Madej: To byłby życiowy sukces
Łukasz Madej u progu sezonu był na bocznym torze. Grę kolegów w pucharach obserwował z trybun, na boisko wybiegł dopiero na inaugurację z Górnikiem Zabrze. Spisał się na tyle dobrze, że w dotychczasowych trzech spotkaniach ligowych wystąpił od pierwszej minuty. Nie tylko strzelił gola ŁKS-owi, docenili go także kibice, którzy brali udział w głosowaniach na Piłkarza Meczu. Zapraszamy do lektury wywiadu z pomocnikiem Śląska. Gdyby Cristian Diaz nie zdobył w Chorzowie gola, bylibyście zadowoleni z remisu?
Ciężko powiedzieć, bo Ruch nie oddał celnego strzału na naszą bramkę. Oddali tylko jeden groźny, choć niecelny strzał. My mieliśmy więcej uderzeń i sytuacji, po których mogliśmy trafić do siatki. Dobrze się stało, że padł gol. Remis nie byłby złym wynikiem, ale fajnie jest wygrywać i mieć satysfakcję z trzech punktów.
Siedem punktów na starcie ekstraklasy to wynik, z którego należy się cieszyć?
Myślę, że tak. Jednak teraz przed nami ciężki mecz na Legii, ale jesteśmy tam w stanie osiągnąć dobry wynik. Zobaczymy też, w jakich będziemy nastrojach po czwartkowym meczu.
To chyba taki pierwszy poważny ligowy sprawdzian, bo Legia i Lech najlepiej się prezentowały w ostatnich tygodniach?
Legia, Lech i jeszcze Wisła to drużyny, które zawsze są wymieniane w gronie kandydatów do tytułu i czołowych lokat. My też tam mierzymy, co udowodniliśmy w zeszłym sezonie. Będzie to poważny sprawdzian, podobnie jak jutro. Nie sądzę, żeby Legia była mocniejszym przeciwnikiem od Rapidu. Myślę, że Rumuni są silniejsi, ewentualnie porównywalni z Legią. Warszawianie się wzmocnili, mają kilku doświadczonych zawodników, którzy wnieśli jakość.
Kogo masz na myśli?
O tym mówi każdy. Żewłakow, który wprowadził spokój do linii obrony. Ljuboja to z kolei niekonwencjonalny zawodnik, który jedną akcją potrafi rozstrzygnąć losy meczu. Mają niezłych skrzydłowych, także Radovicia, który jest w formie. Będzie to ciężki sprawdzian, ale my też mamy dobrych zawodników i nie możemy bać się Legii.
Z Ruchem graliście ostrożnie, podobną taktykę obierzecie na Rapid?
Nie powiedziałbym, że ostrożnie. Są mecze, które tak wyglądają i tak się gra. Fajnie, że wygraliśmy mecz, w którym nie graliśmy pięknego futbolu, ale też nie słabo, bo przecież dobrze taktycznie. Ustrzegliśmy się błędów w defensywie, w ofensywie mieliśmy sytuacje, choć powinno być ich jeszcze więcej. A jutro? Nie wiadomo, jaki będzie mecz. Przyjedzie silna drużyna, będzie trzeba uważać.
Co wiecie o Rapidzie?
Oglądaliśmy fragmenty dwóch spotkań. Jeśli spojrzeć na CV tych zawodników, to grali w niezłych klubach, w ligach angielskiej, portugalskiej, hiszpańskiej, ukraińskiej. Ci piłkarze są z wyższej półki, to będzie najsilniejszy przeciwnik, z jakim do tej pory graliśmy. Będzie trzeba zagrać mądrze i wspiąć się na wyżyny. Są jednak takimi samymi ludźmi jak my i myślę, że ich pokonamy.
Ewentualny awans do grupy LE byłby Twoim największym sukcesem w seniorskiej karierze?
Chyba tak, bo w futbolu międzynarodowym nigdy nie doszedłem do takiego kroku, żeby awansować do grupy w europejskich pucharach. W krajowych rozgrywkach mogę czymś się poszczycić [m.in. Puchar i Superpuchar Polski z Lechem – przyp.A.O.], ale gra w Europie to coś innego. Gdyby udało nam się to osiągnąć, to chyba byłby życiowy sukces nie tylko mój, ale większości zawodników.
Znając Oresta Lenczyka, można założyć, że wystąpisz tylko w jednym z tych dwóch najbliższych spotkań.
Cieszę się, że w ogóle mogę grać. Zobaczymy, jak to trener ułoży. W którymkolwiek meczu bym nie zagrał, to ...
...czyli jeszcze nie wiesz?
Trener nigdy nam... no, po składzie na treningach można coś wywnioskować. Ale nie ma to znaczenia, każde rozgrywki są ważne. Nawet jak się gra 15 minut, to też można drużynie pomóc. Tak było w naszej drużynie wiosną, tak jest teraz.
Gdy Śląsk grał pierwsze mecze pucharowe, lądowałeś na trybunach. Tymczasem mecze w lidze pokazały, że jesteś w dobrej formie. Skąd ta nieufność trenera?
Nie wiem, trzeba zapytać trenera.
Na koniec powiedz jeszcze, czy widzisz nadzieję dla ŁKS-u.
Tak, bo mieli masę nieszczęścia w tym, jak wiele goli stracili i masę nieszczęścia w tym, że nic nie strzelili. A mogli to zrobić we Wrocławiu, mogli nie przegrać w Warszawie, mogli pierwsi strzelić gola Lechowi. Różnice punktowe jeszcze nie są duże. Po pięciu kolejkach będą mieli za sobą wszystkie najsilniejsze drużyny w lidze.
Czyli uważasz, że kadrowo nie odstają od reszty?
Mają silny przód, może trochę brakuje im zawodników w obronie, tu chyba jest główny problem. Ofensywnie prezentują się jednak jak na polską ligę bardzo dobrze i klasyfikowałbym ich w tym nie na dole, a w dolnych rejonach górnej części tabeli.