Magiera: Ostatnia drużyna jedzie do pierwszej
fot.: Paweł Kot
Trener Jacek Magiera odpowiedział na konferencji prasowej odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem 21. kolejki ekstraklasy Górnik Łęczna - Śląsk Wrocław. TUTAJ znajduje się nagranie wideo.
Jak wygląda sytuacja z Erikiem Exposito? Jest brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na mecz z Górnikiem Łęczna?
Jacek Magiera: Jest to skomplikowana sytuacja. Ostatnie informacje, jakie do mnie spłynęły, były takie, że dziś powinno się wszystko rozstrzygnąć. Nie dam głowy, że dziś zostanie do załatwione. Sytuacja jest trudna dla Erika, dla drużyny i dla mnie jako trenera. Na dzisiaj jest zawodnikiem, który może być brany pod uwagę na Górnik Łęczna, ale za 15 minut może nie być. Komplikuje mi to sprawę. Im szybciej ta saga zostanie zakończona, tym lepiej.
Jak wygląda sytuacja kadrowa?
Na tę chwilę nie będzie z nami Poprawy i Mączyńskiego. Nie mam informacji, aby któryś z zawodników nie mógł jeszcze pojechać do Łęcznej.
Czy wyciągnął pan wnioski, w tym wnioski personalne po porażce z Lechią? Sytuacja robi się skomplikowana, w Łęcznej Śląsk musi wygrać.
Jesteśmy świadomi powagi sytuacji. Porażka w Gdańsku sprawiła, że inaczej patrzymy na początek rundy. Liczba stałych fragmentów gry nakręcała Lechię do wygrania meczu i przegraliśmy mecz w sposób prosty. Wnioski wyciągnęliśmy, zmiany będą, nie powiem jakie, aby nie ułatwiać zadania trenerowi rywali.
Na ile Gretarsson jest gotowy, by zagrać?
Nie zagrał w żadnym meczu, jest z nami od 8 dni. Poznanie zadań w linii obrony jest bardzo ważne. Komunikacja jest niezwykle istotna, aby grać. Gretarsson poznaje imiona, nazwiska i detale. Ja na niego bardzo liczę, a decyzja zapadnie po wieczornym treningu.
W Górniku nie zagra Śpiączka, a w Śląsku Mączyński. Czyj brak będzie bardziej odczuwalny?
Zarówno jeden jak i drugi zawodnik jest ważną postacią. Oczywiście, naganne zachowanie Krzyśka. Można wywierać presję i dyskutować z sędziami. Rozmawiałem z nim i uważam, że takie zachowanie było niepotrzebne.
Śląsk przegrał cztery spotkania z rzędu, czy jako trener mierzył się pan już z podobnym mini kryzysem?
Nie miałem takiej sytuacji. Jest to pierwszy raz i nie jest to komfortowe dla nikogo. Traktujemy to jako lekcję, którą trzeba odrobić i wyjść z tego. Wiemy, jak wygląda tabela 5 ostatnich spotkań i na jej postawie jedzie ostatnia drużyna do pierwszej. Wiemy, że nasz potencjał jest większy, ale takie sytuacje w sporcie się zdarzają. Ważna jest teraz odbudowa mentalna. Pracujemy, aby seria zwycięstw zaistniała.
W związku z problemami kadrowymi w środku pola, czy rozważa pan zmianę ustawienia?
Między meczem w Gdańsku a w Łęcznej są 4 dni mikrocyklu. Nie myślimy, by zmieniać system gry, zrobimy jedynie korekty. Jakie? Nie będę teraz mówił. Ważna jest komunikacja, pewność siebie. Wiemy, że jedziemy do zespołu, który będzie walczył i tym samym musimy odpowiedzieć. Sama determinacja nie wystarczy, ale zacznijmy od tych podstaw.
Jak Śląsk jako pierwszy traci gola, nie potrafi zwyciężać - ten bilans to 0-2-7. Czy Śląsk nie potrafi odmieniać losów spotkania?
Nie chciałbym, że ciężko odmienić losy meczu, bo w Gdańsku, mimo, że przegrywaliśmy 2:0, było to odrobienia. Sytuacja Jastrzembskiego, strzał w słupek Quintany. Chcemy, aby cała drużyna zawsze w głowie miała dążenie do zwycięstwa. Plusem meczu w Gdańsku były na pewno zmiany, co napawa optymizmem.
Czy bierze pan pod uwagę przesunięcie Wojciecha Golli do linii pomocy?
