Lenczyk: Trzeba było trafiać do bramki

Prezentujemy zapis wypowiedzi trenera Oresta Lenczyka z konferencji prasowej po meczu 1/8 Pucharu Polski pomiędzy Śląskiem a Legią:

Piłkarze stworzyli ciekawe widowisko, bardzo chcieli wygrać. Były momenty, że gra się nie układała. Legia to jest drużyna, która umie grać w piłkę, tam nie ma zawodników przypadkowych. Szykowaliśmy zmianę przed utratą pierwszej bramki, nie chcę powiedzieć, że nie zdążyliśmy, ale chcieliśmy, żeby Darek Sztylka troszkę nam z tyłu uporządkował grę. Strata gola trochę podcięła naszą grę, ale chłopcy absolutnie bardzo chcieli wyrównać i to się udało. Bramka chyba ładniejsza od tej Legii, ale nie piękność się tutaj liczy. Ta bramka chłopaków zmobilizowała, ale również spowodowała, że szyki obronne zaczęły się rozłazić.


 

Pawelec, który nie grał ostatnio u nas, tylko w reprezentacji Polski U23, dał się Szałachowskiemu ograć, jak by nie był obrońcą. Zostawił go za plecami i już nie mógł tego strzału zablokować. Oczywiście, że w pucharach się fajnie gra, ale są dwa wyjścia, albo się przegrywa albo wygrywa. Przed chwilą ktoś mnie zapytał, czy jestem szczęśliwy, że odpadliśmy i będziemy mogli skupić się tylko na lidze, odpowiadam, że nie. Puchar jest sprawą bardzo ciekawą i chcielibyśmy jeszcze w nim pograć. Jeżeli państwo chcecie mnie zapytać, dlaczego był taki skład – no był. I nawet chłopcy zagrali na dobrym poziomie, stworzyli sobie sytuacje. Nie mogę powiedzieć, że zabrakło szczęścia, bo nie trzeba było strzelić obok, tylko do bramki, i nie trzeba było trafiać w poprzeczkę, tylko do bramki. Nie przegraliśmy nieszczęśliwie, tylko dlatego, że Legia strzeliła dwa gole, a my jednego.

Pytania:

- Czy dla kilku zawodników, przede wszystkim myślę o Ulatowskim, mniej o Pawelcu i Madeju, był to egzaminem ich przydatności w Śląsku?

Nie, nie uważam tak. Jest jeszcze październik, wszyscy, którzy dzisiaj grali, są mi absolutnie potrzebni. Ulatowski pograł w Śląsku trochę dobrych meczów. Jego doświadczenie i postawa na treningach spowodowała, że zdecydowaliśmy się, żeby grał. Grał najlepiej jak potrafił i nie mogę powiedzieć, że przegraliśmy przez Ulatowskiego.

- Czy któryś z zawodników przekonał pana na tyle, żeby zagrał z Zagłębiem?

Wróg nie śpi, nie powiem teraz składu, kto będzie grał. Kilku zawodników po tym spotkaniu jest poobijanych, Gikiewicz, poważna sprawa jest chyba z Diazem. Nie był to dzisiaj mecz towarzyski, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie chodzi o to, czy ktoś mnie przekonał, czy nie. Mamy jeszcze kilka dni do meczu z Zagłębiem i absolutnie będziemy starali wystawić się zawodników, którzy nas nie zawodzą i którzy raczej są w formie takiej, że w meczu z Zagłębiem nie będziemy chłopcami do bicia, bo nam tego kibice nie wybaczą.

- Wspomniał pan ostatnio, że ośmiu zawodników ma pan w równej formie, w domyśle nienajlepszej.

Miałem na myśli absolutnie tę całą pomoc, od lewej strony do prawej, chyba z 10 zawodników mogłoby tam grać. W każdym meczu jednak widać, że forma niektórych zawodników idzie do góry. Jestem absolutnie przekonany, że powalczymy z Zagłębiem.

- Czy jest pan zadowolony z gry Abramowicza?

Absolutnie nie chciałbym się wypowiadać, czy jestem, czy nie. Ja go obserwuję od miesiąca. Jak go zobaczyłem pierwszy raz, powiedziałem „chodź synek do nas do kadry”. Dziękuję klubowi, że tak szybko go zgłosił do gry. Taki mecz był dla niego większym problemem niż dla mnie. Koledzy starali się mu pomagać. Z pewnością nie uniknął błędów. Szczególnie w pierwszej połowie wojował ten Czarny, Manu chyba, tak? Obawiał się tego, żeby go nie faulować. Z drugiej strony bardziej doświadczony Pawelec dawał się dużo łatwiej ogrywać Szałachowskiemu, więc jak mogę mieć pretensje do Abramowicza? Fajny chłopak, prawie z Wrocławia, bo z Brzegu, ale mogę powiedzieć – nasz.

- Będzie miał pan duży ból głowy z zestawianiem ataku na mecz z Zagłębiem?

Jest Gikiewicz, który miejmy nadzieję nie nabawił się poważnego urazu i dojdzie do siebie. Jest jeszcze Sotirović, który dzisiaj nie grał, ale jest w normalnej dyspozycji fizycznej.

- Wiadomo już wstępnie, czy Diazowi stało się coś poważnego?

Diaz pojechał z doktorem do szpitala, dopiero tam będzie diagnoza, więc szczegółów jeszcze nie znam.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.