Magiera: Śląsk ma grać do przodu
fot.: youtube.com/slaskwroclaw
Trener Jacek Magiera wziął udział w swojej pierwszej przedmeczowej konferencji prasowej we Wrocławiu. Odpowiedział na pytania związane z poniedziałkowym spotkaniem z Jagiellonią Białystok, a także o swoich wnioskach po pierwszych dniach spędzonych ze Śląskiem.
Za panem jedenaście dni pracy z drużyną. Jak podsumowałby pan ten okres? Czego dowiedział się pan o swoim zespole? Co pana zaskoczyło na plus, a co na minus?
Ja bym ten czas wspólnej pracy podzielił na dwa etapy. Pierwszy – kiedy poznawaliśmy siebie i to, w jaki sposób będziemy pracować. Dużo zebranych danych, informacji na temat każdego zawodnika. To było w tamtym tygodniu, natomiast ten tydzień został poświęcony na zajęcia taktyczne, na zajęcia które mają nas przygotować do pierwszego spotkania z Jagiellonią Białystok. Oczywiście, przed nami jeszcze zajęcia w sobotę i niedzielę. Po niedzielnych zajęciach zostanie podana grupa zawodników, która pojedzie do Białegostoku na pierwszy mecz pod moją wodzą. Co mnie zaskoczyło na plus, a co na minus? Jesteśmy w tej chwili na etapie poznawania, więc jest za wcześnie, aby się na ten temat wypowiadać.
Jak wygląda sytuacja zdrowotna? Czy Krzysztof Mączyński i Rafał Makowski są brani pod uwagę przy ustalaniu jedenastki?
To też zobaczymy. Jak już powiedziałem są jeszcze dwie jednostki treningowe, na których będziemy przyglądać się zawodnikom. Temu jak wyglądają i czy będą do naszej dyspozycji. Mogę powiedzieć, że dwóch zawodników na pewno nie będzie branych pod uwagę. Jest to Maciej Wilusz i Wojciech Golla. Pozostali piłkarze są do mojej dyspozycji. Każdy jest chętny do pracy, każdy jest spragniony gry i o to w tym wszystkim chodzi.
Na co pan liczy w starciu z Jagiellonią? Jakie stawia pan przed drużyną cele na ten mecz?
Cele na mecz z Jagiellonią są jasne dla zespołu. Jest to walka o zwycięstwo. Chcemy zagrać dobre spotkanie. Takie, aby w naszej grze była powtarzalność, abyśmy te rzeczy, które ćwiczymy na treningach, przenieśli na boisko piłkarskie w meczach ligowych o stawkę. To jest najistotniejsze w tym wszystkim. Oczywiście, będziemy to cały czas korygować i dokładać nowe rzeczy, na które będziemy zwracać uwagę. Natomiast ważnym aspektem dla nas, jako sztabu szkoleniowego, jest to, aby to, co zawodnikom będziemy przekazywać na odprawach taktycznych było realizowane w meczach ligowych.
Czy nieobecność na treningach reprezentantów: Mateusza Praszelika i Lubambo Musondy, sprawia, że maleją ich szanse gry przeciwko Jagiellonii?
Nie maleją szanse żadnego zawodnika, który wraca ze zgrupowania reprezentacji. To jest wielki zaszczyt i duma dla klubu, że mamy w swoich szeregach reprezentantów. Muszę powiedzieć, że chciałbym, żeby tych reprezentantów Śląsk Wrocław miał jak najwięcej. Będzie to świadczyło o jakości zespołu, o jakości indywidualnej piłkarzy i o promocji naszego klubu. Zarówno Musonda, jak i Praszelik, wrócili ze zgrupowania swoich reprezentacji w bardzo dobrych nastrojach. Są gotowi do gry i do mojej dyspozycji. Zobaczymy, czy wyjdą w podstawowym składzie, natomiast aspekt do grania wyrazili poprzez swoją postawę na zajęciach.
Spotykają się dwa zespoły, które dokonały zmian na ławce trenerskiej. Może to mieć znaczenie, czy nie zwracałby pan na to większej uwagi?
Nie zwracałbym na to większej uwagi. Przeanalizowaliśmy ostatnie spotkania Jagiellonii Białystok. Ja, nie będąc jeszcze trenerem Śląska Wrocław, praktycznie wszystkie mecze ekstraklasy oglądałem za pośrednictwem telewizji, czy bezpośrednio na stadionie. Bardzo dobrze znam tę ligę. Będąc trenerem reprezentacji bywałem bardzo często na spotkaniach drużyn ligowych. Natomiast najistotniejsze jest tutaj to, w jaki sposób drużyna Śląska będzie grała. Możemy wiedzieć bardzo dużo o przeciwniku, ale najistotniejsze jest to, abyśmy wiedzieli jak najwięcej o sobie, o zawodnikach, którzy mogą wejść z ławki, którzy mogą dokonać zmian i wpłynąć pozytywnie na cały zespół. Koncentrujemy się na sobie i w większości meczów zawsze tak będzie.
Co pana zdaniem było do tej pory powodem słabej gry Śląska w spotkaniach wyjazdowych? O ile we Wrocławiu było dobrze, a momentami bardzo dobrze, o tyle na obcych stadionach wyglądało to, delikatnie mówiąc, średnio. Traktuje pan poprawę gry na wyjazdach jako jedno z głównych wyzwań w najbliższych tygodniach?
Koncentruję się przede wszystkim na tym, aby Śląsk Wrocław grał ofensywnie, aby grał do przodu, aby stwarzał sytuacje, aby oddawał strzały. To, dlaczego Śląsk w ostatnich tygodniach, miesiącach nie punktował na wyjazdach, trudno jest mi powiedzieć. Na takie pytania można odpowiedzieć, kiedy jest się w środku. Wie się, co z czego wynikało, jakie założenia były przyjmowane na mecz, jakie były rzeczy mówione w szatni, jaki był komunikat. Dziś natomiast koncentrowałbym się nie na tym, co było, ale na tym, co jest przed nami. Na to, w jaki sposób Śląsk Wrocław punktował do 30 marca wpływu już nie mamy. Wpływ mamy na to, w jaki sposób Śląsk Wrocław będzie wyglądał w każdym spotkaniu od 5 kwietnia, czyli od pierwszego meczu ekstraklasy pod moją wodzą w Białymstoku.