tak zwanym bezpośrednim przygotowaniem do meczu, a nawet do meczów. Ponieważ warunki są coraz lepsze, boiska może nie za bardzo, ale przynajmniej pogoda sprzyja, to mam nadzieję, że utrzymamy tę dyspozycję zawodników w kolejnych meczach - a czeka nas seria trzech potyczek u siebie z drużynami, z którymi zespół przegrał w pierwszej rundzie, no oprócz Wisły. Będą to mecze, w których czekać nas będzie sporo roboty i nie możemy liczyć na to, że Widzew, Korona i Wisła przyjadą o tak sobie pograć, jak dzisiaj drużyna z Czech.

Przez to, że z jednej strony nie mamy obecnie wielu takich pełnokrwistych defensorów, a z drugiej po tym w jakiej formie byli gracze w ostatnim meczu ligowym, to zbytnie zmiany w wyjściowym składzie się nie szykują, ale dwa tygodnie przerwy potrafią dużo zmienić. Najbliższy mecz w Poznaniu będzie absolutnie meczem, który można porównać do sytuacji wspinacza. Po nim możemy być albo z powrotem w pewnym miejscu, albo pokonamy przeszkodę i przejdziemy wyżej. Kolejne trzy mecze na Oporowskiej będą miały za to decydującą rolę odnośnie miejsca na koniec sezonu.

Do meczu z Lechem podejdziemy z szacunkiem, do jego gry w kilku meczach, szczególnie w pucharach. Pytanie czy Lech wzniesie się na takie wyżyny, ale mnie bardziej interesuje, czy my utrzymamy poziom, który był lekko zachwiany na Legii. Ostatnio przeciwko Lechii również po zmianach brakowało takiej dyscypliny na boisku przez pełne 90 minut, raczej później dbaliśmy, żeby dowieźć do końca prowadzenie. Ostatnie mecze potwierdziły, że ci, którzy wchodzili, dawali sobie radę, ale gdy kolejni odpadali, to zaczynały się lekkie problemy. Biorąc pod uwagę, że jedziemy na stadion, na jakim nie graliśmy od meczu z Wisłą Kraków albo i dłużej, a jak będzie dobra pogoda, to pewnie będzie na nim komplet, to pewnie Lech będzie dążył do wielkiego widowiska, bo im zależy na tym, by dołączyć do pierwszej trójki. Z pewnością będą mieć jednak na uwadze, że zagrają z drużyną, która nie przegrywa, a o Lechu w zasadzie wiemy wszystko. Malutkim problemem będzie to, że nie do końca znamy skład. Ale jak będą grali ci najlepsi, to nie da się ukryć, że Lech jest faworytem.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.