''LKE to jeden z głównych celów Hapoelu'' (OPINIA EKSPERTA)

''LKE to jeden z głównych celów Hapoelu'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.: twitter.com/HBS_FC

W czwartkowy wieczór Śląsk rozegra pierwszy mecz 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa. O najsilniejszych stronach naszego rywala, nieobecności Itaya Schechtera, a także trenerze Ronnym Levym rozmawiamy z Yossi Mediną, dziennikarzem portalu BabaGol.



 

Wyniki meczów poprzedniej rundy z Ardą Kyrdżali (4:0 i 2:0) wskazują, że zespół z Bułgarii nie był silnym przeciwnikiem. Jak to wyglądało, Hapoel faktycznie był zdecydowanie lepszy?

Hapoel zdecydowanie dominował w obu spotkaniach, jednak zgadzam się, że Arda nie była zbyt mocnym rywalem. Różnice między oboma zespołami pod każdym względem były bezdyskusyjne, co wynikało z braku doświadczenia Bułgarów w takich konfrontacjach. Natomiast jasne, Hapoel zaprezentował się dobrze, a warto wspomnieć, że były to jego pierwsze mecze w sezonie. Na dodatek większość piłkarzy po raz pierwszy grała wspólnie.

Jakie jest podejście czwartej drużyny ligi izraelskiej do Ligi Konferencji Europy? Po ubiegłorocznym występie w fazie grupowej Ligi Europy, przebrnięcie kwalifikacji traktują jako obowiązek?

Po tym, jak w ostatnich pięciu latach aż trzy razy awansował do fazy grupowej LE, taki cel stanowi jeden z ich głównych celów na każdy sezon. Dla każdego izraelskiego klubu, sukces w rozgrywkach międzynarodowych jest wartościowy jako coś, co w naszej lidze robi wrażenie i daje przewagę nad krajowymi rywalami.

Jak dużym osłabieniem dla Hapoelu będzie nieobecność we Wrocławiu Itaya Shechtera (uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa – więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). Mógłby w czwartek zagrać w podstawowym składzie?

Shechter jest jednym z nowosprowadzonych piłkarzy, ale obecnie trener Hapoelu stosuje rotacje i nie zawsze wystawia go w pierwszej jedenastce. 34-latek wystąpił w pierwszym meczu z Ardą od początku, ale w rewanżu zagraliśmy bez żadnego nominalnego napastnika. We Wrocławiu „na dziewiątce” prawdopodobnie wyjdzie Sagiv Yehezkel, jednak on jest skrzydłowym. Hapoel będzie musiał zmierzyć się z tym problemem.

Jak dużym problemem dla zespołu z Beer Szewy może być fakt, że liga w Izraelu rusza dopiero 28 sierpnia?

To nic nowego, nasze drużyny zawsze startują w rozgrywkach międzynarodowych na długo przed pierwszą kolejką, więc Hapoel jest do tego przyzwyczajony do takiej sytuacji. Już w lipcu zorganizowali obóz przygotowawczy i chcieliby wejść w odpowiedni rytm, tak szybko, jak to tylko możliwe.

Jak w Hapoelu przyjęto wylosowanie Śląska? Czy uważa pan, że to dobra okazja, by wywalczyć awans?

Sądzę, że oba zespoły mają równe szanse. W tej parze nie ma jednoznacznego faworyta i żaden wynik nie będzie mógł zostać potraktowany, jako niespodzianka. Hapoel uznaje, że mógł trafić w tej rundzie na trudniejszego rywala niż Śląsk i oczywiście jest to realna szansa na awans do fazy play-off Ligi Konferencji Europy.

Co jest najsilniejszym elementem gry czwartej drużyny ligi izraelskiej?

Pamiętajmy, że ta drużyna dopiero jest budowana, natomiast z poprzednich meczów wynika, że jest już wystarczająco silna w defensywie. Szczególnie należy podkreślić postawę stoperów Miguela Vitora i Eitana Tibi. Ten pierwszy jest w klubie już od 2016 roku, jest jednym z najlepszych obcokrajowców w Izraelu. Natomiast Tibi dołączył do drużyny kilka tygodni z Maccabi Tel Awiw, jest reprezentantem naszego kraju. Obaj powinni stworzyć czołową parę środkowych obrońców ligi izraelskiej.

A co jest największym problemem Hapoelu, czyli jednocześnie szansą dla zielono-biało-czerwonych?

Pomijając ten brak napastnika, o którym wspomniałem już wcześniej, Hapoel jest nową drużyną, która tego lata podlega przebudowie. To może prowadzić do nieprzewidzianych sytuacji, kiedy brak odpowiedniej komunikacji będzie wpływał na płynność ich gry.

Który zawodnik Hapoelu może być największym zagrożeniem dla zespołu Jacka Magiery?

Kimś takim może się okazać Mariano Bareiro. To Argentyńczyk, który ma również izraelski paszport, grał w naszym zespole już w poprzednim sezonie. Występuje jako defensywny pomocnik, ma jednak również inklinacje do gry ofensywnej. Odgrywał główną rolę w obu meczach przeciwko Ardzie i może również zagrozić Śląskowi.

Jaką pozycję w Izraelu ma trener Ronny Levy? Wcześniej pracował już w kilku innych klubach tej ligi, czy cieszy się dobrą opinią?

Szkoleniowiec Hapoelu jest w interesującym momencie swojej kariery. Zawsze był postrzegany jako jeden z czołowych trenerów w kraju, w końcu w latach 2004 – 2006 trzy razy z rzędu zdobywał mistrzostwo z Maccabi Hajfa. Od tamtego czasu, nie umie jednak już nawiązać do wcześniejszych sukcesów, ale cały czas próbuje odbudować swoją pozycję. W sezonie 2019/2020 pracował w Beitarze Jerozolima, z którym wywalczył 3. miejsce, jednak został zwolniony latem po odpadnięciu w 1. rundzie kwalifikacji Ligi Europy (0:2 na wyjeździe z albańską Teuta Durres – przyp. red.). Wielu izraelskich dziennikarzy uważa, że praca w Hapoelu to jego ostatnia szansa na odniesienie sukcesów z jednym z największych klubów w kraju. Zrobi wszystko, by awansować do fazy grupowej europejskich pucharów i uzyskać jak najlepszy wynik w lidze.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.