M. Kelemen: Może być jeszcze lepiej

Zachęcamy do zapoznania się z zapisem wywiadu z Marianem Kelemenem, w którym zawodnik opowiada między innymi o planach na przyszłość, poziomie polskiej ligi, grze w reprezentacji, ostatnim meczu w Gdyni i najbliższym w Białymstoku.


 

Nowy kontrakt podpisał ze Śląskiem Amir Spahić. Kiedy uczyni to Marian Kelemen?
Klub już wykorzystał opcję przedłużenia kontraktu do 2012 roku, a trwają rozmowy na temat nowej, dłuższej umowy. Klub, tak jak i ja, jest zadowolony i zobaczymy co z tego wyniknie.

Początek sezonu był dla Śląska daleki od oczekiwań. Z czego wynikała ta niemoc?
W sezonie i karierze są okresy gorsze i lepsze. Tak było na początku sezonu, gdy próbowaliśmy grać piłką, a brakowało nam trochę szczęścia. Były przecież kontrowersyjne sytuacje, gdy strzelaliśmy bramki, a arbitrzy widzieli pozycję spaloną. To był okres zły, a teraz jest dobry i oby on trwał jak najdłużej.

W tym sezonie wyniki Śląska zmieniły się diametralnie od czasu zmiany szkoleniowca. Co zmieniło się od objęcia sterów przez trenera Lenczyka?
Myślę, że gdy trenerem był Ryszard Tarasiewicz, to zabrakło nam wyników, ale gra nie wyglądała źle, graliśmy ładną piłkę. Teraz gramy dobrze defensywnie i pojawiły się wyniki. Każdy trener ma swoje metody. Uważam, że zarówno Ryszard Tarasiewicz, jak i Orest Lenczyk są bardzo dobrymi szkoleniowcami.

W ostatnich dwóch rundach spędziłeś na boisku najwięcej czasu ze wszystkich piłkarzy Śląska. Za twoimi plecami plasują się Piotr Celeban i Sebastian Mila. Czujesz, że jesteś filarem tego zespołu?
W ogóle bramkarze są istotną częścią zespołów, bo w każdym meczu muszą grać na dobrym poziomie. Oczywiście zdarzają się okresy lepsze i gorsze. Ja staram się przygotowywać się i myśleć o każdym kolejnym meczu, bo to co już się przegrało, tego się nie odwróci i trzeba koncentrować się na najbliższym spotkaniu.

Szkoleniowiec zdecydował, że nie wystąpisz w meczu z Polonią Warszawa. Stwierdził nawet na konferencji prasowej, że nie byłeś gotowy do gry, choć pewnie sam stwierdzisz, że jest inaczej. Możesz uchylić rąbka tajemnicy na temat tej sytuacji?
Miałem pewne badania prywatne i nie byłem na jednym albo dwóch treningach na sto procent przygotowany. To sprawiło, że trenerzy postanowili dać szansę Wojtkowi Kaczmarkowi.

Trener Lenczyk znany jest z tego, że lubi żonglować bramkarzami. Nie miałeś obaw, że Wojtek może Cię wygryźć na dłużej?
Mam 31 lat i już wiele przeżyłem w karierze. Decyzje zawsze podejmuje trener, ja mogę tylko dobrze trenować i przygotowywać się do meczu. Jedenastkę na mecz desygnuje trener i trzeba to respektować.

Znalazłeś się na 9. pozycji w rankingu miesięcznika „Piłka Nożna Plus” w gronie zagranicznych bramkarzy grających w polskiej lidze. Myślisz, że możesz pokazać, że stać Cię na jeszcze więcej?
Może być lepiej. To zależy ode mnie, ale też od drużyny, bo piłka nożna to jest sport zespołowy i wszyscy przegrywają i wygrywają.

W ostatnich kolejkach zdarzyły się bramkarzom efektowne kiksy i wpadki. Czy to kwestia piłki, czy po prostu gdy zawodnik z pola popełni błąd, to następny może go naprawić, a pomyłki golkiperów są efektowne i piętnowane, bo kończą się stratą gola?
Jak napastnik nie trafi do pustej bramki to jest taki sam błąd, jak bramkarza. Wszyscy golkiperzy raz na jakiś czas popełniają błąd, nawet najlepsi na świecie. Wtedy zawsze trzeba patrzeć do przodu, a nie rozpamiętywać, o tym co się stało. A co do piłki, to jest jedna z najtrudniejszych futbolówek, z jakimi miałem do czynienia – bardzo szybka, lekka, zmienia tor lotu. Dlatego moim zdaniem w Polsce pada więcej bramek, niż wcześniej.

