Łużyce Lubań - Śląsk II Wrocław 0:1 (0:1)
- Jeszcze nigdy nie wygrałem z Łużyczami w Lubaniu - trener Wiesław Urycz miał obawy przed meczem. Wrocławianie nie mogli liczyć w tym spotkaniu na taryfę ulgową, zespół z Lubania broni się bowiem przed się spadkiem i każdy punkt może przesądzić o ich utrzymaniu się w IV lidze. Okazało się jednak, że zespół Śląska II nie przypadkowo są w tym sezonie drugą siłą w lidze i to piłkarze WKS-u mogli cieszyć się po końcowym gwizdku arbitra z 3 punktów i 12 wygranej w tym roku. Na ten mecz trener Jan Żurek oddelegował skromne wsparcie (Pawła Woźniaka, Kamila Bilińskiego, Damiana Okrojka i Andrzeja Ignasiaka), ale jak się okazało większych wzmocnień rezerwy nie potrzebowały by odnieść kolejne zwycięstwo. Spotkanie nie było wielkim widowiskiem, obie drużyny miały spore trudności ze skonstruowaniem składnych akcji. Wrocławianie narzekali na stan murawy, która była twarda niczym beton. – Takie boisko nie powinno być w ogóle dopuszczone do gry – stwierdził Robert Rosiński. Mimo, że w czasie tego pojedynku mecz rozgrywała także reprezentacja Polski, to na trybunie nie zabrakło miejscowych fanów. Na płocie zawisła flaga, a fan klub przygotował specjalną oprawę, na którą złożyły się serpentyny i różne elementy pirotechniczne.
Początek meczu należał do wrocławian. Piłkarze Śląska pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 6 minucie, kiedy to Biliński dośrodkował w pole karne z lewej strony, Pędzich minął się z piłką, a strzał Mroza został zablokowany. Kilka minut później na bramkę próbował uderzać także Biliński. W 21 minucie Pędzich upadł w polu karnym, ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”, nie była to jedyna kontrowersyjna decyzja sędziego w tym meczu. Gospodarze nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy Śląska, mimo to byli bliscy objęcia prowadzenia, gdy z piłkę minął się Dąbrowski. Na szczęście czujny Socha zdołał wybić futbolówkę sprzed linii bramkowej.
W 40 minucie miała miejsce kluczowa akcja meczu. Mróz znalazł się oko w oko z Trojanowskim i skierował piłkę do siatki. Jest to czwarty gol z rzędu piłkarza WKS-u. Wrocławianie jeszcze cieszyli się z objęcia prowadzenia, gdy moment dekoncentracji o mały włos a skończyłby się wyrównaniem. Piłka trafiła do niepilnowanego Józefiaka, który przestrzelił z 5 metrów. W drugiej połowie obaj trenerzy dokonywali zmian w składach. W zespole Śląska na murawie pojawili się K. Kaczmarek, Gul, Okrojek i Kaźmierczak. Nowi zawodnicy nie zdołali jednak zmienić obrazu gry. Ta część spotkanie była słaba w wykonaniu obu drużyn. Jedynymi wartymi odnotowania sytuacjami były: strzał z rzutu wolnego Kaczmarka (56’), uderzenie z 20 metrów Bilińskigo (77’), a w przypadku gospodarzy strzał Kuźniewskiego z 16 metrów (75’). Znów nie popisał się Dąbrowski, któremu piłka po podaniu od partnera przeleciała między nogami, na szczęście bramkarz szybko naprawił swój błąd.
Mimo słabej gry zwycięzców się nie sądzi. Wrocławianie kontynuują świetną tegoroczną passę – pod wodzą trenera Urycza Śląsk II nie doznał jeszcze porażki! Tegoroczny bilans rezerw WKS-u to 12 wygranych i 1 remis. Do zakończenia sezonu pozostała już tylko jedna kolejka – wrocławianie w niedzielę (początek o godz. 11:00) na stadionie przy ul. Oporowskiej zmierzą się z Orłem. Piłkarze Orła cieszą się z awansu do III ligi i chyba zbyt rozluźnieni podeszli do niedzielnego meczu z Polonią Trzebnica, który przegrali 0:4. Zespół Śląska ma natomiast zapewnione drugie miejsce.
Łużyce Lubań – Śląsk II Wrocław 0:1 (0:1)
Mróz 40’
Śląsk II: Dąbrowski - Socha, Chrobot, Ignasiak, Gawron (Gul 55'), Tarasiewicz (K.Kaczmarek 46'), Rosiński (Okrojek 70'), Wożniak, Pędzich, Mróz, Biliński (Kaźmierczak 80')
źródło: własne
