Magiera: Mecz z Radomiakiem to pułapka

Magiera: Mecz z Radomiakiem to pułapka

fot.:

Przed meczem z Radomiakiem na pytania dziennikarzy obszernie odpowiadał trener Śląska, Jacek Magiera.



 

Czy seria meczów bez porażki zaczyna już może lekko uwierać, mówimy oczywiście o presji. Media ciągle wspominają, że obok Lecha Śląsk jest jednym z niepokonanych w tym sezonie zespołów. Czy to zaczyna być problemem w wymiarze mentalnym?

Dla mnie to nie jest żaden problem, nie myślę o tym. Przygotowujemy drużynę do każdego kolejnego meczu i chcemy robić swoje. Oczywiście, te 7 zwycięstw i 8 remisów bardzo cieszy, ale nie ma tutaj wyrównanego stanu. Chcemy dążyć do zwycięstw bo to jest najistotniejsze. Każda seria zwycięstw pozwoli podnosić swoje miejsce w tabeli i to jest najważniejszy aspekt.

Czyli mamy rozumieć, że chcecie wyrównać tę serię meczów zremisowanych i wygranych w Radomiu?

Patrzymy cały czas do przodu i chcemy każdy mecz wygrywać. Ja wiem, że ten mecz w Radomiu będzie zupełnie inny niż ten z Legią. Przede wszystkim trudniejszy mentalnie, bo po zwycięstwie z Legią każdy inny wynik niż wygrana Śląska z Radomiakiem dla postronnych obserwatorów będzie rozczarowaniem. W tym meczu mamy więcej do stracenia niż zyskania. Jak będzie postrzegany komplet punktów? Śląsk zrobił swoje, bo jest na drugim miejscu w tabeli. Każda strata punktów, tudzież porażka, będzie pokazywała, że zadowoliliśmy się zwycięstwem z Legią. Ja w żaden sposób jako odpowiedzialny za drużynę i my jako sztab nie chcemy dopuścić do takiej sytuacji, aby drużyna w ten sposób myślała.

To jest mecz pułapka, która przy nieodpowiednim podejściu sama może się skomplikować. To jest bardzo trudny teren. Radomiak ma twardych zawodników, grających bezkompromisowo. Straciła tam punkty chociażby Legia, w Poznaniu bezbramkowo zremisowali, a w Gdańsku potrafili przecież odrobić dwubramkową stratę. To jest bardzo niebezpieczny, trudny rywal. Tylko stuprocentowe wykonywanie obowiązków i determinacja większa od gospodarzy może nam dać 3 punkty. W innym przypadku może być o to trudno.

Czy nieobecność Szymona Lewkota, który pauzuje za kartki mocno komplikuje panu plany na te spotkanie?

Komplikuje to z pewnością całą sprawę. Szymon jest ważnym ogniwem Śląska Wrocław. Cały czas robi postępy, jest na fali wznoszącej. To, że w ostatnim meczu zszedł w 41. minucie, w żaden sposób nie zmienia mojego zdania na jego temat. Cały czas liczę, że będzie się dalej rozwijał. To jest dla niego lekcja. Podobnie jak w Beer Szewie, tak ostatnio w meczu z Legią. Pewne rzeczy działy się dla niego za szybko. On ma się do tego zaadaptować. Przed chwilą miałem z nim indywidualny trening, rozmawialiśmy też na temat tej sytuacji sprzed tygodnia. Graliśmy w siatkonogę. Przyjdzie moment w jego karierze, że to co działo się przeciwko Legii, będzie dla niego niczym w slow motion. Będzie reagował w taki sposób, jaki powinien. Dzisiaj jeszcze głowa nie wyrzuciła wszystkiego, co miało miejsce w tamtym spotkaniu. Im szybciej to zrobi, tym lepiej. Będzie przez najbliższe 2-3 dni pracował indywidualnie. Dajmy mu czas, ma być gotowy na mecz Pucharu Polski z Termaliką Nieciecza. Wierzę w niego, liczę na niego, tak jak i cała drużyna.