Jak ocenisz poziom polskiej ligi? Z jednej strony Lech walczy jak równy z równym z Manchesterem City, czy Juventusem, z drugiej przegrywa w polskiej lidze. Z czego to wynika?
Mówi się, że mecze pucharowe wywołują większą mobilizację, ale piłkarze powinni być profesjonalistami i grać z każdym przeciwnikiem tak samo, za to płaci przecież klub. W Polsce jest duży potencjał marketingowy - jest telewizja pokazująca wszystkie mecze i to spora szansa, żeby co roku poziom był coraz wyższy.

Za rok Śląsk ma grać na nowym stadionie. Myślisz, że jest szansa, by już teraz we Wrocławiu zagościły europejskie puchary?
Jeśli będziemy tę dobrą passę kontynuować, to na pewno możemy być w czołówce. Polska liga jest wyrównana, różnice między klubami z czołówki i końca tabeli są małe. Są szanse, musimy utrzymać formę, a ambicje mamy wysokie. Będziemy starać się wygrywać każdy kolejny mecz i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Za rok Śląsk będzie grać na nowym stadionie, być może WKS zagra na nim w pierwszym meczu z renomowaną drużyną. Wrocławscy kibice chcieliby Liverpool, z którym walczył Śląsk kiedyś w pucharach i na którego kibicach się wzorowali. A z kim Ty byś chciał zagrać?
To zadanie dla klubu, by zorganizować ciekawy mecz. Liverpool to jest najwyższa półka, ja osobiście chciałbym powspominać piłkę hiszpańską (śmiech).

Jak porównasz kibiców Śląska do tych z innych liga? Chyba najbardziej fanatycznie jest w Turcji?
Kibice Śląska są bardzo dobrzy. Wiadomo, że jakby był większy stadion, to mogłoby ich przychodzić więcej na mecze. W Turcji i Grecji fani są bardzo fanatyczni, ale aż za bardzo, to wariactwo. W Hiszpanii kibicowanie wygląda za to bardziej „kulturalnie”.

Myślisz jeszcze o grze w kadrze? Może na Euro2012 na stadionie we Wrocławiu?
To zależy od trenera reprezentacji. Ja staram się zawsze grać dobrze, tak by dostać szansę gry w reprezentacji. Od małego, gdy w wieku 20 lat wyjechałem do Turcji, zawsze mam daleko do kadry i nie wiem czemu tak było. W Turcji rozegrałem 50 meczów, w Grecji ponad 20, w drugiej lidze hiszpańskiej około 100, ale to pytanie do trenera.

Trwa seria meczów Śląska bez porażki, w Gdyni zremisowaliście 2:2, a na spotkanie udaliście się nietypowym środkiem lokomocji – pociągiem. Podróż do Białegostoku częściowo odbędziecie za to samolotem! Zdarzyło się to wcześniej w twojej karierze?
Dawno nie grałem meczu na sztucznej murawie, a pociągiem jechałem na mecz po raz pierwszy w karierze. Przez to nie mogłem dobrze się wyspać, ale na pewno lepiej tak, niż autokarem. A samolot, to jeszcze lepiej, bo będziemy bardziej wypoczęci przed meczem w Białymstoku.

Z Jagiellonią czeka was bardzo trudny mecz – nie dość, że to lider, to w dodatku wygrał dotychczas wszystkie mecze na własnym stadionie. Remis będzie dobrym wynikiem?
Z każdym klubem w ekstraklasie da się wygrać. Ja bym chciał zgarnąć komplet punktów, a zobaczymy jak się potoczy mecz. Spotkanie rozpoczyna się od wyniku 0:0 i każdy ma 50 procent szans na wygranie. Będziemy starali się zwyciężyć, a po końcowym gwizdku będziemy w stanie powiedzieć, czy remis byłby dobrym wynikiem, czy nie.

Dla bramkarza takie warunki są chyba szczególnie uciążliwe?
Dziesięć lat jestem na zachodzie i zawsze grałem w miejscach gdzie jest ciepło. Takich warunków już dawno nie miałem, to nie są okoliczności dobre dla piłkarzy, jeśli chodzi o zdrowie, gdy jest temperatura poniżej -5 stopni. Taki jest jednak terminarz i w piątek będziemy grać.

Jakoś specjalnie się przygotowywałeś do takich warunków?
Większość czasu gra się na zielonym boisku i nie da się wyćwiczyć gry na śniegu, czy lodzie. Liczę, że murawa będzie dobrze przygotowana, a warunki będą takie same dla obu drużyn. Pewnie więcej będzie się walczyło o każdy metr na boisku i ani Śląsk ani Jagiellonia nie będą mogli grać takiego futbolu, do jakiego są przyzwyczajeni.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.