Łukasz Gikiewicz w przeszłości otarł się o śmierć

Na stronie sport.fakt.pl można odnaleźć ciekawy wywiad z Łukaszem Gikiewiczem. Napastnik Śląska opowiada w nim, że przyjmuje konstruktywną krytykę, ale na wiele przypadków patrzy z przymrużeniem oka. Nie przegląda już gazet i Internetu w poszukiwaniu informacji o sobie samym. - W każdym meczu, w którym grałem coś zrobiłem. We wszystkich meczach gdzieś tam jestem zamieszany w jakąś bramkę. Gdybym nic nie wnosił do tej drużyny, to dziś byłbym na miejscu innych i prezes kazałby mi rozwiązać kontrakt - opowiada Gikiewicz, który uważa, że wszystko co osiągnął zawdzięcza ciężkiej pracy.


 

Napastnik WKS-u otarł się w przeszłości o śmierć. Podczas występów w Suwałkach zaczął boleć go brzuch. Po 3-4 dniach ból był tak duży, że nie mógł normalnie skorzystać z toalety. Na własną odpowiedzialność nie zgodził się na rozcinanie go wzdłuż klatki piersiowej. - Pojechałem stamtąd do Olsztyna, gdzie w końcu powiedzieli mi, co dolega. Operowali mnie cztery godziny, schudłem 30 kilogramów. Jelita były w koszmarnym stanie. Uczyłem się chodzić od nowa, bo byłem tak chudy - wspomina Gikiewicz. Od tamtej pory musi przestrzegać specjalnej diety i nie może pić alkoholu.

źródło: sport.fakt.pl

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.