Jak prezentuje się sytuacja kadrowa? Czy jacyś zawodnicy wzmocnią dzisiaj zespół rezerw w meczu z KKS-em Kalisz?

Sytuacja kadrowa nie zmienia się od dłuższego czasu. Nasz rezerwowy bramkarz, Józef Burta, jest kontuzjowany, Sebastian Bergier cały czas przechodzi rehabilitację. Patryk Janasik dzisiaj ma trening indywidualny z trenerem Przemkiem Parusem. Już powoli jest wdrażany w taki mocniejszy trening. Marcel Zylla wczoraj odbył już natomiast pierwszy bezinwazyjny trening z zespołem. To jest czwórka, która dochodzi do siebie. Wiadomo, Lewkot pauzuje za kartki. Pojedziemy w 24 - osobowym składzie. Zobaczymy, co z Markiem Tamasem, który po meczu z Legią narzekał na uraz. Czy wystąpi w meczu z Radomiakiem, to okaże się jutro po konsultacji lekarskiej. Ale jedzie normalnie z nami. Drugi zespół wzmocnią Boruc, Radkowski i Hyjek.

Wspomniał trener o Marku Tamasie. Chciałem spytać o obronę, w której ciężko ostatnio o stabilizację, bo albo ktoś wypada z powodów zdrowotnych albo kartkowych. Czy to jest wyzwanie dla trenera, żeby "skręcić" tę obronę? Po początkowych problemach z traceniem bramek teraz jest już lepiej, ale mimo wszystko brakuje tej stabilizacji.

Tak to jest niestety, że czasem wypada ktoś ze składu. Tutaj mieliśmy sytuację taką, że skomplikowała nam sytuację aż 4-meczowa pauza Marka Tamasa. To jest bardzo dużo i szukaliśmy różnych rozwiązań na tę pozycję. Szukaliśmy zawodnika, którego wiodącą będzie lewa i na tej pozycji w meczu z Lechią wystąpił Dino Stiglec. Później szukaliśmy zawodnika o innych walorach. Zagrał Verdaska, później w Lubinie wystąpił Bejger. Dzisiaj też będziemy zastanawiać się, gdyby nie było możliwości skorzystania z Marka, kto na tej pozycji wystąpi. Tym bardziej że na prawym-środkowym nie będzie Szymona Lewkota. Nie zapominajmy, że też trzeba mieć miejsce dla młodzieżowca, także różnie można to poukładać. Natomiast, każdy ma być gotowy. Autobus cały czas jedzie, jak ktoś z niego wysiądzie na chwilę, to później ciężko może mu być powrócić do niego. Każdy musi sobie z tym poradzić. Tutaj nie ma mowy na żadne obrażanie się. To jest zawodowy sport, tutaj liczy się zespół. Będą grali ci zawodnicy, którzy nie tylko podczas meczu, ale także podczas tygodnia treningowego będą dawać sygnał, że są gotowi. 

Verdaska? To trzeba uczciwie powiedzieć, że wchodząc za Bejgera z Legią dał bardzo duży i pozytywny impuls. Zagrał dobre spotkanie, przede wszystkim w defensywie. Czyli tego, czego oczekujemy od obrońcy. Miał też udział przy akcji, gdzie najpierw wygrał piłkę stykową na środku boiska, a później Exposito uderzył z dalszej odległości w poprzeczkę. Ma być przygotowany do tego, że zagra od początku w sobotę, natomiast decyzję podejmiemy jutro, bo przed nami jeszcze trening pod Radomiem.

Chciałbym jeszcze dopytać o Jakuba Iskrę. Czy z trenera obserwacji podczas treningów on jest już gotowy do tego, aby wystąpić w meczu ekstraklasy?