Jest to realne, zostanie wtedy przemeblowana linia obrony, ale bierzemy to pod uwagę. W Gdańsku przegraliśmy środek pola. Patrzymy też na takie rozwiązanie.
A może Szymon Michalski mógłby zagrać jako defensywny pomocnik?
Na ten moment nie widzę go na mecz z Łęczną na tej pozycji. Gra w ekstraklasie to gra o innym tempie, inne podejmowanie decyzji niż w drugiej lidze. Nie wykluczam, że kiedyś w środku będzie grał, ale wolałbym na dzisiaj sprawdzić go z dobrym przeciwnikiem w meczu sparingowym. Odpowiedzialność za wyniki powinni brać teraz doświadczeni zawodnicy - liderzy.
Kiedy możemy się spodziewać kolejnych transferów?
Kandydat jest blisko, ale póki nie będzie na Oporowskiej, to nie chcę mówić, że jest. Pewne rzeczy się przeciągają i z czegoś pewnego może wyjść komplikacja i przeciągnięcie w czasie. Prezes i dyrektor sportowy wiedzą, że potrzebujemy zawodnika środka pola.
Jeśli Erik odejdzie, to rywalizacja na ataku to będzie Caye i Fabian. Nie zrobimy transferu napastnika z przymusu. Dziś ciężar strzelania goli ma wziąć Piasecki. Ma komfort bycia pierwszym napastnikiem, którego wcześniej nie miał. Oczekujemy od niego, że weźmie ten ciężar, a rywalizował z nim będzie Caye Quintana.
Rozważa pan, by Piasecki i Quintana grali razem?
Jest taka możliwość, że zagramy i Quintaną i Piaseckim jednocześnie. Opcji jest wiele, bierzemy to pod uwagę.
W sobotę zespół rezerw rozegra dwa sparingi, czy ktoś z pierwszej drużyny w nich wystąpi?
Głównie zawodnicy młodzi. Nie chcę mówić kto, decydować będziemy bezpośrednio po meczu. Wiadomo, że mecze sparingowe w drugim zespole są też po to, aby sprawdzać naszych zawodników młodych. Na pewno nie zagrają w tym pierwszym meczu.
Dennis Jastrzembski wybrał numer 10 na koszulce, czy przywiązuje pan wagę do takich wyborów?
Ja patrzę przez pryzmat charakteru, ale każdy zawodnik dobrze się czuje z numerami. Gdy ja grałem w piłkę, nie można było grać z 70-tym numerem. Wybrał 10, bo się akurat zwolniła. Dla mnie nie ma to znaczenia, najważniejsze, aby dobrze grał w piłkę.
W jakiej sytuacji mentalnej jest Waldemar Sobota i czy ciągle pan na niego liczy?
Liczę na Waldka Sobotę, bardzo. Nie jest do tej pory zadowolony z jego statystyk i on sam też czuje dyskomfort. Przyzwyczaił kibiców Śląska do dobrej gry, a nie strzelił gola od roku czasu. Tej klasy zawodnikowi sprawia to duży dyskomfort, ale liczę na niego i wierzę, że ostatniego słowa jeszcze nie powiedział.
Dlaczego Śląsk przegrał w Gdańsku?
Mecz, jako taki mecz, przeanalizowaliśmy i klarowne sytuacje były podobne. Lechia zabiła nas stałymi fragmentami gry, których miała o wiele więcej. Przegraliśmy przez krycie przy stałych fragmentach gry. Jest to coś, na co zwracamy uwagę przy tym mikrocyklu. Uwag jest oczywiście więcej, natomiast analiza pomeczowa była bezpośrednio następnego dnia. Następne dni skupiliśmy się, aby przygotować się do meczu z Łęczną. Mecz z Lechią staramy się traktować jako lekcję.
Lewkot został przesunięty do pomocy, ale nadal popełnia błędy. Czy nie przyszedł czas, by odpoczął?
Błędy, które zawodnik popełnia, biją w drużynę. Zdajemy sobie sprawę, że Szymon Lewkot był w wielu sytuacjach, gdy stracił piłkę i był bojaźliwy. To cały czas, jeśli chodzi o staż w ekstraklasie, jest bardzo młody zawodnik. Cały czas w niego wierzę, ale nie jest tak, że będzie grał cały czas, nawet gdy będzie pod formą. Celowo przestawiliśmy go na pozycję środkowego pomocnika, bo linia obrony wygląda tak, że mamy tam dużą rywalizację i nie planujemy, aby Szymon grał na środku obrony.