Lenczyk: Wygraliśmy zasłużenie
Prezentujemy zapis wypowiedzi trenera Oresta Lenczyka z konferencji prasowej po meczu Cracovia - Śląsk.Obydwie drużyny po ostatnich meczach znajdowały się w nieciekawej sytuacji. Bardzo zależało nam na korzystnym wyniku tutaj. To był trudny mecz zarówno mentalnie jak i fizycznie, ale mimo wszystko uważam, że Śląsk wygrał zasłużenie, chociaż było dużo niewykorzystanych sytuacji z obu stron, przede wszystkim piłkarze mieli problemy z celnymi strzałami z dystansu, co mnie bardzo zdziwiło. Przetrzymaliśmy trudne momenty, a jak się nadarzyła okazja przeprowadziliśmy atak, po którym zdobyliśmy bramkę. Mecz byłby dla nas łatwiejszy, gdybyśmy byli w dyspozycji sprzed 3-4 tygodni. Muszę przyznać, że zawodnicy dzisiaj to zwycięstwo po prostu wywalczyli.
Pytania:
Dziennikarz: - Troszeczkę dziwnie patrzy się na Cracovię po powrocie tutaj? Sporo się zmieniło, była rewolucja kadrowa...
Trener Lenczyk: - ...pan o meczu nie mówi, pan mnie prowokuje do dyskusji na temat Cracovii, ja od ponad roku jestem we Wrocławiu. Proszę się pytać o mecz. Przepraszam, wtrąciłem się panu...
- Dobrze, to nie mam pytań...
- Pan wybaczy, ale proszę zrozumieć, siedząc na moim miejscu... Rozmawiajmy o meczu, bo na przykład pan o pięknym nazwisku Żukowski pisze, że Lenczyk będzie chciał się zemścić na Cracovii. No ludzie kochani, nigdy nie byłem mściwym człowiekiem. Śląsk ma swoje problemy, a Cracovia swoje.
Jaki plan taktyczne na to spotkanie? Przygotowywał pan zespół do tego, że będzie prowadził grę, czy chcieliście grać bardziej defensywnie?
Mieliśmy kłopoty z zaplanowaniem gry, ponieważ do końca nie wiedzieliśmy w jakim składzie wystąpi Cracovia. Dywagacje czy ktoś wróci, bo mu żona rodzi, lub czy wróci po kontuzji Nawotczyński, z pewnościa wzbudzały w nas pewne wątpliwości. Udało nam się skupić na naszej drużynie i nie pozwoliliśmy gospodarzom na zbyt wiele. Głównym atutem Cracovii jest Saidi, który gasł jak świeczka na wszystkich świętych, ale do końca był z nim problem, bo trochę odpoczął i znowu atakował. Dlatego zmieniłem bocznego obrońcę, żebyśmy dotrwali z tym wynikiem. W środku wystąpił Sebastian Mila, który zagrał po urazie. Cieszyłem się, że będzie grał, ale bałem się o jego formę po takiej przerwie i to się potwierdziło.
W składzie zabrakło Marka Wasiluka, to efekt słabego spotkania z Koroną czy może chciał pan mu oszczędzić „przywitania” ze strony miejscowych kibiców?
Wolałbym tego pytania od pana nie usłyszeć, ale jak pan przeprowadził z Markiem wywiad, to on bardzo inteligentnie odpowiedział. Nie wiem jakie byłoby to „przyjęcie”, ale Marek jest przede wszystkim porządnym człowiekiem i nie zasłużył sobie na potraktowanie nieelegancko.