On z nami nie zagrał żadnego spotkania. Wiadomo, że to jest chłopak, który nie trenował z nami ze względu na wyjazd na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji. Musiał załatwiać pewne sprawy logistyczne we Włoszech. Przyjechał tutaj dopiero w piątek, dzień przed meczem z Legią. Jedzie do Radomia. To, czy wystąpi, też zobaczymy. Trzeba powiedzieć, że Bartek Pawłowski w ostatnich meczach z Lubinem i z Legią grał pozytywnie. Szczególnie w drugiej połowie przed tygodniem, kiedy był motorem napędowym Śląska i po jego akcjach z prawej strony dużo się działo. Kuba Iskra też na pewno dostanie szansę. Oczywiście, najważniejszy dla nas jest mecz jutrzejszy. O czwartkowym spotkaniu będziemy myśleć od niedzieli. Mamy Puchar Polski, gdzie na boisku od początku musi wystąpić 2 młodzieżowców, więc to może być ten mecz, w którym Kuba Iskra wystąpi.

W kontekście tego tryptyku zbliżających się spotkań. Myśli trener w perspektywie przyszłościowej o tych meczach czy liczy się tylko "tu i teraz" i ten mecz w Radomiu?

Dla mnie liczy się tu i teraz. Są oczywiście plany przyszłościowe, które przygotowujemy, jeśli chodzi o przygotowanie pod względem motorycznym i taktycznym. Liczy się jutrzejszy mecz i punkty zdobyte w Radomiu. Później będziemy się zastanawiać nad resztą. Trudno jest wyrokować, kto zagra w czwartek. Różne sytuacje się przecież zdarzają, przed nami ponad 90 minut meczu w Radomiu. To jest wkalkulowane w sport. Nauczony doświadczeniem, gramy najlepszym składem jaki mamy w danej chwili, bo różne sytuacje mogą zdarzyć się po drodze.

Patryk Janasik, z tego co pan powiedział, powoli wraca już do treningów. Kiedy on już będzie gotowy do gry?

Myślę, że do przerwy reprezentacyjnej na pewno nie. Czyli do meczu z Lechem nie sądzę, żeby był gotowy do gry. Ten jego uraz okazał się mimo wszystko groźny i cały czas czuł w ostatnim czasie dyskomfort jeśli chodzi o pracę. Trzeba tę nogę teraz wzmocnić i przygotować do odpowiedniego wysiłku. Mamy 2-3 tygodnie do przerwy reprezentacyjnej, ale trudne to będzie do zrealizowania, by w którymś meczu zagrał.

Chciałem zapytać o Rafała Makowskiego. Czy on czuje się jakoś szczególnie i na siłach by zagrać w sobotę w Radomiu, bo wiadomo, że dla niego będzie to sentymentalny powrót do tego miasta?

Dla każdego mecz ze swoim byłym klubem jest ważny. To samo można powiedzieć o meczu z Legią, kiedy Makowski i Praszelik siedzieli na ławce. Natomiast, kierując się tylko takimi kategoriami, trudne byłoby wystawienie drużyny, jaką widzimy na treningach i która miałaby za cel wygranie meczu. Ja powiedziałem przed meczem z Legią, że rezerwowi będą bardzo ważnymi postaciami w tym meczu, które będą rozstrzygać mecz. Tak się akurat złożyło, że dwójka zawodników, która weszła, to byli zawodnicy Legii, którzy pomogli w jej pokonaniu. Czy zagra Rafał od początku jutro? Zobaczymy - nie chcę składać dzisiaj żadnych deklaracji. Czasami tak jest, że dzień przed meczem mamy ustalenia wewnątrz sztabu, a po przedmeczowym rozruchu widzimy pewne rzeczy na naszej analizie. I to jest też taki aspekt, który wpływa na to, czy dany zawodnik wyjdzie w podstawowym składzie czy nie.

Zna się pan bardzo dobrze z trenerem Dariuszem Banasikiem. Czy jesteście cały czas w kontakcie i jak wyglądają teraz relacje między wami?

