Lenczyk: Rozumiem wielu piłkarzy, że są zmęczeni

Orest Lenczyk (zapis konferencji prasowej): Gratuluję serdecznie drużynie Helsingborga. Uważam, że zespół, który strzela sześć bramek, absolutnie zasłużenie przechodzi do następnej rundy. My za 10 dni rozpoczynamy w Polsce ligę, uważam, że dzisiejsza pierwsza połowa napawa mnie optymizmem, natomiast sposób w jaki tracimy bramki jest w dalszym ciągu naszym problemem.

Pytania:


 

Dzisiaj po raz kolejny mieliśmy nowe zestawienie obrony, czy nie obawia się pan, że przez te roszady defensywa nie zdąży się zgrać przed początkiem sezonu ligowego?

Ma pan trochę racji. W dalszym ciągu po stracie 3-4 obrońców po zakończenia sezonu w maju, szukamy optymalnego ustawienia linii obrony. Oczywiście na treningu wygląda to obiecująco, ale weryfikacją jest mecz. Przypomnę, że graliśmy z mistrzem Szwecji. Jeżeli w takim meczu tak wyglądała pierwsza połowa, to w dalszym ciągu mamy problemy, bo tracimy, bramki, ale jednak zawodnicy się zgrywają i w kwestii kolejnych meczów jestem raczej optymistą. Drużyna traci swoją wartość psychofizyczną po stracie bramek – pierwszą straciliśmy po dwóch kopnięciach piłki przez przeciwnika do przodu. Drużyna, która chce się liczyć, nie powinna w ten sposób pomagać przeciwnikowi w zdobywaniu goli, natomiast, generalnie rzecz biorąc, jeżeli my rozegraliśmy do dzisiaj zdecydowanie ponad 10 meczów okresu przygotowawczego, to rozumiem wielu piłkarzy, że są zmęczeni. Ale to wynika również z tego, że przegrywamy, jest to w pewnym sensie zmęczenie psychiki. Fakt, że m.in. z wielkimi drużynami, bo i z Athletic i Benficą, ale też w dwumeczu z mistrzem Szwecji, czy u siebie z Podgoricą. Poprzeczka była dość wysoko, a my po tych kłopotach i szukaniu rozwiązań w grze i ustawieniu idziemy w takim kierunku, że za 10 dni, to jednak uważam, że idziemy dobrą drogą.

Jak pan oceni grę Tomasza Jodłowca?
Pozytywna, zmieniłem go z uwagi na to, że mecz był już raczej nie do wygrania. Jestem zadowolony z jego postawy.

Czy będzie pan nadal próbował wystawiać Przemysława Kaźmierczaka w obronie?

Nie wiem, mam pięciu stoperów i daje wszystkim szanse grania, chociaż pewnie inny trener by tego nie robił, natomiast myśmy w innym ustawieniu stoperów przegrali u siebie 0:3. Nie chcę powiedzieć, że jest progres, bo 1:3 też nie jest korzystnym wynikiem, ale uważam, że dobrze zagrał Kowalczyk, do Kaźmierczaka nie mam zastrzeżeń, szczególnie do przerwy. Jak cały zespół zaczął grać słabiej, to zdaję sobie sprawę, że ciężar gry obronnej był oparty głównie na dwóch stoperach. Dodam, że Helsingborg grał już swobodnie, miał wynik, który dawał mu awans do kolejnej rundy, a wtedy absolutnie się gra łatwiej.

Chciałbym jeszcze dodać, że uważam, że nie można powiedzieć, aby naszym zawodnikom w jakiejkolwiek sytuacji sprzyjało szczęście. Nawet niestrzelony rzut karny, to nie było szczęście, tylko świetna obrona Kelemena. W piłce nożnej, czy w ogóle w sporcie, trzeba mieć szczęście. Chciałbym jeszcze skorzystać z okazji, że jest tu trener Helsingborga i chciałbym go serdecznie przeprosić w imieniu zdenerwowanego piłkarza, który mając przed sobą butelkę chciał ją kopnąć w torbę, ale butelka poleciała w stronę trenera. Dziwne, bo zrobił to piłkarz, który mógł na boisku strzelić pięć bramek, a kopnął w trenera.

Pewnie nie dotyczy to pracy trenera w lidze szwedzkiej, a myśmy zakończyli rozgrywki w maju, za 10 dni rusza liga, w związku z tym dla trenerów grających drużyn w pucharach jest to duży eksperyment. Mieliśmy być w formie w 16 lipca, ale liga rusza 18 sierpnia. W międzyczasie gramy najważniejsze mecze dla klubu, bo Śląsk po raz pierwszy grał na takim szczeblu i wszyscy oczekują, że drużyna będzie przygotowana pod każdym względem, pomimo tego, że odeszło 7 zawodników. Absolutnie było widać, że drużyna Helsingborga jest lepsza na boisku, ale muszę uznać, że umiejętności wielu piłkarzy Śląska szczególnie w 1. połowie były obiecujące.

Nie boi się trener, że ewentualne kolejne porażki w Superpucharze Polski i później w Lidze Europy mogą spowodować, że początek sezonu będzie dla nas trudniejszy niż można było się spodziewać?

Pewnie nie dotyczy to pracy trenera w lidze szwedzkiej, bo grali już szóstą kolejkę. Myśmy zakończyli rozgrywki w maju, za 10 dni rusza liga, w związku z tym dla każdego trenera, który jest szkoleniowcem drużyny grającej w pucharach, jest to absolutnie eksperyment przygotowań. Mieliśmy być w formie 16. lipca, ale liga rusza 18. sierpnia. W międzyczasie gramy najważniejsze mecze dla klubu, bo Śląsk po raz pierwszy od dawna grał na takim szczeblu i wszyscy oczekują, że drużyna będzie przygotowana pod każdym względem, pomimo tego, że odeszło siedmiu zawodników. Absolutnie było widać, że drużyna Helsingborga jest ze sobą lepiej zgrana, ale muszę uznać, że umiejętności wielu piłkarzy Śląska, szczególnie w pierwszej połowie, były obiecujące.

Pytanie do trenera Age Hareide:

Po meczu we Wrocławiu w komentarzach na naszej stronie pojawiło się wiele pozytywnych opinii na pana temat i poproszono nas, żebyśmy pana zapytali, na jak długo ma pan podpisany kontrakt z Helsingborgiem. Może chciałby pan pracować w Polsce?

(śmiech) Wrocław to bardzo ładne miasto i było tam ciepło. Szkoda, że zabrakło dzisiaj na meczu kibiców Śląska, dzięki temu atmosfera na pewno byłaby lepsza. Na meczach jest ciekawiej, kiedy są dwie strony dopingu, gospodarzy i gości. Życzę Śląskowi i jego kibicom wszystkiego najlepszego w nadchodzącym sezonie. Mam nadzieję, że wszyscy fani będą zachowywali się prawidłowo, by nie dochodziło do sytuacji zakazów, jak w przypadku dzisiejszego spotkania.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.