Magiera: Pokazaliśmy ogromną determinację
fot.: youtube.com/slaskwroclaw
Trener Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy po wygranej z Podbeskidziem (4:3).
Po taki meczu bardziej cieszy się Pan z wyniku, czy jest pan bardziej zły, że drużyna straciła 3 gole na własnym boisku?
W piłce nożnej chodzi o to, żeby było widowisko. Drużyny grały ofensywnie, zawsze będziemy się cieszyć, gdy strzelimy o jednego gola więcej niż przeciwnik. Rywal zbyt łatwo dochodzi do sytuacji strzeleckich w naszym polu karnym. W tym momencie czeka nas rozwój w fazie bronienia. Jeszcze będzie lepsza identyfikacja krycia i kontrola przeciwnika. To jest bardzo ważne. Cieszę się z tego, że wybronione sytuacje w ostatnich sekundach pokazały ogromną determinację. To, co zrobiliśmy jako zespół w ostatnich sekundach, to definicja determinacji, która powinna być standardem w drużynie Śląska.
Dlaczego zdecydował się Pan na zmianę w obronie i posadzenie na ławce Łukasza Bejgera na rzecz Israela Puerto? Hiszpan, naszym zdaniem był winny utracie co najmniej 2 bramek.
Widzę, że bardzo szybko chcemy oceniac zawodników, którzy wchodzą do składu i takich, którzy grali. Uznaliśmy, ze to bedzie najlepsze rozwiązanie na dzisiaj. Łukasz Bejger pojawił się na pozycji wahadłowego w drugiej cześci meczu. Miał duży udział w tym, że druzyna Śląska odniosła dzisiaj zwycięstwo. Każdy powinien mieć duży wkład, nie ważne, czy wychodzi w podstawowym składzie, czy wchodzi z ławki. Tego będę od zawodników wymagał.
Które roszady były wymuszone kondycją zawodników i kolejnym meczem w krótkiej perspektywie, a które taktyką na Podbeskidzie?
Ja powiem inaczej. Atak pozycyjny to coś, co powinno charakteryzować Śląsk Wrocław. Wiemy wszyscy doskonale, że jest to najtrudniejszy element w piłce nożnej. Nie schodzimy z tej drogi, będziemy dalej kontynuować to, co zamierzamy i to, co realizujemy na treningach. Rozmawialiśmy wiele razy o prowadzeniu piłki w kontrataku. Robert Pich, którego warto pochwalić za to, co zrobił w ostatniej minucie meczu, nie szukał podania, tylko uderzył piłkę na bramkę. Było w tym wszystkim przekonanie i brak wątpliwości. To mnie najbardziej z tego powodu cieszy. Byliśmy konkretni przy stałych fragmentach gry, zdecydowani. Bramka Janasika mimo tego, że padła po rykoszecie, to ogromna inteligencja naszych zawodników, którzy szukali możliwości zagrania, a nie schematów. Za to pochwalę drużynę, tak samo jak za gola, którego strzelił Konrad Poprawa po stałym fragmencie.
Wiemy, że przed nami dużo pracy i zdajemy sobie z tego sprawę. Pracujemy, dzisiaj najważniejsza jest dla nas jako zespołu regeneracja. Za chwilę gramy bardzo ważny mecz z Rakowem i od tej pory przygotowujemy się do niego.
Przede wszystkim gratulacje dla Pana i zespołu. Czy zgodzi się Pan, że to zwycięstwo jest ważne nie tylko dla Pana i tabeli, ale przede wszystkim pod kątem mentalnym?
To zwycięstwo jest ważne pod każdym względem. Pod względem tabeli, mentalnym i tym, że przełamaliśmy barierę, bo strzeliliśmy 4 gole. Czterech różnych zawodników pokonało bramkarza gości. To pokazuje możliwości wielu z tych zawodników i to pokazuje też to, że rywalizacja nikomu nie zaszkodziła. Ja bym chciał pochwalić Podbeskidzie za dzisiejsze spotkanie. Wiedzielismy, że to drużyna walcząca o utrzymanie, natomiast grała bardzo dobre spotkanie i była godnym przeciwnikiem dla nas. Stworzyła dużo sytuacji, oddała kilkanaście strzałów na bramkę. Także życzę trenerowi Kasperczykowi duzo powodzenia.
Jak Pan oceni rozwiązanie z Bartkiem Pawłowskim w roli wahadłowego?
Znowu pytanie, gdzie ja mam oceniać po meczu bezpośrednio zawodnika. Dostał zadania, które miał do wykonania i na pewno jest to zawodnik doświadczony, którzy może grac lepiej. Natomiast pracował dzisiaj na boisku dla zespołu. Uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem w drugiej części meczu bedzie to, kiedy wejdzie w jego miejsce Bejger. Ten pomysł był spowodowany także tym, że w pewnym momencie sądziliśmy, że trzeba będzie przejść na 4 obrońców. Zmienimy system i grę. To też miało miejsce, gdy została dokonana zmiana Marka Tamasa, wtedy Łukasz pełnił rolę prawego obrońcy, a Patryk Janasik lewego obrońcy. Grając 5 pomocnikami wiedzieliśmy, że jeszcze bardziej powinniśmy dominować w środku boiska. Ta końcówka też tak wyglądała, gdzie mieliśmy więcej jakości. W przerwie meczu pokazywaliśmy zawodnikom na wideo możliwości, jakie są wtedy, gdy będziemy szybko rozgrywali piłkę szybko z jednej na drugą stronę.
Śląsk zrównał się punktami z Lechią. Czy chciałby Pan zadeklarować, że w tym sezonie celem jest zajęcie 4. miejsca, które może dać awans do europejskich pucharów?
Ja na pierwszej konferencji już powiedziałem, że Śląsk w tym sezonie ma dużo do wygrania i zdanie to podtrzymuję. Natomiast nie będę składał żadnych deklaracji. Chcemy zagrać bardzo dobrze w kolejnych 4 spotkaniach i w każdym z nich grać o jak najlepszy wynik. Dzisiaj koncentrujemy się na meczu z Rakowem w piątek, a dalej będziemy się zastanawiać, jak drużyna będzie funkcjonować. Są jeszcze jutrzejsze mecze, ale my robimy swoje, patrzymy na siebie. Celem jest jak najlepsze przygotowanie do piątkowego spotkania i dobry mecz w Częstochowie.
Jak Pan ocenia pracę sędziów podczas dzisiejszego spotkania? Szczególnie w kontekście ręki w polu karnym Podbeskidzia w drugiej połowie?
Jest VAR i sędzia który podejmuje decyzje. Nie ja jestem od tego, aby rozliczać sędziów na boisku. Koncentuję się na tym, aby pomóc drużynie jeśli chodzi o zmiany, podpowiedzi, mental, spokój, wiarę, możliwości, konkrety. Rozmowa na temat tego, czy sędzia podjął słuszną decyzję nie ma dzisiaj żadnego znaczenia, bo ja tego nie jestem w stanie zmienić, ani nikt z nas. Nie będę oceniał takich sytuacji.