Znamy się bardzo długo, bo od momentu, kiedy zakładaliśmy Akademię Legii Warszawa. Ta akademia kiedyś się nazywała "Młode Wilki". My byliśmy z Jackiem Bednarzem, Maciejem Murawskim i 2-3 innymi zawodnikami pionierami jeśli chodzi o to w Warszawie. Nie było wtedy nawet jeszcze nowego stadionu. Powołaliśmy wtedy do życia tę akademię, która się teraz pięknie rozrosła. Jednym z pierwszych trenerów tam był Darek Banasik, do którego często przychodziłem na mecze i treningi. Ja jeszcze byłem zawodnikiem, on prowadził wtedy rocznik 1995. W tej drużynie grał znany z ekstraklasy Kuba Arak, grał Aleksander Jagiełło. Także znamy się, przychodziliśmy do siebie, był nawet u mnie na weselu w 2011r. Natomiast, jak zostałem trenerem asystentem Legii, on był trenerem drugiego zespołu i trochę się zamienialiśmy. Nasze drogi cały czas były bliskie. Cieszę się, że Darek swoją pracą doszedł na poziom ekstraklasy. Awansował ze Zniczem Pruszków do I ligi, awansował z Radomiakiem do ekstraklasy. To świadczy o tym, że długofalowa praca jest bardzo ważna i daje efekty. Darek jest najlepszym przykładem, że pracą i swoim warsztatem można się obronić.

Chciałbym pana zapytać o taką tezę, która powstała w związku z tym, że trenerzy mogą przeprowadzać aż 5 zmian. Zawodnicy wchodząc z ławki, bardzo dużo dają drużynie. Czy trener zgodzi się z tym, że można zacząć powoli odchodzić od mówienia o zawodnikach rezerwowych, a bardziej o zawodnikach, którzy zaczynają mecz i mecz kończą. To wcale nie oznacza, że ten zawodnik, który wchodzi z ławki, jest zawodnikiem gorszym, tylko czasem taktyczne plany zakładają, że dany gracz wejdzie np. na podmęczonego przeciwnika i wtedy może dać więcej drużynie niż zaczynając od pierwszej minuty.

Tak to jest. Tutaj przede wszystkim ważna jest świadomość zawodników, żeby tak do tego podchodzili. Bo często nie potrafią niektórzy poradzić sobie z rolą rezerwowego. To trzeba zaakceptować i zrozumieć. W wielu przypadkach jest tak, że działania taktyczne obejmują to, że zawodnicy wchodzą z ławki i pomagają drużynie wygrać. Za dużo w polskiej piłce jest wahań, nastrojów. Zawodnicy często mają przysłowiowe "muchy w nosie". Ale to jest właśnie ta świadomość i profesjonalizm. Ważne jest, żeby być gotowym i mieć chłodną głowę. To jest piękne, to jest sport. Młodzi ludzie grają w piłkę przez 10-12 lat na wysokim poziomie i muszą to wykorzystywać i cieszyć się chwilą, żeby na tym zielonym boisku pokazywać maksimum możliwości. Często o takich sytuacjach, o których pan mówi, zawodnik myśli, jak dopiero przestaje grać. Wtedy już jest za późno. Uważam ponadto, że za jakiś czas nie będziemy już mówić o pozycjach, a zawodnicy na boisku będą się wymieniać na tyle, że za chwilę ten przydział do danych pozycji po prostu odejdzie do lamusa. Zawodnicy będą uniwersalni.

Jak scharakteryzowałby pan drużynę Radomiaka i czego obawia się pan najbardziej po tej ekipie?

Jest to zespół grający przez 90 minut ostro i zdecydowanie. Mają w swoich szeregach zawodników grających indywidualnie, jak Leandro, który ostatnio w meczu z Pogonią zdobył świetną bramkę. Ja Leandro pamiętam jeszcze z Radomiaka, jak prowadziłem drugi zespół Legii w 2014r. i w moim zespole grał wtedy 17-letni Wieteska, 16-letni Hołownia, a Radomiak przyjechał z Leandro w składzie i wygrał 3:0. To był doświadczony zespół.

Darek Banasik stawia na przygotowanie i organizację gry w defensywie, ale także ma przygotowane warianty w ofensywie. To, co powiedziałem, koncentracja Śląska od pierwszej do ostatniej minuty, determinacja, ale też mądra gra, pozwoli zdobyć punkty. W innym przypadku, będziemy mieli utrudnione zadanie, bo Radomiak jest bardzo groźnym zespołem szczególnie u siebie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.