Lider na szarym końcu
Telewizja Canal+ w najlepszym czasie antenowym pokazuje tylko te mecze Śląska, które musi – donosi Przegląd Sportowy. Chodzi o takie hity jak spotkania z Legią czy Wisłą. Z tego powodu wrocławski klub otrzyma zaskakująco mało pieniędzy za transmitowane mecze. Łącznie telewizja przekaże polskim klubom 90 milionów złotych, z czego połowa tej kwoty dzielona jest równo. 25 procent, czyli 22,5 miliona złotych, będzie podzielone pomiędzy kluby, uwzględniając liczbę meczów danego zespołu w najatrakcyjniejszym czasie antenowy. Wrocławianie w tej kategorii są na szarym końcu, chociaż w tabeli Ekstraklasy to właśnie Śląsk jest liderem. WKS w styczniu otrzyma przelew na taką samą kwotę co Zagłębie Lubin – 470 tysięcy złotych. Mniej zainkasują tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała, ŁKS Łódź i GKS Bełchatów (po 376tys.). Najwięcej zarobią Legia Warszawa (1mln598tys.) oraz dramatycznie nieskuteczna Lechia Gdańsk (1mln316tys.).
Lider z Wrocławia na prawach transmisyjnych zarabia mało, bo Canal+ meczów Śląska nie jest w tanie pokazywać na wyłączność. Wszystkie spotkania wrocławian można zobaczyć na antenie Polsatu Futbol, co rodzi konflikt interesów obu stacji. Canal+ w najlepszym czasie antenowym woli więc pokazywać mecze, których nie da się zobaczyć nigdzie indziej. Nadzieją Śląska na większe pieniądze od telewizji jest zajęcie wysokiego miejsca w lidze. Pozostałe 25 procent ze wspomnianych 90 milionów będzie podzielone ze względu na zajętą pozycję w lidze, której wrocławianie przewodzą.

źródło: Przegląd Sportowy
